Udostępnij

Nice weather, isn't it? - o zwyczajach i tradycji Brytyjczyków słów kilka

Dodano: 2011-10-19

„Mary, czy byłabyś tak uprzejma i powiadomiła o zebraniu pana Browna?" - otrzymać tak wydane polecenie służbowe to czysta przyjemność, czyż nie? Nie dajmy się jednak zwieść - to nie jest pytanie, na które pracownik może odpowiedzieć: „Teraz nie, może później" - oczywiste jest, że Mary wykona stosowny telefon do wspomnianego już pana Browna i skrupulatnie przekaże wiadomość.

 

Natomiast gdy wyjdzie z pracy i ustawi się po bilety na ulubioną sztukę teatralną swoich córek (nie ma tu mowy o niegrzecznym wepchnięciu się w kolejkę), łagodnym i uprzejmym głosem zwróci się do stojącego za nią mężczyzny, wydychającego dym tytoniowy prosto w jej pachnące kwiatowym szamponem włosy: „Czy miałby pan coś przeciwko zgaszeniu papierosa?". O ile przyjemniej jest usłyszeć tego typu prośbę, aniżeli nerwowe: „A weź pan mi tu nie smrodź!".


W takim oto duchu grzeczności wychowywani są młodzi mieszkańcy Wysp Brytyjskich. Mary, dorosła już kobieta i matka dwóch córek, doskonale pamięta sposób, w jaki zachowywali się jej rodzice w różnorodnych sytuacjach. To właśnie oni nauczyli ją dobrych manier i pokazali, co należy robić, a czego nie.


Ładną mamy dziś pogodę, prawda?
Jako dziecko Mary często była świadkiem krótkich rozmów na temat pogody. Mama niejednokrotnie analizowała stan nieba z przypadkowo napotykanymi ludźmi przy okazji czekania na autobus lub stania w kolejce. Tata i jego znajomi nierzadko spekulowali na temat tego, czy w najbliższych godzinach będzie upał, czy też może ziąb i deszcz. Dlatego Mary doskonale wiedziała i wie po dziś dzień, że szybka wymiana zdań o pogodzie to świetny sposób, by przełamać lody ze świeżo poznanym rozmówcą - często również podczas spotkań biznesowych. Według sondaży ponad połowa Brytyjczyków spędza około 6 miesięcy życia na rozmowach właśnie o pogodzie!


My home is my castle, czyli...
Mój dom jest moją twierdzą - tej zasady trzyma się nie tylko Mary i jej rodzina. Brytyjczycy znani są z zamiłowania do prywatności i zdziwi się ten, kto wybierze się na wycieczkę do Wielkiej Brytanii z nadzieją, że zostanie wylewnie przywitany i chętnie ugoszczony w jednym z tamtejszych domów. Zamiast tego można liczyć na wizytę w pubie - dla wielu mieszkańców Wysp Brytyjskich jest on drugim domem, jako że spędzają tam naprawdę dużo czasu. Starają się przy tym przestrzegać zasad, np. osoba stojąca bliżej barmana nie zostanie obsłużona przed kimś, kto czeka dłużej - próżno stosować sztuczki, barman i tak wie, kto jest pierwszy (jednak dobrze wychowany Brytyjczyk na pewno nie będzie wymuszał pierwszeństwa). Niezwykle istotne jest użycie zwrotu „please" w momencie składania zamówienia, a następnie „thank you", gdy nasza prośba zostanie spełniona. Zresztą słowa te są nie tylko mile widziane, ale wręcz wymagane, we wszystkich miejscach Wielkiej Brytanii. Sporym nietaktem jest pomijanie ich w codziennych relacjach z ludźmi - przykładowo Mary i jej dzieci zawsze pamiętają, by podziękować kierowcy autobusu przy wysiadaniu.

