Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
Bratek czekał przed szkołą. Nie wiedział, z której strony nadejdzie Majka, rozglądał się więc i przestępował z nogi na nogę. Gdzie ona się podziała?! Miała być zaraz po lekcjach... Jeszcze chwila, a Dyrektor wyjdzie ze szkoły i nawet stojący na czatach Ziutek go nie zatrzyma. Bratek spojrzał w głąb osiedla. Nikogo. Tylko jakaś młoda, ubrana w krótką spódniczkę kobieta szła chodnikiem, postukując obcasami kozaczków. Bratek bezwiednie zagapił się na nią. Ładna była. Długie, falujące włosy wiły się wokół jej twarzy, jakby żyły własnym życiem. Twarz kobiety była dziwnie blada i wąska, i... to była Majka!
- Dziewczyno, coś ty ze sobą zrobiła! - zawołał Bratek i podbiegł do niej.
- A co, brzydko? - uśmiechnęła się Majka i poprawiła wijące się włosy.
- Wyglądasz... - Bratek zaczął się jąkać. - Wyglądasz... jak człowiek. Znaczy się, bombowo!
Majka roześmiała się głośno.
- Tylko że... - Bratek nie wiedział, jak powiedzieć Majce prawdę - Widzisz... Nie jesteś jak uczennica, tylko...
- Dyro chciał gadać z moją matką - wzruszyła ramionami Majka - więc...
Bratek aż zaniemówił z wrażenia.
- Będzie z nią rozmawiał... - szepnął wreszcie. - Genialne!
- Gośka to wymyśliła - przyznała Majka. - Ale nie stójmy tak. Muszę załatwić to, po co przyszłam, zanim włosy mi wyschną.
Bratek dopiero teraz zauważył, że włosy Majki są całkowicie mokre. Wziął syrenę za rękę i pociągnął w kierunku wejścia do szkoły.
Ziutek na widok Majki całkiem zbaraniał. Ona jednak nie pozwoliła mu dojść do słowa.
- Wejdź do środka - powiedziała - i powiedz Dyrowi, że twoja ciotka chce się z nim spotkać. A potem wyjdź. Popchnęła Ziutka w kierunku gabinetu. Wszedł, zapowiedział „ciotkę" i wrócił na korytarz. Majka potrząsnęła włosami. W powietrzu rozszedł się wilgotny, roślinny zapach. Zdecydowanym ruchem otworzyła drzwi i wkroczyła do Dyrektora z głową dumnie uniesioną do góry. Ziutek w ostatniej chwili przytrzymał zamykające się za nią drzwi tak, żeby nie domknęły się do końca.
- Co robisz? - szepnął Bratek. - Mieliśmy nie słuchać.
Ziutek wzruszył ramionami i przyłożył ucho do szpary w drzwiach. Początkowo usłyszał tylko dziwny szum, jakby wiatr zawodzący w przybrzeżnych zaroślach. Potem wydało mu się, że szum zaczyna przypominać melodię, w rytm której ktoś śpiewa głosem tak zachwycającym, że Ziutek zapomniał o całym świecie. Poczuł się nagle bardzo lekki i szczęśliwy, choć jednocześnie jego serce ścisnęło się od dziwnej tęsknoty. Stał pod drzwiami i nie wiedział, czy ma się śmiać, czy płakać. Zapomniał o tym, kim jest i jak się nazywa. Wiedział tylko jedno: cokolwiek ten głos mu rozkaże, on to wypełni, choćby miał przy tym zginąć. Sięgnął do klamki, zdecydowany wejść do środka. W tym momencie głos przestał śpiewać i drzwi otworzyły się na oścież. Wyszła przez nie Majka, uśmiechnięta, ale z dziwnie pobladłą twarzą.
- Idziemy - szepnęła swoim zwykłym, ludzkim głosem. - Wszystko załatwione.
Ziutek jakby obudził się ze snu.
- Ccco... - wyjąkał. - Cco to było?
- Słyszałeś mój prawdziwy głos - wychrypiała Majka. - Chciałam ci tego oszczędzić. Teraz musicie mnie jak najszybciej odprowadzić do najbliższej wanny. Muszę odpocząć.
- Tak jest! - zawołał Ziutek, wciąż pod wpływem głosu syreny. - Dla ciebie wszystko!
cdn
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
Odcinek XVIII
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka jest dla mnie nieocenionym źródłem informacji o tym, co dobre i bezpieczne dla moich synów.
Paweł Trzaska, zapalony żeglarz, tata dwóch chłopców
Jest sobota. Dziś musiałam rozpalić w kominku (to obecnie jedyne źródło ciepła w naszym domu), ale zabrakło szczapek na podpałkę. Ubrałam się, poszłam do drewutni, narąbałam przez (...)