Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
Powódź na lekcji plastyki omawiano przez parę następnych dni. Co prawda Majka nie została jakoś szczególnie ukarana - skończyło się na uwadze w dzienniczku z prośbą, żeby nie malowała farbami, gdy pozostali używają kredek - ale wielu uczniów zastanawiało się głośno, co tak naprawdę się stało. Bratek i Ziutek odetchnęli z ulgą, gdy sprawa w końcu przycichła.
Majka uczyła się nieźle. Z przyrody była niepokonana, dobrze też radziła sobie z matematyką. Gorzej było z pisaniem i czytaniem, a już zupełnie fatalnie z odrabianiem lekcji.
- Co za nuda! - jęczała syrena po powrocie do domu Ziutka, gdzie chwilowo mieszkała. - Czy naprawdę musimy to wszystko robić? Codziennie? Wolałabym zagrać w piłkę.
Bratek i Ziutek, chociaż sami najchętniej rzuciliby w kąt zeszyty i podręczniki, musieli jej tłumaczyć, że z piłki nici, jeśli najpierw nie przygotują się do szkoły.
W piątek wieczorem Majka zbuntowała się na całego.
- Mam tego dość! - krzyknęła. - Chodzę codziennie do szkoły, odrabiam lekcje, robię wszystko, żeby być grzecznym człowiekiem. I po co mi to? Przecież opuściłam dom, żeby kopać piłkę, a nie siedzieć na twardym krześle i mazać ołówkiem po suchej kartce!
- Nie wściekaj się - uśmiechnął się Ziutek. - Właśnie miałem ci powiedzieć, że umówiłem się z chłopakami na mecz. Spotykamy się nad rzeką jutro przed południem.
- Jupiii! - Majka pisnęła z radości wysokim, nieludzkim głosem. Ziutkowi zaszumiało w uszach, jakby zanurzył głowę pod wodę.
- Przestań! - zawołał. - Chcesz, żeby mama zaczęła coś podejrzewać? Udało ci się ją przekonać, że jesteś córką jej dawnej przyjaciółki, ale mama to mama. Myślę, że mimo syrenich czarów czuje, że coś tu jest nie tak.
Majka umilkła i posłusznie zabrała się do odrabiania lekcji.
W sobotę cała trójka zjawiła się na boisku wczesnym rankiem. Majka położyła piłkę na ziemi i zaczęła ćwiczyć strzały do bramki. Jak na początek szło jej całkiem nieźle. Kiedy zaczęli nadchodzić pozostali gracze, była już rozgrzana i przestała się bać, jak wypadnie w czasie pierwszego w swoim życiu meczu.
Wojtek, kapitan przeciwnej drużyny, spojrzał na nią i podszedł do Ziutka.
- A ta co tutaj robi? - zapytał.
- Gra w ataku.
- Oszalałeś?! - krzyknął Wojtek. - Przecież to dziewczyna. Od kiedy to gramy z dziewczynami?
- Od wtedy, od kiedy mi się spodoba - odparował Ziutek.
- Stawiasz się? - warknął Wojtek.
Sytuacja była poważna. Majka uznała, że musi coś z tym zrobić, bo inaczej nigdy nie zagra.
- Jeśli chcesz - zwróciła się do Wojtka - udowodnię, że się nadaję.
Wojtek przyjrzał się jej uważnie. Nie wyglądała na całkiem zwyczajną dziewczynę.
- A niby jak? - zapytał.
- Pokiwamy się? - zaproponowała Majka. - Jeden na jeden.
- OK. Czemu nie.
Stanęli naprzeciwko siebie. Ziutek zagwizdał. Po paru minutach zwodów i uników stało się jasne, że Majka nie dorównuje Wojtkowi. A jednak nie poddawała się. Była niesamowicie zwinna i bardzo spostrzegawcza. Umiała wykorzystać każdą chwilę nieuwagi przeciwnika i pewnie dlatego to ona w końcu przejęła piłkę.
- Może grać - niechętnie przyznał Wojtek.
I tak mecz się w końcu rozpoczął . Majka, szczęśliwa i brudna od potu zmieszanego z pyłem boiska, stanęła pomiędzy kolegami z drużyny gotowa na każde wyzwanie.
cdn
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
Odcinek XVIII
Odcinek XIX
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR
Nauczyciel musi mieć jeszcze inną, dodatkową twarz oprócz bycia „tym, który przekazuje wiedzę". Musi istnieć dla swoich uczniów w więcej niż tym jednym wymiarze. W (...)