Udostępnij

Rodzice na start, czyli marzenia o żłobkowo-przedszkolnej edukacji

Dodano: 2010-03-29

Ruszyły zapisy do przedszkoli! I mimo że tu nie liczy się stara zasada: "kto pierwszy ten lepszy", przypomina to istny wyścig. Czytam w prasie, że "padły serwery", "system odmówił posłuszeństwa". Jak wiadomo, od kilku lat zapisuje się dzieci elektronicznie. Pewnie rodzice nie ufają temu, że nie jest ważne, kto kiedy się zapisał; ważne, by wyrobić się w określonym terminie i mieć jak najwięcej punktów. Bo w końcu jeśli będzie spora liczba dzieci z taką sama punktacją, musi zadecydować jakieś inne kryterium... Może akurat to, kto pierwszy złożył dokumenty?!

 

Zadzwoniła do mnie strapiona koleżanka. Ma olbrzymi dylemat - czy wpisać, że jest samotną matką?! To wszak kryterium podstawowe, które daje jej przewagę nad innymi starającymi się. To jednocześnie wybór między uczciwością, a chęcią "osadzenia" swej latorośli w państwowej placówce. Bo koleżanka co prawda swego wieloletniego związku nie zalegalizowała, ale żyją wszyscy razem w zgodzie, miłości i przyjaźni, tworząc normalną rodzinę. A dziecko do przedszkola będzie najczęściej prowadził ojciec...To rozterka między tym, co w świetle prawa nie byłoby przestępstwem a tym, jak potem spojrzałaby w oczy opiekunkom i sobie samej, rzecz jasna. Myślę, że wiele osób nie ma takich wątpliwości. Stąd dzieci "samotnych matek" często przyprowadzane są przez ich partnerów, czyli ojców tychże dzieci...

 

Ja miałam dylemat w zeszłym roku. Innego rodzaju. Bo ani nie mieliśmy z mężem orzeczonej niepełnosprawności, ślub wzięliśmy parę lat temu, "samotną matką" zatem nie byłam, rodzina nasza nie była objęta nadzorem kuratorskim, Mała nie chorowała na alergię... Odpadały ważne kryteria naboru. A do przedszkola by się chciało! Co prawda oboje pracowaliśmy, ale to wydawało się nam marnym argumentem, by liczyć na to, że córka stanie dzielnie w szeregach przedszkolaków w wybranym przedszkolu (a nie w odległym miejscu i to też bez gwarancji). Pojawiła mi się myśl - nadzieja na spełnienie marzeń o przedszkolu. Może pasujemy do jednego z kryteriów dodatkowych: "Dziecko posiadające dwoje i więcej rodzeństwa poniżej 14 roku życia"?! Tylko czy dzieci, które dokazują w brzuchu, pozwalają na zaznaczenie tej opcji? Gdy Mała zacznie chodzić do przedszkola - Bliźniaki już będą przecież na świecie - myślałam. Ale ponieważ też miałam dylemat, nie było to dla mnie całkiem jasne -z pytaniem o to, czy zaawansowana ciąża kwalifikuje do zaznaczenia tego kryterium obdzwoniłam stosowne infolinie i urzędników zajmujących się edukacją przedszkolną. Jeden pan nie wiedział, inna pani doradziła mi, że to kwestia światopoglądu - jeśli jestem katoliczką i uważam, że dzieci w brzuchu to też dzieci to mogę zaznaczyć, następna odesłała do dyrekcji przedszkoli... Bingo! Córcia przedszkole dostała i do końca tajemnicą pozostanie, co o tym zdecydowało: czy Bliźniaki w brzuchu, czy też słodki uśmiech naszej Pociechy, która towarzyszyła nam przy składaniu wniosków. Bo przecież i tak, mimo komputerowego systemu rozstrzyga i decyduje dyrekcja. A może po prostu tak dużo chętnych dzieci, jak "wieść gminna niosła" wcale nie było...

 

Uff, mamy spokój, bo Bliźniaki (a raczej ich rodzice, czyli my) będą chyba już miały z przedszkolem łatwiej. Czego nie można powiedzieć, jak się okazuje, o żłobku - są zapisani na ... 345 i 346 pozycji! Serio! Na około 30 miejsc w grupie... Nasza wina, bo zamiast pobiec do żłobka od razu, kiedy dostali pesel (tu decyduje pierwszeństwo złożenia wniosku), my byliśmy skupieni na innych sprawach związanych z ich pielęgnacją, zdrowiem, rozwojem i wizja żłobka wydawała się nam odległa. A po czterech miesiącach, kiedy poszliśmy po rozum do głowy, czyli do żłobka z wnioskami (składa się osobiście w dowolnym czasie) - uplasowaliśmy się na pozycji dającej niewielką, graniczącą z cudem nadzieję. Każą czekać do września, może w ostatniej chwili... No, tak, ale jednocześnie pracodawca oczekuje na moją decyzję w sprawie powrotu do pracy. Rozumiem go - pomimo budżetowej pensji są chętni na moje miejsce.

 

Prasa dla rodziców małych dzieci obfituje w teksty o tym, jak wybrać najlepsze przedszkole czy żłobek. Dla niektórych problemem jest to, jak dostać się do jakiegokolwiek. No, może tak, by nie potrzeba było dojeżdżać godzinami, na drugi koniec miasta, co jest organizacyjnie niedorzeczne...


Zatem - rodzice żłobkowiczów - na start od razu po urodzeniu dzieci! A rodzicom przedszkolaków - tym, którzy nie mają pomysłu na dodatkowe punkty - musi wystarczyć nadzieja. I obyśmy doczekali czasów, że pójście do żłobka czy przedszkola, kiedy rodzice muszą wrócić do pracy to normalność, a nie przywilej! A polityka prorodzinna stała się faktem i objawiała prawdziwą troską o rodzinę.

 

Anna Lubowicka

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz
Prawidłowe kształtowanie mowy jako fundament wychowania człowieka
Prawidłowy rozwój mowy dziecka stanowi fundament dla prawidłowego kształtowania się i rozwoju jego osobowoś...
Komputer dla trzylatka?
Tak, ale pod warunkiem, że jest on nim zainteresowany i że będziemy kontrolowali, co ogląda i ile czasu prz...
Edukacyjny powrót do korzeni
Edukacja domowa – w skrócie ED - nie jest nowinką. Obowiązek szkolny został wprowadzony około stu lat temu ...
Wrodzone talenty - jak rozwijać, a nie tłumić
Już od najmłodszych lat możemy zaobserwować między dziećmi wyraźne różnice indywidualne. Dotyczą one szybko...

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

Zemsta Budzika. Opowiastki Domowe