 

tradycje angli

 

tradycje angli


Tea time
Jednym ze znaków rozpoznawczych Brytyjczyków jest tzw. „five o'clock". Chodzi tu o zwyczaj picia herbaty (koniecznie z mlekiem) i podjadania przy tym smacznych przekąsek - ma to się odbywać, jak sama nazwa wskazuje, o godzinie piątej po południu. Tradycja ta zapoczątkowana została przez księżną Bedford. Nie ma co doszukiwać się tu jakiejś niesamowitej historii - Brytyjczycy zawdzięczają „five o'clock" po prostu zbyt długim przerwom między posiłkami za czasów Anny Marii Russell (wspomnianej już księżnej), która znalazła świetny sposób na poradzenie sobie z tą niedogodnością. Otóż w porze popołudniowej kazała sobie przynosić ukradkiem herbatę i różnorakie smakołyki. Pozwalało jej to spokojnie doczekać późnej kolacji. Z biegiem czasu fakt ten ujrzał światło dzienne. Ku zaskoczeniu księżnej, pomysł na tego typu przyjemność spotkał się z dużym uznaniem i entuzjazmem - zaczęto zapraszać przyjaciół na małe co nieco przy herbacie. Przy aprobacie królowej Wiktorii, zwyczaj ten ulegał rozpowszechnieniu i przez lata był kultywowany przez mieszkańców Wysp Brytyjskich. Zapanowała moda na fikuśne filiżaneczki i czajniczki do parzenia herbaty. Zaczęto też sprowadzać coraz bardziej wyszukane i spełniające najwyższe standardy odmiany liści herbacianych. Popołudniowa herbatka stała się niezwykle ważnym elementem dnia codziennego. Dziś jednak ten jakże uroczy zwyczaj zdaje się powoli zamierać. Mimo że królowa Elżbieta bardzo popiera i namawia do podtrzymywania tradycji, żyjący w ciągłym biegu Brytyjczycy rzadko kiedy mają czas na popołudniowe delektowanie się aksamitnym płynem sączącym się do eleganckiej filiżanki z gustownego czajniczka. Nie jest jednak tak źle - wciąż wiele osób po powrocie z pracy decyduje się przesunąć o kilkadziesiąt minut obiad, by najpierw pozwolić sobie na chwilę przyjemności z herbatą i smaczną przekąską.

 

tradycje angli


Mary, rodowita Angielka, jest jedną z wielbicielek five o'clock. Chociaż wielu wydaje się to zabawne, nie potrafi powstrzymać się od uniesienia małego paluszka w momencie podnoszenia filiżanki do ust - lubi wyobrażać sobie siebie żyjącą w dawnych czasach. Ma też zasadę, by nie brać przykładu z kolegów pijących herbatę ekspresową - ona zawsze zaopatruje się w doskonałej jakości liście herbaciane, które z namaszczeniem zaparza według tradycyjnej receptury. Nigdy też nie odmawia przyjaciółce spotkania w wybieranych przez nią herbaciarniach (określanych mianem „Tea Rooms"). Jako matka postanowiła zarazić swoje córki zamiłowaniem do relaksowania się przy herbacie. Jest dumna z miejsca, w którym przyszło im żyć. Wie, że dziewczynki - wciąż jeszcze małe Brytyjki - wyrosną kiedyś na typowe przedstawicielki Wysp Brytyjskich. I nie przeszkadza jej panujące w świecie przekonanie, że Brytyjczycy to powściągliwi i flegmatyczni introwertycy, spędzający większość czasu na rozmowach o pogodzie.


Aneta Jońca

 

Materiał przygotowany we współpracy z serwisem www.zosiaikevin.pl

 

zosia i kevin

 

 

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz
Bajkoterapia - to działa!
Czytanie i opowiadanie bajek jest naturalną formą  kontaktu z dzieckiem, a jeśli przy tym bajka sprowo...
Onomatopeje, czyli pierwsze "słowa" w życiu dziecka
Wiosenna pogoda sprzyja rodzinnym spacerom i obcowaniu z budzącą się do życia przyrodą. W tym roku, wspólni...
Kiedy zacząć naukę? - czwarta część poradnika czytania dzieciom
Kiedy warto zacząć uczyć dzieci czytać? Jak oswajać je z książkami, zanim nauczą się czytać? Czy i dlaczego...
Muzykujmy razem! Jak wprowadzić dziecko do zaczarowanego świata muzyki
W domu, w którym wspólnie się śpiewa, gra i tańczy, nie ma miejsca na nudę i smutki. Muzyka niesie ze sobą ...

Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.

Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola

Mikołajek powraca z najnowszymi przygodami