Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
- Zielone stopy?! Potwór?!! Tu, w naszej szkole?!!! W łazience dziewczyn?!!! - krzyczał Bratek w czasie dużej przerwy. - Nie wierzę! Po prostu nie wierzę! Uważasz, że jestem głupi?
- Nie wrzeszcz tak - usiłował przerwać mu Ziutek.
- Mam nie wrzeszczeć?! - denerwował się Bratek. - Mój najlepszy przyjaciel dostaje świra, a ja mam nie wrzeszczeć?! Naoglądałeś się jakiś głupich filmów i teraz... Zaczekaj, a ty nie próbujesz mnie po prostu nabrać? Żartujesz sobie ze mnie, tak? A w środku cały się skręcasz ze śmiechu? - Bratek aż się zatrząsł na myśl o takiej zniewadze.
Ziutek patrzył na niego poważnym wzrokiem. Wcale się nie śmiał. Stał tylko i czekał aż Bratek ochłonie.
- Ja nie żartuję - powiedział w końcu spokojnie. - Naprawdę byłem wczoraj w szkole. I naprawdę widziałem te stopy w łazience. Zresztą, możesz się spytać mojej mamy, o której wróciłem do domu. A nawet nie musisz się pytać. Sam się przekonasz, że mam dzisiaj szlaban. Żadnego wychodzenia. Gośka odbierze mnie po lekcjach i odprowadzi prosto do mojego pokoju.
- No dobra - Bratek trochę się uspokoił - załóżmy, że mnie nie nabierasz. Naprawdę byłeś wczoraj po południu w szkole, widziałeś te stopy i naprawdę ktoś cię uwięził w kabinie. W takim razie powiedz mi teraz, kto to był i jak się wydostałeś.
- Nie mam pojęcia, kto to był. Właśnie o to chodzi. A wydostałem się całkiem zwyczajnie. Drzwi nie były mocno zamknięte. Ktoś okręcił klamki dwóch kabin zielonym tatarakiem. Wystarczyło dwa czy trzy razy mocniej pchnąć, to się zerwał.
- Tatarakiem? - ta wiadomość zrobiła na Bratku duże wrażenie.
- No, przecież tłumaczę ci już od jakiegoś czasu, że to nie jest całkiem zwyczajna sprawa - ciągnął Ziutek. - I teraz dochodzę do najważniejszego. Ja mam szlaban, tak?
- No.
- Więc nie mogę dalej prowadzić śledztwa. Przynajmniej nie dziś. Za to ty nie masz szlabanu i...
- O nie - Bratek przerwał mu przerażony. - Nic z tego. Chyba nie myślisz, że po tym wszystkim, co mi tu ponaopowiadałeś, przyjdę dziś sam do szkoły!
- Czy ty nie rozumiesz, jakie to ważne?! - zdenerwował się Ziutek. Teraz, kiedy nie musiał sam tego robić, śledzenie tajemniczego właściciela zielonych stóp nie wydawało mu się już takie straszne.
- Jasne, że rozumiem. Ale to nie znaczy, że sam jeden polezę do łazienki dziewczyn i... - Bratek nagle zamilkł na chwilę, jakby coś sobie przypomniał. - A gdybym tak... Nie, to głupie...
- O co ci chodzi? - zainteresował się Ziutek.
- O nic takiego. Nie przejmuj się - uśmiechnął się nagle Bratek. - Po prostu zmieniłem zdanie. Pójdę dzisiaj do szkoły i zbadam, co takiego dzieje się w łazience dziewczyn.
A potem pomyślał: A czy pójdę sam, to się jeszcze zobaczy...
cdn
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR
My, dorośli nie wyobrażamy sobie życia bez zegarków, bez mierzenia czasu. By nie stracić ani minuty, mamy wyliczone wszystko - co do minuty. Zupełnie inaczej czas pojmują dzieci. (...)