Kolega z podwórka został ojcem. Ot - nic szczególnego, ilu z naszych kolegów każdego dnia staje się ojcami... Chłopak przejął się nową rolą - pierze, gotuje, sprząta, zabiera małą na spacery. Szybko jednak zauważył, że jako ojciec nie jest dobrze widziany w miejscach przeznaczonych dla matek z dziećmi - takich, od jakiegoś czasu, daje się zauważyć istny wysyp.
Tak, wiem. Kobiety o „swój kawałek podłogi" zabiegały latami i udało się. Mogą teraz spędzić czas we własnym gronie, gdzie wreszcie wolno im swobodnie poplotkować i nie muszą martwić się przy tym brakiem makijażu czy inną niedoskonałością. Nie do końca to rozumiem, wszystko z winy mojej świętej pamięci babci, która wpajała mi, że kobiety stroją się przede wszystkim dla siebie i innych kobiet.
I proszę nie mylić miejsc dla kobiet z dziećmi z tymi tylko dla kobiet. Bowiem w tych drugich - tylko dla nich, w salonach zamkniętych, poprawiają swoje niedoskonałości, wypoczywają, plotkują. Na te mniej zamożne czekają salony fitness, szkoły jazdy czy biura podróży. I nie ma w tym nic złego - jeśli jest popyt na tego rodzaju usługi, wręcz należy je świadczyć. (Mężczyźni też mają takie swoje miejsca... i bardzo dobrze).
Bardziej niepokoi mnie sytuacja młodych ojców, którzy chcieliby wyjść ze swoją latoroślą na jakąś małą kawę czy seans filmowy przeznaczony dla „mam z dziećmi". Kto jak kto, ale kobiety - matki powinny szczególnie rozumieć ten problem. Jeszcze całkiem niedawno zostanie mamą skazywało je na izolację, siedzenie w domu albo przydomowej piaskownicy. Dziś - zwłaszcza w większych miastach, mają wreszcie miejsca tylko dla siebie. Niby taty z maleństwem nikt z seansu przeznaczonego dla mam z dziećmi nie wyrzuci, z kawiarni „baby mum" pewnie też nie, a mimo to odczuwalny dyskomfort sprawia, że tatusiowie, mówiąc delikatnie, nie czują się w takich miejscach mile widziani.
Najwyraźniej my - kobiety, wyrazicielki równouprawnienia, pewną część tradycji naszych dziadów chcemy pozostawić w nietkniętej formie. Jest w tym pewien paradoks - z jednej strony chcemy przecież angażować ojców w wychowanie dzieci, z drugiej zaś robimy wszystko, by jednak ich do tego zniechęcić.
Grażyna Nowak*
*Grażyna Nowak - z wykształcenia dziennikarz i filolog, z zamiłowania bajarka bajek z ciekawym zakończeniem i fotograf-amator, z potrzeby miłośniczka muzyki, przyrody i rowerowych wypadów za miasto.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR