Udostępnij

A ja jeż w szkole też

Dodano: 2010-06-11

Tę zgrabnie ułożoną przez mojego wujka rymowankę pamiętam jeszcze z lat dzieciństwa. Wuj już na zawsze będzie mi się z nią kojarzył, jak i z imieniem Jurek, które wiele razy było powodem nieporozumień i dziecięcych kłopotów z zapamiętaniem, czym się różni jeż od jerza i Jurka.

 

Pamiętam, że nawet na zaproszeniu na przedstawienie szkolne na liście gości dumnie wypisałam imię „Jeżyk". Wtedy pani nauczycielka zapytała mnie, dlaczego nie napisałam Jerzy, a ja zupełnie nie rozumiałam, o co pani chodzi. Na dyktandzie było jeszcze gorzej. Rymowanka „Jerzy nie wierzy, że na wieży jest gniazdo jerzy" zasiała w klasie zamęt i strach. Jeszcze dziś przy kolejnych spotkaniach klasowych wspominamy to dyktando i w dalszym ciągu w tej sprawie nie mówimy jednym głosem. Kaśka twierdzi na przykład, że na tej wieży zrobiły sobie gniazdo jeże, a nie jerze - ptaki. Tłumaczyłam jej, że to nieracjonalne - jeże nie mieszkają przecież w gniazdach na wieżach!

 

Tak czy siak, od tamtej pory na dźwięk słowa „jeż" reaguję jak pies Pawłowa. Dziś też tak było, kiedy w porannej prasie przeczytałam o jerzykach - ptakach, którym ludzie zabudowują wyloty, co powoduje, że padają z głodu. Dziś moje myśli odleciały nie do przesympatycznych, kolczastych ssaków, ale do ptaków, które mimo ustaw, zakazów i teoretycznej ochrony, nie mają się w naszym kraju dobrze. To przez człowieka ich populacja z roku na rok spada, mimo że nie ma bardziej wdzięcznego do obserwacji ptaka ponad jerzyka. Wszyscy, którzy robili to chociaż raz w życiu, pozostają pod ich wielkim urokiem, ale również pod urokiem ich miłości do latania.

 

W prasie sprawa jerzyków wynikła w kontekście plagi meszek i komarów, która sieje spustoszenie zwłaszcza na terenach nawiedzonych przez tegoroczną powódź. Gdyby te ptaki, które przecież odżywiają się głównie latającymi owadami, nie były sukcesywnie zabijanie, na pewno pomogłyby teraz ludziom przynajmniej złagodzić meszkowo - komarową plagę.

 

A może to ostrzeżenie, byśmy zrozumieli, że nie jesteśmy pępkami świata. Nie bądźmy naiwni. Bez nas przyroda na pewno poradziłaby sobie całkiem nieźle, natomiast boję się pomyśleć, co byłoby z nami!

 

Grażyna Nowak*

 

*Grażyna Nowak –- z wykształcenia dziennikarz i filolog, z zamiłowania bajarka bajek z ciekawym zakończeniem i fotograf-amator, z potrzeby miłośniczka muzyki, przyrody i rowerowych wypadów za miasto.

 

 

drukuj powrót
poleć artykuł

"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.

Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.

Trzy świnki czyli LOS TRES VAGABUNDOS