Pobawmy się z dzieckiem w domową wytwórnię farb i przygotujmy własne farby. Każde dziecko uwielbia mieszać, dosypywać i dolewać, więc już samo tworzenie farb gwarantuje świetną zabawę. Dodatkowo, zaletą domowych farb jest to, że są naturalne i nie posiadają żadnych sztucznych barwników, konserwantów czy innych ulepszaczy. Możemy więc spokojnie pozwolić naszemu dziecku na mazanie, ciapanie i malowanie rękami.
Do przygotowania farb potrzebujemy mąki, wody i naturalnych barwników.


Barwników najlepiej szukać we własnej kuchni lub na spacerze. Do stworzenia żółtej farby można wykorzystać kurkumę, do różowej - sok z buraków (świeże buraki, mocno posiekane i zalane odrobiną wody, im mniej wody tym intensywniejszy kolor). Można też użyć płatków hibiskusa (lub zaparzonej herbatki owocowej), soku z jagód, wiśni, aronii. Brązowy kolor uzyskamy z czarnej herbaty, łupin orzechów, kasztanów, a wszelkie pomarańczowe owoce, jak na przykład jarzębina, powinny dać kolor pomarańczowy. A może kolorowe płatki kwiatów będą także dobrym źródłem kolorów? Natomiast zielony kolor można wyekstrahować z trawy lub liści. Potrzebny będzie do tego moździerzyk do ziół. Trawę należy drobno posiekać, wrzucić do moździerzyka, dodać troszkę wody i kapkę alkoholu, dla dobrej ekstrakcji, a następnie mocno ucierać, aż uzyska się piękny zielony kolor. Spróbujmy razem z dzieckiem pomyśleć, z czego uzyskać kolory. Zachęcam do eksperymentowania!!!


Jeśli mamy już przygotowane naturalne barwniki, to zabieramy się do pracy. Zadanie jest banalne. Do każdej miseczki z kolorem dodajemy mąki tak, aby uzyskać konsystencję farby. Farby takie niestety nie są trwałe, ale można je przechowywać w lodówce, w szczelnie zamkniętych słoiczkach (na przykład po deserkach) nawet do dwóch tygodni.



Życzę wesołej i twórczej zabawy !!!
Monika Klejman - prowadzi bloga: www.pomyskowo.blogspot.com
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)
Wieczór. Czytamy. Syn opiera się o moje ramię i patrzy na ilustracje w książce. „Była sobie kacza mama i jej pięć kaczątek..." - tekst znanej bajki płynie wśród (...)