Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
Klara poruszyła się niespokojnie i spojrzała na zegarek. Lubiła sprawdzać, która jest godzina od czasu, kiedy na urodziny dostała nowy zegarek z brylancikami.
- Bratek! - krzyknęła teraz. - Już po dobranocce. Musimy wracać, bo mama nas ukatrupi!
Bratek zerwał się z podłogi. Najchętniej zostałby w szkolnej łazience i wysłuchał do końca opowieści Majki, ale dobrze wiedział, czym zakończyłoby się spóźnienie do domu. Wystarczyło już, że Ziutek miał szlaban!
- Idziemy - podjął decyzję. - Wybacz - zwrócił się do Majki - ale nie mamy wyjścia. Zaraz zamkną szkołę...
- Już zamknęli - powiedziała spokojnie Majka - ale wyprowadzę was przez piwnicę, nie bój nic.
- Wcale się nie boję, tylko chcę tu jeszcze wrócić, a jak nie dotrzemy na czas z powrotem, mama nie wypuści nas więcej po południu z domu.
Majka podniosła się spod umywalki i Bratek znowu się zdziwił, jaka jest wysoka. Poprowadziła ich pustymi szkolnymi korytarzami, przez szatnie do piwnicy. Tam pokazała im swoje legowisko: stertę wilgotnych szmat, leżącą obok cieknącej rury z wodą. Bratek przeraził się nie na żarty.
- Tu śpisz? Przecież tak nie można! Pochorujesz się!
- Jak się nie ma, co się lubi - westchnęła Majka - to się lubi, co się ma. Lepsze to od kawałka suchej podłogi. Zresztą, sama chciałam...
- Nie! - Bratek zacisnął usta w nagłym postanowieniu. - Tak nie może być. Pójdziesz z nami.
- Co?! - krzyknęła Klara. - Nie chcesz chyba przyprowadzić jej do domu? Mama...
- A dlaczego nie? - przerwał jej Bratek. - Zresztą, mam inny pomysł. Ziutek ma co prawda szlaban, ale jego mama pracuje dziś na nocną zmianę i w domu jest tylko Gośka.
- Ty chyba żartujesz? - Klara wpatrywała się w brata z przestrachem, ale też z podziwem. - Myślisz, że Gośka nie będzie miała nic przeciwko?
- Nie będziemy wiedzieli, jeśli nie sprawdzimy. Zresztą, Gośka nie jest taka zła - powiedział bez przekonania Bratek.
Majka wpatrywała się w nich szeroko otwartymi oczami.
- O czym wy mówicie? - zapytała wreszcie cichym, przejętym głosem. - Chcecie mnie wziąć do ludzkiego domu?
- No, tak. Co w tym dziwnego? Przecież nie możesz wiecznie mieszkać w szkolnej piwnicy - odpowiedział Bratek. Teraz, kiedy podjął decyzję, był dziwnie spokojny i pewny siebie.
- Na Neptuna... - wyrwało się Majce, a na jej chudej twarzy po raz pierwszy pojawił się uśmiech. - I będę mogła się wykąpać?
- Nooo... Myślę, że tak. Czemu nie?
- A ten Ziutek ma piłkę? Bo wszystkie szkolne piłki, jak na złość, nauczyciele zamykają na noc na kłódkę i odkąd tu jestem nawet raz nie udało mi się żadnej kopnąć.
- Co jak co, ale akurat piłkę to Ziutek ma, i to niejedną - uśmiechnął się Bratek. - - W takim razie na co czekamy? Idziemy! - zawołała Majka i otworzyła małe piwniczne okienko. - Do Ziutka!
cdn
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka jest dla mnie nieocenionym źródłem informacji o tym, co dobre i bezpieczne dla moich synów.
Paweł Trzaska, zapalony żeglarz, tata dwóch chłopców
Czy widzieliście te kreskówki, od których roją się programy dla dzieci? Te odpychające, sztuczne kreatury, które w nich występują? Te mutanty, roboty i inne kosmiczne (...)