Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
- Za namową wiedźmy - ciągnęła Majka swoją opowieść - przez cały następny rok wypływałam codziennie w pobliżu boiska albo pod mostem, niedaleko plaży i uczyłam się mówić tak jak wy. Wiedźma przepytywała mnie od czasu do czasu, bo - jak sama mówiła - nie zamierzała inwestować w coś, co nie będzie miało szans powodzenia. Wreszcie uznała, że sobie poradzę.
- Dam ci nogi - powiedziała - bo umiesz być wytrwała. Musisz jednak wiedzieć parę rzeczy, zanim pozbędziesz się ogona. Po pierwsze, nie wiem, czy kiedykolwiek będziesz mogła go odzyskać. Po drugie, nawet jeśli dam ci nogi, nie zrobię z ciebie człowieka. Będziesz musiała nauczyć się chodzić, biegać i zachowywać jak ludzie. Obawiam się też, że twoja uroda zależy od wody. Tu, w rzece, jesteś całkiem niebrzydką syreną. Czy jednak będziesz ładną dziewczyną? Wątpię. Nie wiem też, jak sobie poradzisz bez odpowiedniego nawilżania skóry. Moja rola kończy się na tym, że dam ci nogi. O resztę będziesz musiała zatroszczyć się sama. Aha, i nie myśl, że zrobię to za darmo. Za parę ludzkich nóg dasz mi, kochaniutka...
Klara, Bratek i Ziutek wstrzymali oddech.
- ... udziały w firmie swojego ojca.
- Co?! - wyrwało się Klarze. - Tylko tyle?
- Jak to tylko tyle? - oburzyła się Majka. - To, że nie zamierzałam prowadzić baru, wcale nie znaczy, że takie udziały jakiemuś karasiowi spod ogona wypadły! Bar taty leży w pobliżu jednego z lepiej uczęszczanych prądów, a jego sałatki zamawiają na wynos największe rzeczne osobistości! Zresztą nie o to nawet chodzi - Majka podniosła wzrok i wtedy zobaczyli, że jej wielkie, przejrzyste oczy napełniły się łzami. - Widzicie...
Żądanie wiedźmy oznaczało, że będę musiała całkowicie i bezpowrotnie odwrócić się od mojej rodziny.
- Przecież cię wkurzali - zdziwił się Bratek.
- Jasne że tak. - Majka spuściła głowę. - Tylko że dopiero wtedy, gdy wiedźma podała swoją cenę, zrozumiałam, że nie będę mogła wrócić. I że to naprawdę koniec życia, jakie dotąd znałam.
- Bałaś się? - Klara przysunęła się do Majki i spojrzała na nią ze zrozumieniem.
- Bardzo...
- A jednak zrobiłaś to - powiedział Ziutek.
Majka skinęła głową.
- No dobrze, ale JAK pozbyłaś się ogona? - Bratek aż poderwał się na nogi z przejęcia. - Odkroiłaś go?
- Przestań gadać takie okropieństwa! - wzdrygnęła się Majka. - Nie odkroiłam, tylko ogoliłam. Dostałam od wiedźmy dużą golarkę, którą starannie ogoliłam ogon z łusek. Gdy był całkiem gładki, wiedźma uśpiła mnie, a kiedy się obudziłam, miałam już nogi.
- To tyle? - rozczarowała się Klara. - Myślałam, że opowiesz coś o czarach.
- Jakich czarach? - wzruszył ramionami Ziutek. - Mówię wam, że ta wiedźma zrobiła normalną operację.
- Tak?! A stopy skąd by wzięła? Z płetwy?
- Nie wiem, skąd wzięła stopy - powiedziała Majka. - Może zawsze je miałam?
- No coś ty? - roześmiał się Bratek. - Niby gdzie? Schowane w środku ogona?
- Tak czy inaczej wiedźma miała rację co do wielu rzeczy - westchnęła Majka. - Bycie dziewczyną wcale nie jest takie łatwe. Nie mam na przykład pojęcia, co zrobić z nawilżaniem skóry. Przecież nie mogę wiecznie chodzić z namokniętą gąbką przy twarzy.
- Na to akurat znajdzie się rada - rozległ się czyjś głos.
Odwrócili głowy w kierunku drzwi. Stała w nich Gośka...
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
cdn.
Odcinek XVIII
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.
Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka
Już wkrótce wiosna. Od razu jakoś milej, cieplej, lepiej na duszy się robi na samą myśl o promykach słońca, dłuższym dniu i rowerowych wypadach za miasto. Ale zejdźmy na ziemię - (...)