Annyeong! Poznajcie nową kumpelkę z Korei - Jae-in.
Jak widzicie, Jae-in (czyt. Dzein) ma na sobie niezwykły strój. Jest to hanbok - tradycyjne koreańskie ubranie. Składa się ono z długiej, rozłożystej sukienki oraz krótkiego bolerka. Dla chłopców zarezerwowane jest inne odzienie - składa się ono z krótkiej kurtki oraz luźnych spodni. W Polsce raczej trudno jest spotkać ludzi ubranych w tradycyjne stroje ludowe, Koreańczycy jednak lubią zakładać hanboki również na co dzień, nie tylko w ważne święta.
Do takich uroczystości należy Ch'usok (czyt. Czusok), czyli święto dziękczynienia. Jest to jedno z najważniejszych koreańskich świąt. Jae-in pomaga wtedy w przygotowywaniu wspólnych, tradycyjnych posiłków, odwiedza całą rodzinę oraz groby zmarłych krewnych.
Koreańczycy wprost kochają wszelkie święta! Świadczyć może o tym fakt, że walentynki obchodzą aż... 3 razy w roku! Podobnie jest z Nowym Rokiem - świętują go 2 razy, nie tylko 1. stycznia, ale i później, gdy obchodzi się początek roku zgodnie z kalendarzem lunarnym.
Duża liczba świąt jest także efektem tego, iż w Korei używane są aż 3 kalendarze! Poza tym, który znamy, obowiązuje również kalendarz lunarny (oparty na fazach Księżyca). Ostatnim jest mityczny, wg którego obecnie mamy nie rok 2011, tylko... 4344! Wynika to z faktu, iż wg tradycyjnej religii Korei, pół-bóg Tangun stworzył świat właśnie 4344 lata temu.
Jak zapewne zauważyliście, strój Jae-in różni się od stroju Yee Man czy Tashiego - kumpli, których poznaliście w poprzednich numerach. Podobnie jest z pismem. Choć w Korei przez wiele lat pisano wykorzystując znaki chińskie, Koreańczycy zdecydowali się stworzyć własne, dostosowane do swojego języka pismo. Nazywa się ono hangul i stało się koreańską dumą narodową. W przeciwieństwie do pisma chińskiego, hangul składa się jedynie z 24 liter! Zobaczcie, jak ciekawie wygląda zapisane imię Jae-in.
Jedną z najbardziej znanych potraw kuchni koreańskiej jest Kimchi (czyt. Kimci). Są to kiszone albo sfermentowane warzywa (głównie kapusta) z ostrymi papryczkami chili, czosnkiem i imbirem. Kimchi, to niewątpliwie jeden z największych smakołyków - świadczy o tym fakt, że nawet w barach z hamburgerami można dostać kanapkę o tym smaku!
W Korei można się natknąć na wyjątkowo przedziwne dania, np. pierogi z kasztanami czy... surową ośmiornicę, która mimo tego, że jest pokrojona, wciąż rusza się na talerzu! Złapanie ruszającej się macki pałeczkami jest nie lada wyzwaniem, na tym jednak nie koniec - mackę trzeba dobrze pogryźć, aby przypadkiem nie przykleiła się przyssawkami do podniebienia! Jak jednak restauracje mogą sobie zapewnić świeże, wciąż żywe „przysmaki"? W bardzo prosty sposób - ozdobami lokali są akwaria, w których pływa wszystko to, co można zamówić na obiad. Wystarczy wybrać pływającą w akwarium rybę czy kalmara (na zdjęciu), a przyjdzie kucharz i ją dla nas przyrządzi.

Ciekawostki:
W Korei wielu ludzi nosi takie same nazwiska, mimo tego, że nie są ze sobą spokrewnieni. Świadczy o tym fakt, że prawie co czwarty Koreańczyk ma na nazwisko Kim!
Pismo koreańskie - hangul, jest jednym z niewielu alfabetów na świecie, który został stworzony w zupełnie sztuczny sposób. Wymyślili i skonstruowali go uczeni w XV wieku, ze względu na to, że Koreańczycy pragnęli własnego pisma, które byłoby łatwiejsze do opanowania od powszechnych wtedy chińskich znaków.
W Korei można spotkać aż 200 rodzajów Kimchi!
Taekwondo jest najsłynniejszą sztuką walki wywodzącą się z Korei, która jednocześnie jest uznana za koreański sport narodowy. Poza trenowaniem metod ataku i samoobrony, na zajęciach taekwondo poznaje się techniki pozwalające rozbijać twarde przedmioty.
Tekst powstał przy współpracy z wydawnictwem Kwiaty Orientu
Tekst: Alicja Nowaczyk, Edyta Matejko-Paszkowska
Zdjęcia: Edyta Matejko-Paszkowska, Lee Min-Heui
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka
Mama Benka choć jest posiadaczką chyba wszelkich możliwych pozycji wydawniczych traktujących o wychowaniu, zdrowiu, żywieniu dzieci, i tak boi się, że coś przeoczy. (...)