Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
Bratek odniósł pusty talerz po kanapkach do kuchni, wziął jabłko i ruszył z powrotem do swojego pokoju. Tajemnica tajemnicą, a pracę domową i tak trzeba było odrobić. Wszedł i od razu zobaczył przesunięte łóżko. Stało krzywo, jednym rogiem wskazując na środek pokoju. Bratek, w odróżnieniu od Ziutka, nie bardzo wierzył w dziwne wydarzenia. Nie zastanawiając się więc specjalnie, chwycił za wysunięty róg łóżka i zaczął je z powrotem dosuwać do ściany.
- Ałaaa! - pisnął ktoś rozdzierająco.
Bratek rozejrzał się. W pokoju nie było nikogo. Pochylił się znowu nad łóżkiem i pchnął po raz drugi.
- Ałaaaaa! - wrzask był teraz głośniejszy i najwyraźniej dobiegał gdzieś z dołu.
Bratek położył się na podłodze i zajrzał pod zwisającą nisko kapę. W kurzu, między śmieciami wmiecionymi w czasie sprzątania pod łóżko, leżała Klara - jego młodsza siostra. Rozpuszczone włosy zaczepiły jej się o szczebelkowe dno.
- Co ty tam robisz - krzyknął oburzony Bratek. - Podsłuchiwałaś?!
- Ja? - Klara udawała zdziwioną. - Nigdy!
- Akurat! - Bratek patrzył na Klarę wściekły. - Specjalnie tam wlazłaś, żeby słuchać, o czym mówimy! Pogięło cię?
- Powiem Mamie, że brzydko mówisz! - odcięła się Klara.
- Jasne... jak już stąd wyjdziesz - odparował Bratek. - A może chcesz, żebym zawołał Mamę już teraz, żeby zobaczyła, gdzie jesteś?
- Możesz sobie wołać. Przynajmniej zobaczy, jaki masz porządek pod łóżkiem.
Bratek poddał się. Z Klarą zawsze tak było - nigdy nie dawało się jej przegadać. Wlazł pod łóżko i już bez słowa zaczął rozplątywać włosy siostry. Nie było to wcale łatwe. Minęła dobra chwila, zanim brudne od kurzu rodzeństwo wygramoliło się na środek pokoju.
- No, i co ja mam z tobą zrobić? - zapytał Bratek, wpatrując się w siostrę. - Powinienem cię poćwiartować za podsłuchiwanie tajnych obrad. Najpierw jednak poradzę się Ziutka i razem podejmiemy decyzję. Na pewno będziesz musiała złożyć uroczystą przysięgę, że nigdy nie piśniesz nawet słowa o tym, co dziś usłyszałaś. Jasne?
- Mama mówi, że nie wolno przysięgać - Klara nie wydawała się przestraszona wizją ćwiartowania. - Chcesz gumę? - wyciągnęła z kieszeni spódnicy wymiętą paczkę gum. Dobrze wiedziała, że Bratek nigdy nie odmawia, jeśli proponuje mu się cokolwiek do jedzenia lub żucia. - Cytrynowa - dodała.
Bratek sięgnął po gumę. Tak naprawdę, to całkiem lubił swoją szczerbatą, wścibską siostrę. Denerwowało go tylko, że wszędzie za nim łazi. No i z tym podsłuchiwaniem, to naprawdę przegięła!
- Przyjmiecie mnie do swojej bandy? - zapytała nagle Klara, ośmielona sukcesem z gumą.
- Do jakiej bandy? O czym ty mówisz?
- No o tobie, o Ziutku i o tej całej sprawie z gąbką.
Tego było już za wiele!
- Oszalałaś?! To nie są sprawy dla przedszkolaków!
- Nie to nie - obraziła się Klara. - Jeszcze mnie będziecie prosić o pomoc! - krzyknęła i wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami. Przysięgi nie złożyła.
Bratek uznał, że nie może czekać do następnego dnia. Złapał za telefon i wykręcił numer do Ziutka. Nikt nie odbierał. Dziwne... Może odbierze komórkę? Ziutek dostał w tym roku od mamy stary telefon komórkowy. W zasadzie miał go nie używać, tylko nosić ze sobą na tak zwany „wszelki wypadek". Bratek uznał, że teraz właśnie nadszedł taki „wypadek". Przycisnął słuchawkę do ucha i niecierpliwie czekał na głos przyjaciela. Po dłuższej chwili w słuchawce odezwał się mechaniczny głos: „Abonent jest poza zasięgiem lub ma wyłączony aparat."
- Gdzie ten Ziutek łazi? - szepnął do siebie Bratek. - A jeśli coś mu się stało?
cdn
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych
W prasie wrze - tym razem sen z powiek rodzicom, opiekunom, urzędnikom i kontrolerom sanepidu spędzają piaskownice. Nagle okazało się, że piaskownic nie można nazywać piaskownicami, bo od (...)