My, dorośli nie wyobrażamy sobie życia bez zegarków, bez mierzenia czasu. By nie stracić ani minuty, mamy wyliczone wszystko - co do minuty. Zupełnie inaczej czas pojmują dzieci.
Dziś w drodze do pracy spotkałam Dyzia, który szedł, a właściwie wlókł się do szkoły:
- Synku, szybciej! - ponaglał go tata, ale malec nic sobie z tego nie robił. Poskarżył się więc tata na Dyzia, że się wlecze i uporczywie zatrzymuje się przy każdym listku, każdej gałązce. Chłopiec natomiast nie rozumiał, dlaczego tata i dorośli zawsze tak się spieszą.
- O ważka! Tam - jaki ładny liść - próbował zainteresować ojca otaczającym światem. Ale tata nie zauważył ani ważki, ani kolorowego liścia. - Tylko popatrz - upierał się chłopiec. - Pióro sroki.
Ale tata nie zauważył ani ważki, ani pióra, ani liścia, bo patrzył na zegarek.
- Ile rzeczy zrobiłbym, gdybym miał czas - westchnął po chwili. - Poczytałabym książki, poszedłbym do teatru, do kina, na ciekawą wystawę, może nauczyłbym się grać na jakimś instrumencie - wymieniał. Dyzio uważne słuchał wszystkiego, a po chwili powiedział:
- Dorośli mają zegarki, a dzieci mają czas.
Grażyna Nowak*
*Grażyna Nowak - z wykształcenia dziennikarz i filolog, z zamiłowania bajarka bajek z ciekawym zakończeniem i fotograf-amator, z potrzeby miłośniczka muzyki, przyrody i rowerowych wypadów za miasto.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka