Teatr Współczesny w Szczecinie nie jest teatrem dziecięcym, jednakże dba o to, by w repertuarze pojawiał się od czasu do czasu spektakl skierowany do młodszych widzów. Tym razem jest to sztuka „Białe baloniki" autorstwa Magdy Fertacz w reżyserii Piotra Ratajczaka.
Choć sam tekst wprowadził mnie w pewne zakłopotanie, to forma oczarowała (prawie) zupełnie. Kilka pomysłów z tego spektaklu na pewno pozostanie na długo w mojej pamięci, gorzej pewnie będzie z treścią.
Przejdźmy jednak do meritum. Bohaterem „Białych baloników" jest Piotruś - chłopiec, który nie potrafi pojąć, dlaczego nagle z jego życia zniknął ukochany tata. Czy to możliwe, że stracił grawitację, lecąc do Australii? Ojciec co jakiś czas utwierdza syna w tym przekonaniu, przysyłając listy i pisząc o dziwnej planecie, na której rzekomo wylądował. Piotruś, oczytany zapewne z literaturą SF, potrafi w to uwierzyć, niepokoją go jednak wzmianki o „pewnej miłej pani". Tata pisze, że szuka siebie... Czy trzeba to robić aż tak daleko?!
Mama zaś nie potrafi się pozbierać po odejściu męża. Jest samotna, apatyczna, popadła w depresję. Piotruś, widząc ją w takim stanie, postanawia „wziąć sprawy w swoje ręce" i wyrusza na wyprawę poszukiwawczą. Nie robi tego jednak sam: zabiera ze sobą, o święta abstrakcjo!, gadającą Skarpetkę Taty! (Tutaj mała dygresja: ukłon w stronę trzyosobowej Grupy Mixer za kostiumy. Aktor w tej roli rzeczywiście wygląda jak gigantyczna skarpeta!). Są różne sposoby na to, by znaleźć się bliżej nieba. Piotruś próbuje bezskutecznie wzlecieć na własnoręcznie wykonanych skrzydłach; myśli o skoku z największego budynku w mieście, ale budowla sama uświadamia mu, iż nie jest to najlepszy pomysł. Tak, tak! Drapacz chmur również zabiera głos. To dżentelmen w niewiarygodnie wysokim cylindrze z oknami i anteną na szczycie. Zajmuje się... zabawianiem pań, czyli drapaniem chmur! Oj, robi wrażenie!

Zaraz potem Piotruś i Skarpetka trafiają do świata Wielkiej Mammy. To taka szczęśliwa kraina, o jakiej marzą dzieci. Tam spełniają się marzenia, można robić, co się chce:
„Dobrze z Mammą jest,
Lekko z Mammą jest.
Można bekać, puszczać bąki,
Można zjadać sopli strąki".
Właśnie tacy smutni Piotrusiowie i Helenki, dla których rodzice nie mają czasu, trafiają tam. Nie wiedzą tylko, że świat ten jest złudny i tak samo zakłamany, jak świat dorosłych. Na szczęście jest dziewczynka z procą, która nie pozwala chłopcu na zapomnienie o realnym świecie. Finał tej opowieści jest zwieńczeniem najlepszego z możliwych scenariusza. Piotruś miał szczęście...
Spektakl ma dość charakterystyczną rytmikę, która z jednej strony porządkuje go, a z drugiej wprowadza pewien chaos znaczeniowy i odbiorczy. Mniej dynamiczne sceny z życia i wędrówki Piotrusia (na tle szarej kurtyny z namalowanym budynkiem) przetykane są obrazami z Wielkiej Mammy: fioletowy „Pies, który nie ma ogona" jest łasy na pieszczoty, pyszni się tu soczysta trawa, jest kolorowo, miękko i puszyście, a Białe baloniki byczą się beztrosko, wykonując od czasu jakiś taniec i grając w „Sprawdź, czy szczęście masz". Jest też Pan Balonikarz, który tą słodkościo-cukierkowatością kieruje. No i najważniejsze: muzykę na żywo wykonuje zespół Zezowate Rybki (błyszcząco-łuskowate kostiumy oszałamiają!). Grają na rockową nutę, z mocnym bitem i równie mocnym kobiecym wokalem:
„Zapomnij o świecie na dole, zapomnij o smutku i łzach [...]
Zaufaj Mammie i nam, od dzisiaj czeka cię raj".

To powtarza się jak mantra. Trzeba tylko wiedzieć, że nie w zapomnieniu ukrywa się prawdziwe szczęście.
Na koniec jeszcze post scriptum: projekcja czarno-białego filmu o Tadeuszku - synu naukowca, który z nadmiaru wiedzy zapomniał, że jest ojcem. To jednocześnie historia Pana Balonikarza, ratującego smutne dzieci. Intencje miał dobre, ale gorzej było z wprowadzeniem ich w życie. Atrakcją w tym filmowym wtrąceniu są podkładane na żywo dźwięki.
Forma jest nowatorska, wielotworzywowa i atrakcyjna, zaś tekst momentami bywa zbyt naiwny i prostolinijny. Skontrastowanie dwóch światów, z których dla czwartoklasistów zasiadających na widowni ten rozkrzyczany, roztańczony i kolorowy jest na pewno bardziej atrakcyjny, może przyćmić prawdziwe przesłanie i sens tekstu. Wiele, jak sądzę, zależy od dorosłych, którzy dzieciom ów sens będą chcieli wyjaśnić. Jeżeli w istocie tacy się znajdą...
Agata Hołubowska*
fot. Kuba Dąbrowski (za www.wspolczesny.szczecin.pl)
nasza ocena

BIAŁE BALONIKI
autor: Magda Fertacz
reżyseria: Piotr Ratajczak
scenografia: Matylda Kotlińska
kostiumy: Grupa Mixer
muzyka: Piotr Klimek oraz Zezowate Rybki Band w składzie: Maria Dąbrowska, Kinga Piąty, Ola Rzepka
wideo: Aleksander Grzebalski
choreografia, asystent reżysera: Arkadiusz Buszko
reżyseria światła: Piotr Bujnowski
premiera: 2 lipca 2010
Teatr Współczesny w Szczecinie
sugerowany wiek: 7+
*Agata Hołubowska (ur.1981) - z wykształcenia teatralog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.
Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka
Szare, pustynne, rozgrzane słońcem beduińskie wioski, a w nich dzieci próbujące wycyganić od turysty chociażby jednego funciaka - to w kraju faraonów widok nader częsty. (...)