Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
Ziutek wyszedł od Bratka z zamiarem powrotu do domu. Wciąż miał nie zrobioną pracę domową i był porządnie głodny. Nie mówiąc już o tym, że zapomniał powiedzieć mamie, że wybiera się po szkole do Bratka. Szedł, kopiąc nieuważnie jakiś kamyczek, i myślał. Wydawało mu się, że zapomnieli o czymś ważnym. Może trzeba zajrzeć do Internetu i tam posprawdzać, co się da o tych, jak im tam, glonojadach? Nie, to głupie. Przecież nie wierzył w dziecinne wizje gigantycznych ryb opanowujących szkołę.
Kamyczek wpadł w trawę przy chodniku. Ziutek zatrzymał się i rozejrzał. Dziwne. Stał nie pod domem, tylko... przed szkolną furtką. Zupełnie jakby nogi same go tu zaprowadziły. Szkoła wyglądała tak, jak zwykle. Szare pudełko z oknami pozasłanianymi białymi firankami z nylonowej koronki. Nagle w jednym z okien mignął jakiś cień. Ktoś stał za firanką i wyglądał na ulicę. Ziutkowi zdawało się, że ten ktoś patrzy prosto na niego. Zrobiło mu się nieprzyjemnie. To przecież on miał śledzić, tropić i rozwiązywać zagadki! Spuścił wzrok, a kiedy znowu go podniósł, w oknie nikogo nie było. Wzruszył ramionami i już miał się odwrócić i pójść do domu, gdy nagle ktoś w budynku krzyknął wysokim, przejmującym głosem. Ziutkowi dreszcz przeszedł po plecach. Poczuł, że tak naprawdę jest całkiem zwyczajnym chłopakiem, którego nie obchodzą żadne tajemnice, a jedyną rzeczą, o jakiej marzy, jest talerz ciepłej zupy. Stał przez chwilę przy furtce, wpatrując się w zamknięte okno, za którym zniknął tajemniczy cień.
- I co teraz, Józefie? - spytał sam siebie. - Stchórzysz?
Zrobił krok w stronę szkoły. A potem drugi i trzeci... Wszedł na schodki i podszedł do drzwi wejściowych. Nacisnął klamkę z nadzieją, że drzwi okażą się zamknięte i będzie mógł odejść bez wstydu. Klamka miękko opadła w dół, dało się słyszeć metaliczne „klik" i drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem. Ziutek obejrzał się przez ramię na znany mu i bezpieczny świat, po czym wszedł do opustoszałej szkoły.
Szedł przez hol wejściowy, starając się jak najciszej stawiać kroki. W każdej chwili mógł ze swojej stróżówki wyjść ochroniarz - pan Darek. Ziutek wsłuchiwał się w panującą wokół ciszę. Nic. Nawet szmeru. Nagle, gdzieś w dolnym korytarzu trzasnęły drzwi. A potem coś mlasnęło. Przypominało to dźwięk, jaki wydaje mokra ścierka, gdy ktoś ciśnie ją mocno o podłogę. Może to tylko woźna? - pomyślał z nadzieją Ziutek. Zebrał się w sobie i ruszył dolnym korytarzem w kierunku, z którego dochodziło dziwne mlaskanie.
cdn
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)
Moja świętej pamięci Babcia zwykła mawiać, że dzieciom trzeba pozwolić się wyhuśtać, bo jak tego nie zrobią w dzieciństwie, to zrobią to w wieku już dorosłym. Babcinej metafory nie (...)