Udostępnij

Potęga wyobraźni - recenzja filmu „Mój sąsiad Totoro”

Dodano: 2011-12-03

- I chciałabym, żeby mi się przyśniło, że jadę Kotobusem - wyznała mi wieczorem córka, co zmobilizowało mnie wreszcie do napisania tej recenzji.

 

Historia zaczyna się całkiem zwyczajnie: dwie małe dziewczynki, Mei i Satsuki, razem z tatą przeprowadzają się na wieś. Dziewczynki poznają otoczenie i spotyka je przy tym sporo niespodzianek. Nowy dom jest już zamieszkany przez malutkie czarne duszki, a niedługo potem okazuje się, że w okolicy przebywają też duchy lasu. Największy z nich, Totoro, może na początku wydać się nieco przerażający, ale na szczęście jest całkowicie niegroźny i, co więcej, przychodzi z pomocą w kryzysowej sytuacji.

 

Reżyser Hayao Miyazaki starał się pokazać japońską wioskę widzianą oczami dzieci, a dokładniej: tak, jak on pamięta ją z dzieciństwa. Zwraca uwagę realizm i dbałość o szczegóły: niesforne włosy Satsuki, brudne stopy dzieci, szpary w ścianach i deszcz. Dobre wychowanie jest obowiązkowo na pierwszym miejscu, szacunek i miłość dla natury pozostają poza dyskusją, a wypełnianie domowych obowiązków jest tak naturalne, jak fakt, że słońce wstaje co rano. Starsza dziewczynka przygotowuje posiłek jeszcze przed wyjściem do szkoły, nosi wiadra wody i opiekuje się młodszą siostrą.

 

Moja córka, mimo że ciągle nieco przestraszona nieznanymi jej dotąd duchami, nie potrafi oprzeć się fascynacji tym niezwykłym filmem, w którym przeplatają się dwa światy: rzeczywisty i nadprzyrodzony. Głównym powodem tego oczarowania i absolutnym hitem jest Kotobus, zaczarowany kot-autobus, czyli prywatna limuzyna Totoro. Plastyczne obrazy oddziałują na wyobraźnię, niemal czuć miękki dotyk siedzeń Kotobusa, którego włochata podłoga ugina się lekko pod naciskiem drobnych stóp dziewczynek. „Mój sąsiad Totoro" cieszy oko, jeśli komukolwiek anime źle się kojarzyło (tak jak mnie, na przykład), to czas, by zmienił zdanie. Tu królują pejzaże niczym z obrazów.

 

„Mój sąsiad Totoro" nie wciąga wartką akcją, nie ma w nim walk z potworami ani szaleńczych pościgów. Za to Mei i Satsuki wyjątkowo przypominają prawdziwe dzieci: wszędzie ich pełno, ciągle biegają i wrzeszczą, kłócą się i tęsknią za rodzicami. Boją się o mamę, która jest ciężko chora i leży w szpitalu.


W świecie schematycznych produkcji, w których nie ma miejsca na zwykłe życie, japońska bajka działa niczym ożywczy wietrzyk. Jej bohaterowie przeżywają prawdziwe emocje: radość, lęk, ciekawość czy gniew. A najważniejsza w tym wszystkim jest wyobraźnia, bo przecież tylko wtedy można pofrunąć w powietrze z duchem lasu lub przeżyć szaleńczą przejażdżkę Kotobusem.

 

Tak, tak, magiczne przygody czekają naprawdę wszędzie. Wystarczy puścić wodze fantazji.

 

I jeszcze ostatnia uwaga: film oglądałam z japońską ścieżką dźwiękową i polskim lektorem - polecam tę wersję.

 

Anna Lewandowska

 

nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

Mój sąsiad Tortoro


Mój sąsiad Totoro

scenariusz i reżyseria: Hayao Miyazaki

1988

 

Zobacz zwiastun

drukuj powrót
poleć artykuł

Warto przeczytać

Jak właściwie wygląda pchła? – czyli rzut maminego oka na spektakl „Pchła Szachrajka” Teatru Miniatura w Gdańsku

Ze wstydem muszę przyznać, że wybierając się z moim trzyletnim synem na przedstawienie „Pchła Szachrajka" do...


Zachwycająca anty-Calineczka - recenzja spektaklu „Mikrokosmos"

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o spektaklu Konrada Dworakowskiego, tytuł przywiódł mi na myśl niezwykły...


Obrazy i emocje, czyli bogactwo w prostej formie – recenzja spektaklu „Świat Garmanna”

Każdy kto zna książki Stiana Hole o Garmannie z pewnością zachodzi w głowę, jak udało się twórcom przenieść...


Z polotem i poczuciem humoru – recenzja spektaklu „Pan Piórko – w ramionach miłości”

Krakowski Teatr Figur wystawia swoje sztuki w Kinoteatrze Wrzos przy ul. Zamojskiego - jednym z nielicznych ocalałych małych...


Dla kogo powstał ten film? – recenzja filmu „Tulisie. Przygoda w Słonecznej Krainie”

Pełna nadziei szłam na do kina na film animowany pt. „Tulisie. Przygoda w Słonecznej Krainie". Sądząc po tytule...


Woda mi niestraszna! O zachęcaniu dziecka do kąpieli
Wielu rodziców odczuwa dreszcze na samą myśl o wieczornej kąpieli. Niestety, niektóre dzieci nie czerpią ra...
Z dzieckiem do poradni
Czyli wszystko, co każdy z nas powinien wiedzieć na temat wizyty z dzieckiem w poradni psychologiczno-pedag...
Ten obcy - jak wychować tolerancyjne dziecko?
Wystarczy rozejrzeć się dookoła, by spostrzec, że otacza nas odmienność. Odmienność rasy, poglądów, upodoba...
Dziecko a uzależnienia
Zwykle pierwsze zdanie wypowiadane przez rodziców dzieci eksperymentujących z substancjami psychoaktywnymi,...

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

Narodziny rodziny

Narodziny dziecka to dopiero początek. W dniach, tygodniach, miesiącach następujących po tym wydarzeniu następują kolejne narodziny: mamy, taty, babci, dziadka, cioci. Te narodziny (...)

Dzień Dziecka w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie