Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
Dyrektor Zenon Gwizdek siedział w swoim gabinecie i martwił się. Jeżeli chciał utrzymać porządek w szkole, musiał wyjaśnić tajemnicze wydarzenia, o których donosili mu ostatnio pracownicy. Pani Wala narzekała na złą jakość dostarczanej do klas kredy, woźne skarżyły się na niewyjaśnione wycieki wody w toalecie dla dziewcząt, a pan Darek odkrył w piwnicy nawilgłe szmaty, wyglądające na czyjeś legowisko...
Sięgnął po telefon. Postanowił, że najpierw skontaktuje się z wodociągami. Woda w toaletach wydawała się sprawą najpilniejszą do załatwienia. Wystukiwanie numeru przerwało mu nieśmiałe pukanie do drzwi. Stłumił westchnienie i uprzejmie zawołał:
- Proszę!
Nikt nie wszedł, ale zza drzwi dobiegły go czyjeś szepty i odgłosy przepychania.
- Proszę! - powtórzył.
Drzwi uchyliły się i do gabinetu wpadli Bartosz Piątek i Józef Kwaśnik - uczniowie z II c. Mieli potargane włosy i przekrzywione podkoszulki. Wyglądali, jakby przed chwilą się bili.
- W jakiej sprawie? - zapytał Dyrektor.
Chłopcy spojrzeli na siebie.
- Ty mów - szepnął Bratek. Ziutek skrzywił się, ale odważnie zaczął:
- Chodzi o moją... kuzynkę, panie Dyrektorze. Ona chciałaby chodzić do naszej klasy.
- Tak? - Dyrektor wyraźnie czekał na ciąg dalszy.
- No... - zawahał się Ziutek. - Bardzo by chciała.
- W takim razie niech jej rodzice przyniosą podanie z opinią obecnego wychowawcy i uzasadnieniem przeniesienia, świadectwo ukończenia pierwszej klasy i pesel. Zobaczę, co da się zrobić. Nic nie obiecuję, bo wasza klasa jest przepełniona.
Dyrektor spojrzał na zgromadzone na biurku papiery, dając znak, że zakończył rozmowę. Chłopcy jednak nie ruszyli się z miejsca.
- Coś jeszcze?
- A jeśli rodzice kuzynki nie mogą przyjść? - odważył się spytać Ziutek.
- Jak to nie mogą? - zdenerwował się Dyrektor. - Kiedy przenosi się dziecko do innej szkoły, trzeba znaleźć czas na takie sprawy.
- Tylko że oni... - jąkał się Ziutek - po prostu...
- Nie ma ich teraz - wtrącił Bratek.
- Jak to nie ma? - Dyrektor zaczął mieć niejasne poczucie, że ktoś tu sobie z niego kpi.
- Nie ma. Po prostu - wzruszył ramionami Ziutek. - Są zupełnie gdzie indziej.
- Zostawili swoją córkę? Coś mi się wydaje, że to sprawa dla opieki społecznej.
Bratek spojrzał na Ziutka przerażony. Tego tylko brakowało, żeby Dyrektor sprowadził im na kark opiekę społeczną!
- To nie tak - powiedział szybko. - Oni... są w domu, u siebie, a kuzynka... przyjechała do Ziutka i będzie u niego mieszkać przez jakiś czas. I chciałaby chodzić do naszej szkoły, bo przecież musi się uczyć, prawda?
- W takim razie chciałbym się, Kwaśnik, zobaczyć z twoją matką. Może ona wyjaśni mi całą tę sprawę. Rozumiem, że jest formalną opiekunką tej kuzynki? Podaj mi dzienniczek. Napiszę do niej z prośbą o spotkanie.
Ziutek rzucił Bratkowi zrozpaczone spojrzenie.
- A to żeśmy wpadli! - wyszeptał bezgłośnie.
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
cdn.
Odcinek XVIII
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka
Azor jest mądrym psem. Radosnym merdaniem potrafi sprawić, że nawet na najbardziej smutnej twarzy pojawi się promienny uśmiech. Widać, że choć w swoim krótkim życiu tak wiele (...)