Nauczyciel musi mieć jeszcze inną, dodatkową twarz oprócz bycia „tym, który przekazuje wiedzę". Musi istnieć dla swoich uczniów w więcej niż tym jednym wymiarze. W przeciwnym razie nie będzie się w ich oczach niczym różnił od tablicy, gazetki ściennej czy stojaka na mapę. Będzie jednym ze spotykanych w szkole przedmiotów i tak zostanie traktowany.
Niesnaski, konflikty i wojny między uczniami a nauczycielami biorą się na ogół stąd, że ci pierwsi nie widzą w tych drugich dostatecznie dużo człowieka (i vice versa). Obgadując nauczyciela lub robiąc mu na złość dzieci są przekonane, że mają do czynienia z istotą nie z tego świata, z przybyszem z kosmosu, z nie znającym ludzkich uczuć intruzem (ta prawidłowość została trafnie podpatrzona przez pewną warszawską szkołę językową, której hasło reklamowe brzmi: „U nas nie uczą kosmici").
Ciało pedagogiczne zanurzone w tłumie traci na wadze (autorytecie, znaczeniu) tyle, ile wynosi masa wypartych (zanegowanych, odrzuconych) przez nie wartości.
Rafał Witek
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.
Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.