Zaczęło się od telefonu.
- Dzisiaj będę musiał dużo odpoczywać - oświadczył bardzo z siebie zadowolony mąż. - Oddałem krew - dodał.
Natychmiast zzieleniałam z zazdrości. Rzuciłam się w stronę szuflady ze szpargałami i po długich poszukiwaniach wreszcie wyciągnęłam zakurzoną legitymację Honorowego Dawcy Krwi. Spojrzałam na datę ostatniego wpisu - 2001 rok. Minęło prawie dziesięć lat od wizyty w Centrum Krwiodawstwa! Wstyd!
Mogę co prawda mętnie się tłumaczyć dwójką dzieci, licznymi przeprowadzkami oraz niezliczonymi kuracjami antybiotykowymi, ale postanowiłam, że coś trzeba z tym zrobić.Odłożyłam książeczkę i natychmiast o wszystkim zapomniałam.
Kilka dni później zadzwoniła koleżanka, która na widok opaski uciskowej przybiera kolor ściany szpitalnej. Tej klasycznej, białej - nie w kolorowe misie.
- Wybieram się w sobotę - powiedziała. Po czym szybko wyjaśniła, że co prawda donacja krwi to dla niej za dużo, ale żeby zostać kandydatem na dawcę szpiku wystarczy oddać zaledwie 10 ml.
I tu mi zaimponowała. Ten, kto boi się igły, wie o czym mówię. Nie jest łatwo przełamać własny strach, szczególnie jeśli sytuacja wcale nie wymaga robienia jakichkolwiek badań. Tym bardziej więc zebrałam się w sobie i w sobotę bladym świtem wybiegłam z domu. Na mnie widok strzykawki nigdy nie robił szczególnego wrażenia.
Po niedługim czasie pożegnałam się z 460 mililitrami cennego czerwonego płynu, odebrałam ciężką paczkę pełną czekolad i w doskonałym humorze ruszyłam do domu.
Bezinteresowność, wbrew pozorom, wcale nie jest taka bezinteresowna. Pomoc innym sprawia, że nasza samoocena rośnie. Jeśli więc chcecie się poczuć lepiej w swojej skórze, bardzo namawiam do oddania krwi lub przynajmniej do zostania kandydatem na dawcę szpiku. To naprawdę nie kosztuje nic oprócz odrobiny własnego czasu. Szczególnie polecam tę aktywność wszystkim hipochondrykom. Kiedy wypełnia się ankietę, na której po kolei wykreśla się przeróżne ciężkie choroby, człowiek na nowo zdaje sobie sprawę, jakie ma szczęście. I na pytanie lekarza - Czy czuje się pani zdrowa? - z pełnym przekonaniem odpowiada się: - Tak.
Szansa na to, że znajdzie się biorca na mój szpik jest niewielka. Ale jeśli jakimś cudem mogłabym komuś pomóc uratować życie, to niewątpliwie byłaby to jedna z najważniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłam. Jestem za to przekonana, że moja krew przyda się na pewno.
pstryku-pstryk.blogspot.com
www.dwiechochelki.pl
Więcej informacji znajdziecie na m.in. na tych stronach:
http://szpik.info/
http://www.oddajkrew.pl/index.php
http://www.dkms.pl/choose.html
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka