Urzeka mnie naturalność, z jaką dzieci wynajdują drogi na skróty. Ich głęboko zakorzenione przekonanie, że ograniczenia przestrzeni mają charakter względny. Podoba mi się, jak pokusa bycia gdzieś natychmiast rozkłada na łopatki najgroźniejszych stróżów i woźnych.
W pobliżu miejsca, gdzie mieszkam, znajduje się szkoła podstawowa. Jej rozległe, ogrodzone siatką boisko ciągnie się wzdłuż chodnika i stoi na drodze do budynku dzieciom idącym od strony pobliskiego osiedla. Nieraz widzę, jak chłopcy, rozglądnąwszy się uprzednio na boki, przełażą przez siatkę i biegną ku tylnemu wejściu od strony sali gimnastycznej. Nagle są blisko swojego celu! Pięć minut, które musieliby stracić idąc dookoła, zostaje dzięki fortelowi zastąpione jedną minutą. Ociera się to o czary, daje im poczucie siły, panowania nad czasem i przestrzenią.
Skróty obowiązują też w innych sytuacjach. Dzieci jak niezmordowani zdobywcy sieką maczetami absurd i umowność, którymi dorośli odgradzają się od nich. Wszystkie te złote zasady, "dowiesz się jak dorośniesz" i "nie filozofuj" padają jak zielsko skoszone jednym prostym pytaniem czy celną uwagą - i odsłaniają, jak niewiele za nimi stoi i ile trzeba mozołu, żeby je sensownie umotywować. Ta dziecięca bezpośredniość nie jest oczywiście niczym nowym, ale warto postrzegać ją jako coś więcej niż zabawną ciekawostkę. Za nią stoi fenomenalne wyczucie tego co ważne, a co wydumane; co mądre, a co bzdurne; co niezbędne, a co niepotrzebne i kłopotliwe.
Rafał Witek
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka