Lubicie ciekawe książki, w których wiele jest zagadek i niewyjaśnionych tajemnic? Jeśli tak, to mamy napisaną specjalnie dla Was, zupełnie nową, wciągającą powieść w odcinkach. Rozwiążcie wraz z bohaterami Tajemnicę namokniętej gąbki.
Każda historia ma swojego bohatera. Ta, którą za chwilę zaczniecie czytać, ma dwóch bohaterów głównych, paru mniej ważnych i jednego tajemniczego, który z czasem - kto wie - może się nawet okazać bohaterem najgłówniejszym.
Bohaterami głównymi są: Bartek, przez młodszą siostrę nazywany Bratkiem i Józek, przez wszystkich, poza panią Walą, nazywany Ziutkiem. Mama i tata mówią czasem do Ziutka: „Józefie!", ale dzieje się tak tylko wtedy, kiedy Ziutek coś nabroi. Trzeba jeszcze zaznaczyć, że Bratek nie pochodzi od kwiatka bratka, tylko jest zdrobnieniem od brata - starszego, ale wciąż jeszcze nie dorosłego.
Bratek ma 8 lat, a Ziutek prawie 9. Chodzą do II c i uważają się za bardzo dorosłych. Często mają z tego powodu kłopoty. Mieszkają na tym samym podwórku i przyjaźnią się od czasu, kiedy trzyletni Ziutek walnął prawie trzyletniego Bratka łopatką, a Bratek oddał mu wiaderkiem. Najpierw obaj się popłakali, potem przeprosili, a na końcu zaprzyjaźnili.
Jeśli chodzi o mniej ważnych bohaterów, to będą się oni pojawiać lub znikać w różnych nieoczekiwanych momentach. Niektórzy z nich odegrają ważną rolę w opisywanych wydarzeniach, inni przemkną gdzieś w tle, zbyt zajęci swoimi sprawami, żeby zwracać uwagę na jakieś namoknięte gąbki!
O tajemniczym bohaterze nic na razie nie mogę napisać. W końcu, co to by była za tajemnica, gdyby jej nie było?
Bratek sięgnął po kredę. Pani Wala wezwała go do tablicy w chwilę po tym, jak przyłapała go na jedzeniu kanapki pod stołem. Bratek był mały i chudy, ale wiecznie głodny. Mama zastanawiała się czasem, gdzie podziewają się te tony jedzenia, które jej syn wkłada w siebie odkąd skończył dwa lata. Tata twierdził, że Bratek wszystko to spala, kiedy łobuzuje z Ziutkiem. Sam Bratek miał nadzieję, że kiedyś wreszcie stanie się duży i silny. Na razie jednak stał pod tablicą i patrzył zdumiony na trzymaną w dłoni kredę. Była mokra, śliska i miała dziwny, zielonkawy kolor. Bratek ścisnął ją w palcach, ale wtedy rozkruszyła się i zamieniła w proszek.
- Bartku, co ty wyprawiasz? - zdziwiła się Pani.
- Ja? - Bratek spojrzał na trzymane w upapranych palcach resztki. - Ja naprawdę nie wiem, proszę Pani.
Pani Wala westchnęła i podeszła do tablicy. Sięgnęła po gąbkę, żeby wytrzeć nią kredowy proszek. Gąbka wyśliznęła jej się z ręki i z mokrym plaśnięciem upadła na podłogę. Od razu zebrało się wokół niej jeziorko cuchnącej wody.
- Co tu się dzieje?! - spytała klasę pani Wala. - Czy ktoś mógłby mi to wytłumaczyć?
Bratek spojrzał na Ziutka, ale ten wzruszył tylko ramionami. To oznaczało, że sprawa jest poważna. Ziutek zawsze wiedział wszystko o wszystkich. I jeśli on nie miał pojęcia, kto namoczył kredę i gąbkę, na pewno nie wiedział tego nikt! Bratek wyczuł, że Ziutek nie tylko nie wie, ale że jest tym zaciekawiony, a może nawet zaniepokojony. Obaj z ulgą przyjęli dzwonek, który wezwał wszystkich na przerwę.
- I co? - zapytał Bratek Ziutka, gdy tylko wyszli na korytarz. - Kto to wszystko robi, jak myślisz?
- Namacza kredy, zamienia worki, chowa buty i brudzi fartuchy? - Ziutek wymieniał wszystkie tajemnicze rzeczy, które wydarzyły się ostatnio w ich szkole - Nie mam pojęcia. I to mnie właśnie dziwi. Zastanawiam się, czy nie kryje się za tym coś naprawdę dziwnego...
- Co masz na myśli? - szepnął z przejęciem Bratek.
- Wąchałeś wodę z gąbki? Dotykałeś kredy i widziałeś jej kolor?
- Nooo... - Bratek zawahał się - kreda była jakby zielona i mokra, a woda śmierdziała.
- Właśnie! A zwróciłeś uwagę na to, czym śmierdziała? - Ziutek zawiesił na chwilę głos, a potem dokończył z triumfem: - Błotem! Szlamem! Woda śmierdziała szlamem! A o czym to świadczy? Że w grę wchodzi jakaś naprawdę tajemnicza tajemnica!
- Tak? - Bratek nie wydawał się przekonany.
- Masz jeszcze wątpliwości? A wiesz, co znalazłem w swoich trampkach, tych, które ktoś schował za szafą? GLONY! Najprawdziwsze, zielone glony. A może to były wodorosty? Nieważne. Jedno jest pewne. Ta sprawa nie jest taka prosta, jakby się mogło wydawać. Ale ja ją wyjaśnię, choćby nie wiem co! A ty wyjaśnisz ją razem ze mną! Dziś po lekcjach przyjdę do ciebie na pierwszą naradę w sprawie TAJEMNICY NAMOKNIĘTEJ GĄBKI. Szykuj się bracie na wielkie wydarzenia!
cdn
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Anna Sędziwy
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)
Jestem mamą dwóch małych chłopców: Piotrusia (4,5 roku) i Michasia (2,5 roku). Młodszego urodziłam, będąc na urlopie wychowawczym ze starszym. Piotruś skończył trzy lata i (...)