Czy zmęczenie świadczy o wykonanej pracy? Przeczytaj opowiadanie o bystrych trzylatkach.
Adam i Filip byli kolegami z piaskownicy, teraz poszli do szkoły i czuli się prawie dorośli. Adam nawet przymierzał się do noszenia garnituru do szkoły, ale mama stanowczo wybiła mu ten pomysł z głowy. Filip rozmyślał natomiast o kupieniu golarki, ale tatuś, który chyba nie podzielał jego poglądów o wcześniejszym dojrzewaniu dzieci we współczesnym świecie, stanowczo mu zabronił. Obaj panowie, jak na dorosłych ośmiolatków przystało, siedzieli na ławeczce i z pobłażaniem przyglądali się dzieciom w piaskownicy. Dwóch chłopców z wielkim zaangażowaniem budowało coś w rodzaju zamku warownego, a dziewczynka przyglądała się ich zabawie. Adaś i Filip siedzieli na tyle blisko, że w pewnym momencie udało im się usłyszeć wyraźne dziecięce głosy.
Chłopczyk o blond włoskach, lekko kręcących się na końcach mówił do swojego kolegi, który miał włosy całe w piasku, podobnie jak ręce, nogi i tułów.
- Podjedź tą koparką bliżej i przesuń tę ścianę z piasku.
- Nie da rady.
- To spróbuj jeszcze raz! - ponaglał blondynek.
- Sam spróbuj, ja już dostatecznie się napracowałem! - odpowiedział ten drugi, strzepnął piasek z koszulki i oparł się o brzeg piaskownicy.
- Czym ty się tak napracowałeś? - zdenerwował się blondynek, stając na krótkich, nieco pulchnych nóżkach.
- Przesuwaniem tej ściany, która ani drgnie.
- Jak ani drgnie, to się nie napracowałeś - nagle odezwała się mała urocza brunetka w żółtej sukience w kwiatki, wyraźnie faworyzując przy tym blondynka.
- Przecież mi ręce odpadają - powiedział mały człowiek z piaskownicy i pomachał rękami, które na pewno już niejedną ciężką pracę w swoim życiu wykonały.
- To widać nie oglądałeś ostatniego odcinka „Małego fizyka". Skoro ściana, którą chcesz przesunąć ani drgnie, to znaczy, że nie wykonujesz nad nią żadnej pracy. Praca jest wykonywana nad mięśniami, które kurczą się i rozszerzają, dlatego czujesz się zmęczony.
- Ty to jesteś mądra - powiedział blondynek z zachwytem.
Człowieczek z piaskiem we włosach, otrzepał się i popatrzył smętnie po kolegach. Czyżby jego trzyletnie nóżki i rączki nigdy nie wykonały żadnej pracy, przecież to chyba nie możliwe.
- Wczoraj to rzeczywiście się napracowałeś - odezwała się nagle znowu dziewczynka, bawiąc się przy okazji foremką w kształcie serduszka.
- Naprawdę, kiedy, kiedy??? - pytał zaciekawiony pracuś.
- Jak wchodziłeś na trzecie piętro, z tym workiem kamyków, które twoja mama kazała ci zostawić na podwórku - powiedziała dziewczynka biorąc jeden z kamyczków leżących na piasku.
- A potem to napracowała się twoja mama, gdy musiała wrócić po koparkę, którą zostawiłeś w piaskownicy - zaśmiała się mądrala.
- Czyli, żeby była wykonana praca musimy działać pewną siłą na ciało, a ciało musi się przesunąć - powiedział umorusany maluch, nie przejmując się lekką złośliwością ze strony dziewczynki.
- Tak można powiedzieć, chociaż tu też jest wyjątek, gdy siła i przesunięcie są do siebie prostopadłe, czyli tworzą taki kąt jak np. dwie przecinające się krawędzie zeszytu. Wówczas praca wynosi zero - powiedziała dziewczynka i otrzepawszy sukienkę z piasku wyszła z piaskownicy.
Filip i Adam, którzy przysłuchiwali się tej rozmowie, nie dowierzali własnym uszom. Skąd takie rozmowy u takich maluchów? Już mieli podejść do piaskownicy, ale niestety mamy trzylatków doszły do wniosku, że trzeba wracać i całe towarzystwo opuściło piaskownicę. Adam i Filip odprowadzili wzrokiem dzieci, które teraz wyglądały jak każdy przeciętny trzylatek.
- Idziemy - stwierdził Adam.
Chłopcy szli alejką okalającą piaskownicę. Nagle Filip podniósł z ziemi kartkę, która przypominała wizytówkę. Widniał na niej napis „Tajny klub naukowców-dozwolony do lat pięciu".
Jolanta Wydra-Horwat - z wykształcenia fizyk, a z zamiłowania popularyzatorka tej nauki. Chce pokazać dzieciom, że fizyka jest interesującą i wszechobecną dziedziną nauki, którą warto polubić, by lepiej zrozumieć otaczający nas świat.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.
Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.
Pewnego dnia odwiedziła nas dawno niewidziana koleżanka z synkiem. Już przez telefon uprzedzono mnie, że chłopczyk boi się zwierząt i że lepiej, abym wszystkie czworonogi ukryła pod podłogą (...)