Od czasu do czasu zdarza mi się zobaczyć, będąc w gościnie, jakiś pokój dziecięcy i jestem zaniepokojona, a może nawet zasmucona. Dookoła pełno zabawek, ładne mebelki, kolorowe dywany i ani jednej książki. Może pochowane? - myślę. Ale przecież gdyby były w codziennym użyciu, to gdzieś bym dostrzegła choć jeden egzemplarz porzucony w pośpiechu na stole, biurku, gdziekolwiek.
Absolutnie nie wyobrażam sobie życia bez książek. Jako dziecko spędzałam długie godziny pożerając jedna za drugą. Czasami kilka jednocześnie. W tamtym czasie było o nie ciężko, ale mama szperała po antykwariatach i zawsze udało jej się jakiś łup zdobyć. Opowieści, które przeczytałam w dzieciństwie, wryły mi się w pamięć i na zawsze pozostaną częścią mnie. Potem w dorosłym życiu przekopałam się przez całe stosy książek. Jedne zrobiły na mnie większe wrażenie, inne mniejsze, ale to książki z dzieciństwa zaważyły na tym, jaka jestem. Moją przyjaciółką była wielka figlarka, Pipi Pończoszanka, w podróż dookoła świata wyruszyłam z Fileasem Foggiem, a podwodne życie poznałam z pokładu statku kapitana Nemo - Nautiliusa. Cudowne światy, interesujący ludzie, barwne przygody - to był mój chleb powszedni.
Książki to nie tylko rozrywka. Pozwalają lepiej rozumieć innych ludzi i samego siebie. Pokazują rozmaite motywacje, rozterki, stanowiska, punkty widzenia. Często w problemach bohaterów książek możemy dostrzec podobieństwo do sytuacji, które sami przeżywamy. Książki wzbogacają świat naszych wewnętrznych przeżyć, uczą empatii i otwartości na to, co inne. Czasami potrafią dać impuls do działania. W końcu pozwalają zdobywać wiedzę.
Ostatnio czytałam starszemu synowi biografię Jacques'a Cousteau, znanego badacza mórz i oceanów wydaną przez Wydawnictwo Mam i z satysfakcją skonstatowałam, że był wielkim miłośnikiem czytania. Zdarzyło się również, że zajrzałam do biografii Neila Armstronga, pierwszego człowieka, który odwiedził Księżyc. On też był nienasyconym amatorem książek. Czy to przypadek?
To prawda, że książki są drogie. Dlatego pewnie dużej części rodziców nie stać na ich kupowanie, ale mogą przecież korzystać z publicznych bibliotek, które wprawdzie nie zawsze mają w swojej ofercie nowości, ale klasykę literatury dziecięcej jak najbardziej. Jest jednak i taka grupa dorosłych, która zamiast książki woli kupić dziecku kolejną zabawkę albo markową bluzeczkę. A więc może to również sprawa światopoglądu, systemu wartości, czy jakkolwiek inaczej by to nazwać...
Katarzyna Dąbrowska
Autorka jest mamą dwóch chłopców - sześcioletniego Mikołaja i niespełna dwuletniego Marcela, którzy stanowią dla niej nieustającą inspirację. Od lat pracuje w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, wcześniej na stanowisku asystenta, a teraz - adiunkta; ukończyła studia w Instytucie Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji, jest doktorem socjologii. Dobrze rozumiem dzieci i potrafi się z nimi dogadywać. Interesuje się kulturą, przemianami współczesnego świata i ogólnie rzecz ujmując rozwojem dzieci.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.
Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola