Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
W czasie dużej przerwy Ziutek i Bratek wyszli na szkolne podwórko. Głowy mieli spuszczone i nie odzywali się do siebie. Pomaganie syrence okazało się dużo trudniejsze, niż sądzili. Ziutek z rozpaczą myślał o liście Dyrektora. Przecież nie mógł go pokazać mamie! Nie mógł go też nie pokazać. Nie chciał przecież dopuścić do tego, żeby dyrektor na poważnie zainteresował się sprawą pozbawionej opieki „kuzynki".
- Ładny gips! - westchnął pod nosem i usiadł ciężko przy kępie krzaków na skraju boiska.
- Pssyt - usłyszał za sobą czyjś syk. Odwrócił się gwałtownie.
W krzakach siedziała Majka.
- I jak? - zapytała z nadzieją w głosie. - Przyjmą mnie?
- Zapomnij... - Ziutek cisnął przed siebie trzymany w ręku kamyczek. - Jest gorzej niż było.
- Jak to?
- To nie takie proste, jak myśleliśmy. Nie wystarczy chcieć pójść do szkoły. Potrzebni są do tego rodzice, świadectwo i masa innych papierów. Dyro tak nas wypytywał, że o mało nie wpadliśmy. A teraz chce się jeszcze widzieć z moją matką!
- A jak mama Ziutka zobaczy wezwanie do Dyra... to będzie ciekawie - dokończył ponuro Bratek. - Ty - zwrócił się nagle do przyjaciela - a może po prostu wyrwiesz tę stronę z dzienniczka i...
- I co? - zdenerwował się Ziutek. - I jeszcze będę się musiał tłumaczyć, że go zniszczyłem? Już ty lepiej nie
radź mi niczego. Nie ma się co oszukiwać, wpadliśmy po uszy i nic nas nie uratuje.
Majka zmarszczyła brwi.
- Chyba będę musiała zająć się tym sama - szepnęła w końcu.
- Ty?! - prychnął Ziutek.
- Daj spokój - poparł go Bratek. - To samobójstwo!
- Wiem, co mówię - upierała się Majka. - Nie martwcie się. Wiem, jak dostać się do szkoły, a przy okazji wyciągnąć was z kłopotów.
- W takim razie - zdziwił się Ziutek - skoro jesteś taka mądra i wszystko umiesz sama załatwić, po co wysyłałaś nas do Dyra?
- Myślałam, że uda się wszystko załatwić normalnie... to znaczy po ludzku - tłumaczyła Majka. - Widzę jednak, że nie ma wyjścia. Muszę spróbować innego sposobu.
- Jakiego? - Bratek spojrzał na nią z zainteresowaniem.
- Tego nie powiem. Będę jednak potrzebować waszej pomocy. Pójdziecie ze mną do Dyrektora, żeby mnie przedstawić. A potem wyjdziecie.
- Dlaczego? - oburzył się Ziutek. - Nie wiem, jak ty - zwrócił się do Bratka - ale ja chętnie bym się dowiedział, jak przekabacić Dyra. No i...
- To nie będzie dla was bezpieczne - przerwała mu Majka, a jej głos zabrzmiał dziwnie twardo. - Chcę zostać z Dyrektorem sama, a wy musicie obiecać mi, że nie będziecie podsłuchiwać. To nie jest rozkaz - dodała łagodniej - tylko prośba. Proszę was, żebyście, dla własnego dobra, zostawili mnie z Dyrektorem sam na sam.
Przez chwilę milczeli. W końcu ciszę przerwał Ziutek.
- To kiedy idziemy? - zapytał.
- Jeszcze dziś. Zaraz po lekcjach - zadecydowała Majka. - Nie mamy na co czekać.
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
cdn.
Odcinek XVIII
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)
Przedszkolny dramat w jednym akcie: o tym, jak trudne jest życie małego lidera. (...)