Był letni wieczór, gdzieś na Mazurach. Zmęczeni aktywnym dniem, dotlenieni i zadowoleni, układamy się do snu. My, czyli rodzice, moglibyśmy zasnąć natychmiast po przyłożeniu głowy do poduszki. My tak, ale nasz syn właśnie postanowił dać popis swoich możliwości recytatorskich. W ciemnościach wyraźnie słychać dziecięcy głos:
„Na tym świecie różnie bywa,
Zabawnie i dziwnie.
Raz jednostka jest szczęśliwa,
To znów wręcz przeciwnie".
Sepleniący filozof się znalazł. Z trudem tłumimy chichot. A on dalej:
„W dżungli życia, w życia buszu
Zawsze ci pomogą
Cztery łapy,
Para uszu,
Oczy,
Nos
I ogon."
Syn był wtedy o wiele młodszy, ale wiersze Ludwika Jerzego Kerna znał już na pamięć. Nic dziwnego, czytaliśmy je niemal codziennie.
Przez wiele lat nie było powodu, żebym kupowała poezję dla dzieci. Na półkach w księgarniach i bibliotekach czekała wystarczająco długa kolejka innej literatury do przeczytania. Aż wreszcie pojawił się najpierw syn, potem córka i znowu pełnoprawnie mogłam sobie kupować literaturę dla najmłodszych.
Na pierwszy ogień poszli oczywiście Tuwim i Brzechwa - standard. Czymże byłoby dzieciństwo bez „Lokomotywy" i „Kaczki dziwaczki"! A potem, całkiem niechcący, przyznam, sięgnęłam po tomik wierszy Ludwika Jerzego Kerna. Ależ to był frajda! Od czasu, gdy je czytałam, minęło niemal trzydzieści lat, ale posłuszna pamięć od razu przywołała „Kto to chrapie na kanapie?" oraz „Ten mój cień, śmieszny cień, chodzi za mną cały dzień". I znowu przypomniałam sobie wydarzenia „W pobliżu Barbakanu..."
„W pobliżu Barbakanu
Zgubił się piesek panu.
Był przy nodze
I nagle znikł.
Więc serce panu pik-pik-pik,
Bo to ogromnie przykro jest,
Gdy zginie panu pies."
I tak po raz drugi w życiu odkryłam poezję pana Kerna. Kolejny raz zauroczyła mnie jego wyobraźnia i poczucie humoru. Gdyby nie on, czy dowiedziałabym się, jak wyglądałby świat, gdyby nie było drzwi? Albo skąd się biorą dziury w serze? I co najbardziej smakuje małemu psu?
„Małemu psu,
Który kaszami smak ma jeszcze nie zepsuty,
Najbardziej ze wszystkiego smakują
Pana lub Pani buty.
Możesz tłumaczyć małemu psu,
Że buty są bardzo niezdrowe,
Że ciężkostrawne...
Że zaszkodzą mu...
On gwiżdże na to.
I zabawne: najbardziej smakują mu - nowe."
Wiersze Ludwika Jerzego Kerna pozwalają popatrzeć na świat z innej perspektywy. Zawsze z przymrużeniem oka. Każdy znajdzie w nich coś dla siebie, najmłodsi piękną melodię (głośne czytanie w tym przypadku to sama przyjemność), nieco starsi - ciekawe opowieści, a ci zupełnie dorośli - zabawę słowem, która nieodmiennie śmieszy i fascynuje. No i oczywiście mistrzowski warsztat. Dlatego takie tomiki jak „Kapitan dalekomorskiej wanny" czy „Łapy, pióra i rymów cała fura" czytamy regularnie. W efekcie syn wzdycha czasami „Chciałbym mieć brata pirata", a córka na swoją kocią przytulankę mówi „Hrabina de Dach".
„Chciałbym mieć brata pirata,
Co pływa po morzach świata.
Na głowie turban,
Na portkach łata -
Chciałbym mieć brata pirata."
Ludwik Jerzy Kern nie napisze już ani jednego słowa. Gdzie jest teraz? Kto wie, może faktycznie trafił do psiego nieba?
„Jeśli jest niebo psie,
Skierujcie do niego mnie.
Znajdę tam jakieś drzewko z cieniem
I, otoczony anielskim skomleniem,
Odpocznę sobie w śnie.
A psy przybiegną i
Gębę poliżą mi."
Anna Lewandowska (03.11.2010)
pstryku-pstryk.blogspot.com
www.dwiechochelki.pl
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)