Spektakl „Niezwykły Dom Pana A...", który oglądaliśmy w ramach Festiwalu Teatrów dla Dzieci w Nowohuckim Centrum Kultury, to sztuka magiczna, a jednocześnie bardzo nowoczesna. Podejmuje tematykę odwiecznych pragnień dzieci - marzenia o pełnej rodzinie i o przyjaźni.
Zaczyna się niewesoło. Widzowie dowiadują się, że Zuzia nie ma ani taty. Ma tylko mamę, która wprawdzie jest mężatką, ale jej mąż w trakcie pokazów balonowych poleciał bardzo wysoko w przestworza i już nie wrócił. Zdarzyło się to kilka lat temu, więc wszyscy stracili nadzieję, że ojciec Zuzi kiedykolwiek wróci do domu. Wszyscy z wyjątkiem dziewczynki, która dzień po dniu z nadzieją wypatruje powrotu taty.
Samotną jak palec Zuzią zajmuje się matka. I też nie jest jej łatwo. Zmęczona pracą i obowiązkami, nie ma wiele czasu, by zajmować się córką. By jakoś jej tę samotność wynagrodzić, kupuje jej psa, którego dziewczynka nazywa Balonem. I to on jest pierwszym prawdziwym przyjacielem dziewczynki (w roli psa Balona świetny Piotr Hudziak).
Temu przygnębiającemu nastrojowi kolorystyki i ożywienia dodają wspomnienia Zuzi o ojcu. Oto tata pojawia się na scenie i rozdaje dzieciom na widowni różowe baloniki. Takie same, jakie miały być rozdawane podczas pokazu lotu balonów.
Fabuła zaczyna nabierać rumieńców, kiedy dowiadujemy się, że w sąsiedztwie domu Zuzi znajduje się duże i opuszczone domostwo, wokół którego rozciąga się dziki ogród. Dziewczynka uwielbia się w nim bawić w towarzystwie Balona. Pewnego dnia w starym domu pojawia się tajemniczy mieszkaniec - Pan Akustykus, który bardzo nie lubi hałasu i wprost informuje o tym dziewczynkę i jej głośnego przyjaciela Balona.
Pan A. mówi niezwykłym głosem. Słyszymy go znacznie lepiej niż pozostałych aktorów, bo jego głos jest nadzwyczaj donośny i wyraźny. Od początku jest intrygującą postacią - wygląda trochę jak bohaterowie arabskich baśni - jak bosy, egzotyczny książę. Jego obecność staje się jeszcze bardziej podejrzana, gdy Zuzia odkrywa, że ptaki z ogrodu Pana Akustykusa zamilkły. Głos stracił też Balon oraz znajomy Pan Przechodzień.
Zuzia postanawia odzyskać utracone głosy, więc wraz z Balonem zakrada się do domu Pana A. Wizyta w tajemniczym domu staje się okazją do podjęcia dialogu z publicznością. Wśród widzów odbywa się głosowanie w sprawie dalszych losów bohatera. W czasie wizyty w domu Pana A. dziewczynka trafia do garderoby teatralnej, w której znajduje strój Czerwonego Kapturka. Spotyka też szczury, kiedy wchodzi do rury kanalizacyjnej. Mali widzowie w napięciu czekają na rozwój wydarzeń, zwłaszcza że złowrogi Pan A. niespodziewanie wraca do domu...
Na szczęście wszystko dobrze się kończy - dziewczynka wydostaje się z opresji i pomaga odzyskać głosy wszystkim tym, którzy stracili je za sprawą Pana A. Ostatecznie do domu wraca też tata Zuzi!
Spektakl jest świetnie zagrany i skonstruowany. Fabułę opowiada dwóch narratorów, którzy czynią to z wielkim mistrzostwem. Przedstawienie jest dostosowane do potrzeb widza XXI wieku - jest w nim wiele magii, wartka akcja trzymająca w napięciu i emocjonujące tematy. Ani mali, ani dorośli widzowie z pewnością nie będą się nudzić.
Małgorzata Żmudzka-Kosała
nasza ocena


(fot. Paweł Topolski)

(fot. Paweł Topolski)

(fot. Paweł Topolski)
Niezwykły Dom Pana A...
Tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego z Tarnowa
Alan Ayckourn
reż: Włodzimierz Nurkowski
scenografia: Barbara Guzik
muzyka : Krzysztof Szwajgier
asystent reżysera: Krystyna Fudyma
inspicjent, sufler - Krystyna Fudyma
obsada:
Zuzia - Paulina Kapłon
Balon - Piotr Hudziak
Mama - Jolanta Januszówna
Tata - Włodzimierz Nurkowski
Pan Akustykus - Jerzy Ogrodnicki
Pan Przechodzień - Paweł Kumięga
Pierwszy Narrator - Włodzimierz Nurkowski
Drugi Narrator - Paweł Kumięga
W spektaklu wykorzystano słowa piosenki "Różowa piosenka" Wandy Chotomskiej, muzyka Teresa Niewiarowska.
sugerowany wiek: 6+
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)
W grudniu spędziłam wiele godzin w fajnym miejscu. Proszę sobie wyobrazić, że odnalazłam w nim uśmiechniętych rodziców i szczęśliwe dzieci. To takie przedszkole, w którym (...)