Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
- Sy... sy... sy... renki...? - Bratek głośno przełknął ślinę.
- Masz kłopoty z mówieniem? - zainteresowała się syrenka i wstała z podłogi.
Była bardzo chuda, ubrana w jakieś dziwaczne szmaty i wysoka, wyższa nawet od Ziutka. Bratek spojrzał na jej chude nogi z wystającymi kolanami i szerokimi, płaskimi stopami.
- My... myślałem, że syrenki mają no, ten... tego... rybi ogon? - bąknął.
- Tak myślałeś? Cóż, zasadniczo masz nawet rację. Tylko, widzisz, ja jestem taką głupią syrenką, która zamarzyła o tym, żeby zostać człowiekiem.
Klara, która po ataku paniki stała z boku z otwartą buzią, teraz nagle się ocknęła.
- Jesteś Arielka? - zapytała przejęta. - Córka króla mórz? I zakochałaś się w księciu, a on ...
- Jejku... - westchnęła syrenka. - Wy, ludzie, jesteście jeszcze bardziej pokićkani, niż mi się zdawało. Nie jestem żadną Arielką. Zresztą, czy ja wyglądam na taką, co by się zakochiwała w księciu?
Bratek w duchu przyznał jej rację. Nie wyglądała.
- Jestem Majka. A mój tata jest zwykłym rzecznym trytonem.
Klara wpatrywała się w Majkę szeroko otwartymi oczami.
- Jeśli się nie zakochałaś, to co właściwie tu robisz?
- Właśnie... - Majka zwiesiła głowę. - Co ja tu robię? Czasami sama się nad tym zastanawiam...
Bratek z Klarą wpatrywali się w nią jak zaczarowani. Bratek zastanawiał się, czy przypadkiem nie śni, a Klara rozważała, czy byłoby jej ładnie w zielonych włosach.
- Widzicie - ciągnęła Majka - jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się, że mój pomysł ma ręce i ogon... to znaczy nogi... Ale teraz? - wzruszyła ramionami i smutno rozejrzała się po zalanej wodą łazience. - Siedzę tu już od ponad tygodnia i nadal nic się nie zmienia. Ani nie wyglądam jak dziewczyna, ani nie umiem się odpowiednio zachowywać. Wasze trampki są dla mnie za wąskie i uwierają, kreda robi się mokra, kiedy tylko jej dotknę. No i ten problem z wodą. Prawda jest taka, że muszę być chociaż trochę wilgotna, inaczej wszystko zaczyna mnie swędzieć.
- Zaczekaj - przerwał Majce Bratek - ja ciągle nic z tego wszystkiego nie rozumiem. Po co siedzisz w naszej szkole i mierzysz trampki? Jak pozbyłaś się rybiego ogona? No i po co chcesz być dziewczyną i chodzić do szkoły? To ostatnie marzenie jest naprawdę trochę głupie.
- Eee tam, nie znasz się. A wiesz, jak to jest być syrenką? Chodzić do nudnej rzecznej szkoły i uczyć się tego, jak zrobić sałatkę z wodorostów, jak oczyszczać dno rzeki z mułu albo jak podbierać jajka ciernikom? Ja się tam po prostu dusiłam! Im wszystkim wydaje się, że jak ktoś urodził się na dnie rzeki, to od razu musi marzyć o mokrej robocie! A poza tym - zerknęła w stronę Klary - wolałabym mieć jasne włosy.
Bratek przewrócił oczami. Wszystkie dziewczyny, nawet te wodne, były jednak takie same.
cdn
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka
Jestem mamą dwóch małych chłopców: Piotrusia (4,5 roku) i Michasia (2,5 roku). Młodszego urodziłam, będąc na urlopie wychowawczym ze starszym. Piotruś skończył trzy lata i (...)