Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
Ziutek wyłączył komórkę i zdjął buty. Wiedział, że prawdziwy detektyw musi być naprawdę bezszelestny. Skradał się korytarzem w samych skarpetkach i nasłuchiwał. No pięknie! Mlaskanie dobiegało zza zamkniętych drzwi... łazienki dziewczyn. Czegoś takiego Ziutek nie przewidział. Przecież nie będzie wchodził do babskiej ubikacji! Nagle mlaskanie ucichło. Za to na korytarzu załomotały czyjeś kroki. Łup, łup... ciężkie buty uderzały o deski szkolnej podłogi. Jeszcze chwila i Ziutek zostanie odkryty. Przyczajony pod drzwiami, w samych skarpetkach, w czasie, kiedy w ogóle nie powinno go już być w szkole. Przestał się wahać. Najciszej jak się dało otworzył drzwi do łazienki i wszedł do środka.
Łazienka aż lśniła od czystości. Na pustej, białej podłodze leżała... namoknięta wodą gąbka! Ziutek podszedł bliżej. Pochylił się nad nią i powąchał. Pachniała rzeką, błotem i czymś jeszcze... może tatarakiem? Tuż pod gąbką zebrała się niewielka kałuża zielonkawej wody. Ziutek był tak przejęty, że zupełnie zapomniał o krokach na korytarzu. I właśnie wtedy kroki zatrzymały się... Skrzypnęła opuszczana klamka. Ziutek, niewiele myśląc, wskoczył do jednej z kabin. W tym samym momencie drzwi do łazienki otworzyły się i rozległ się gniewny głos pana Darka:
- O żesz! Ktoś tu robi sobie ze mnie jaja! Już ja cię znajdę łobuzie!
Ziutek wstrzymał oddech. Nagle zadzwoniła komórka. Nie, nie Ziutka, na szczęście. Pana Darka.
- Tak, panie Dyrektorze... Oczywiście... Już idę... - mówił ochroniarz.
A potem, wciąż rozmawiając przez telefon, wyszedł. Ziutek usiadł na podłodze i odetchnął z ulgą. Znowu mu się udało! Niestety, nie zmieniało to faktu, że tajemnica nadal pozostawała tajemnicą, a szalona wyprawa do szkoły nie przyniosła nic poza nerwami. Ziutek rozsznurował plecak i wyjął z niego buty. Udawanie detektywa nie miało już sensu. Tak na dobrą sprawę - pomyślał - od początku była to dziecinna zabawa i głupota. Spuścił wzrok, żeby zawiązać sznurowadła. I wtedy... nie, to niemożliwe! W szparze pod ścianką oddzielającą go od sąsiedniej kabiny zobaczył czyjeś płaskie, gołe stopy. Stopy pokryte sinozieloną skórą z długimi, dziwacznymi palcami, pomiędzy którymi widać było delikatną seledynową błonę. Krzyk zamarł Ziutkowi w gardle. Rzucił się na drzwi kabiny. Chciał jak najszybciej uciec. Byle dalej od tajemnic, gąbek i czających się w szkole potworów. Drzwi jednak były zamknięte...
cdn
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to strzał w dziesiątkę. Bardzo wartościowy serwis dla rodziców i dzieci, którzy poszukują pomysłów na wspólną naukę i zabawę. To pierwszorzędny przewodnik po dobrej książce, ciekawym filmie czy przedstawieniu teatralnym. Gorąco polecam!
Agnieszka Babik, analityk rynku, mama 6-letniej Marianki i 13-letniego Szymona
W pałacu w Chlewiskach spotkałem szczęśliwe dzieci. Pracowały w stajni. Zajmowały się oporządzaniem koni, siodłaniem ich i przygotowaniem do jazdy. Udzielały też lekcji początkującym (...)