Był sobie chłopiec, który bał się zasypiać. Na imię miał Adaś. Leżał w łóżeczku przytulony do swego robota, Stalowego Odważniaka.
- Aniołku, śpij już, jesteś zamęczony. - Mama pocałowała Adasia w czoło. - Niech przyśni ci się coś miłego. I robotowi też.
- Stalowemu Odważniakowi nic się nie przyśni - pokręcił głową chłopiec.
- Jesteś pewien?
- Tak, sam wyjąłem mu baterie. Nie powinien się teraz ruszać, bo ma złamaną rękę. - Chłopiec wskazał na metalowe ramię z naciągniętą skarpetką. Skarpetka nie była tak dobra jak bandaż, ale zawsze to lepsze niż nic.
- Śpij, kochanie. - Mama zbierała się do wyjścia.
- Nie chcę spać! Znowu będzie mi się śnił ten potwór. Ma taki wielki, biały strzelacz i mnie goni. - Adaś nie zamykał oczu.
- Wiesz, co? Mam pomysł! - Mama usiadła na brzegu łóżka. - A gdybyś tak nie uciekał przed potworem, tylko porozmawiał z nim?
- Ale on mnie może zjeść! - zaprotestował.
- Hmm. Gdyby chciał ci zrobić krzywdę, zawsze możesz walczyć. Albo... wezwać na pomoc przyjaciół z Królestwa Snu. No, dobranoc! - Mama zgasiła światło i wyszła z pokoju.
Adaś zaczął rozmyślać, jak też mogą wyglądać senni przyjaciele i ani się spostrzegł, jak zasnął. I oczywiście w Królestwie Snu znowu spotkał futrzastego, okropnego potwora. Już, już szykował się do biegu i z pewnością by uciekł przed niebezpieczeństwem, ponieważ umiał szybko biegać, ale przypomniał sobie słowa mamy. Zatrzymał się i odwrócił.
- Dla-dlaczego mnie gonisz? - zapytał jąkając się z przejęcia.
Wtedy potwór wyciągnął puchatą łapę (a z ramienia zwisała mu olbrzymia strzelba) i... pac, klepnął przyjaźnie Adasia po ręce.
- Ponieważ chcę ci dać bandaż. - Futrzasta morda uśmiechnęła się miło. - Dla Stalowego Odważniaka. To lepsze niż opatrunek ze skarpetki. - I na oczach Adasia olbrzymia strzelba przemieniła się w bandaż. Chłopiec roześmiał się i wziął od potwora biały rulonik.
- Dziękuję. Mam na imię Adaś.
- A ja - Ziutek. Może pójdziemy na lody?
Chłopiec zgodził się. Po drodze dołączył do nich Stalowy Odważniak, któremu zabandażowali rękę. I wszyscy trzej zjedli olbrzymi lodowy deser, po którym nie rozbolały ich wcale gardła. Lody z Królestwa Snu są pyszne: waniliowe, owocowe i czekoladowe i można ich zjeść tyle, ile dusza zapragnie. A nawet więcej.
Gdy rano Adaś się obudził, od razu spojrzał na robota. Jego ręka nie wyglądała już na złamaną, wiec chłopiec zdjął z niej niepotrzebną skarpetkę.
- Mamo! Znowu śnił mi się potwór - zawołał siadając na łóżku. - Zaraz ci go narysuję. To był potwooornie miły sen!
Zofia Staniszewska
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR
Dawno, dawno, choć nie aż tak bardzo dawno temu miałam okazję „bawić się w teatr" z seniorami w pewnym domu pomocy społecznej. Według niechętnych uczestników (a była ich (...)