Udostępnij

Podróż sentymentalna – recenzja filmu „Kubuś i przyjaciele”

Dodano: 2011-08-15

Od pierwszej animacji Walta Disneya z Kubusiem Puchatkiem minęło ponad 35 lat. W tym czasie widzowie mogli podziwiać misia o małym rozumku w bardziej lub mniej udanych produkcjach, w animowanych filmach i serialach. Zbrodnią dokonaną na Puchatku są dla mnie „Kubusiowe opowieści". Kukiełkowe postacie - zgroza. Dlatego z pewną obawą i sceptycyzmem podeszłam do najnowszej produkcji Walta Disneya - „Kubuś i przyjaciele". Spodziewałam się najgorszego. Współczesnej historii, w której Kubuś razem z ziomalami będą szpanować i zapodawać ostre bity. Tymczasem...


W Stumilowym Lesie czas jakby się zatrzymał. „Kubuś i przyjaciele" to powrót do klasycznego, znanego nam z pierwszych produkcji stylu Disneya. Film zainspirowany został pięcioma opowieściami z książek A.A. Milne'a.
Miś budzi się pewnego dnia i postanawia wyruszyć na poszukiwanie miodku. Znajduje list od Krzysia. Na skutek pomyłki Sowy, błędnego odczytania wiadomości, bohaterowie myślą, że chłopca porwał straszny Bendezar. Organizują wyprawę ratunkową i za wszelką cenę pragną odbić przyjaciela z rąk potwora.


Film Walta Disneya jest wspaniały. Nawiązuje do zapomnianej w kinie tradycji opowiadania bajek. Widzimy książkę, a po jej otwarciu, opowiadający, komentujący i zwracający się do bohaterów zewnętrzny narrator przenosi nas do Stumilowego Lasu. Tam spotykamy: ciągle głodnego i marzącego o baryłce miodku Kubusia, tchórzliwego Prosiaczka, rozbrykanego Tygryska, stale złoszczącego się Królika, narzekającego i smutnego Kłapouchego, przemądrzałą Sowę, mamę Kangurzycę wraz z uroczym maleństwem oraz sympatycznego Krzysia.

„Kubuś i przyjaciele" to pełna ciepła i humoru animacja. Prosta fabuła sprawia, że dziecko nie gubi się w gąszczu wątków i nie traci nic ze snutej opowieści. Bawi humor, oparty głównie na małym rozumku Kubusia i wynikających z tego nieporozumień i zabawnych sytuacji, a śpiewane w filmie piosenki uatrakcyjniają obraz.


Dla mnie „Kubuś i przyjaciele" był sentymentalną podróżą do czasów dzieciństwa. Do czasów, gdy razem z bratem zasiadałam przed telewizorem i z zapartym tchem śledziliśmy losy Kubusia Puchatka. Jestem jednak realistką i dlatego sądzę, że film nie wszystkim dzieciom przypadnie do gustu. Jest on przede wszystkim skierowany do najmłodszych widzów, do dzieci, które zachwycają się „Teletubisiami" i „Świnką Peppą". Mam poważne wątpliwości czy dziecko, dla którego idolami są Ben10 czy Power Rangers, nie uzna filmu za nudny i infantylny. Faktem bowiem jest, że fabuła toczy się trochę leniwie, brak zaskakujących zwrotów akcji i żartów nawiązujących do popkultury. Ale właśnie to decyduje o wyjątkowości tego filmu. Jest to perełka w morzu obecnej tandety, kreskówek pełnych przemocy i koszarowego dowcipu. Sześćdziesiąt minut spędzonych w kinie na pewno nie będzie czasem straconym. Dorośli przypomną sobie czasy dzieciństwa, uświadomią, jak wiele przez lata zmieniło się w animacji. Dla dzieci będzie to okazja poznania czegoś, co już niestety dawno zostało wyparte przez Bakugany.


I chciałabym móc powiedzieć, że wszystko w filmie jest wspaniałe i cudowne, ale tak nie jest. Rysą na obrazie okazało się polskie tłumaczenie tekstu. Dystrybutor nie pozyskał praw do kanonicznego przekładu Ireny Tuwim, w wyniku tego zmuszony był unikać charakterystycznych dla książek A.A. Milne'a. sformułowań. W polskiej wersji językowej Kubuś nigdy nie zostanie nazwany Puchatkiem, Stumilowy Las zyskał nazwę Stuwiekowego.


Mimo tego „Kubuś i przyjaciele" jest filmem, który szczerze i gorąco polecam. Warto go obejrzeć, bo to piękna historia. Warto odwiedzić las „gdzie płynie dziecięcych zabaw czas, magiczny i dawniej, i dziś".


Barbara Zając


nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

Kubuś i przyjaciele

 

Kubuś i przyjaciele
reżyseria: Stephen J. Anderson, Don Hall
na podstawie książki: A.A. Milne'a
studio: Walt Disney Pictures
dubbing: Tadeusz Sznuk, Maciej Kujawski, Jan Prochyra, Włodzimierz Bednarski, Joanna Jeżewska
premiera: 2011
sugerowany wiek: 3+

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Do teatru... Ale kiedy?

Gdy dorośli uwielbiają chodzić do teatru, filharmonii czy opery, prędzej czy później zaczynają marzyć o tym, by...


Szukając dźwięków w świecie - recenzja spektaklu „Grajkółko" Teatru Atofri

„Grajkółko" to proste, skromne, a zarazem pełne doznań i dźwięków przedstawienie dla...


Jeśli będziesz kiedyś w naszych stronach, a nie będziesz się spieszył... - recenzja spektaklu „Jabłoneczka”

Magia teatru kryje się w tym, że tak łatwo dajemy się wciągnąć w historię rozgrywającą się na scenie; że z chwilą,...


Dzieci są najważniejsze – rozmowa z Alicją Morawską-Rubczak, kuratorką projektu Stary Browar Nowy Taniec dla Dzieci

Nadrzędną zasadą, którą staram się kierować, jest pamięć o widzach. Niby oczywiste stwierdzenie, jednak...


Z przesłaniem i dla dzieci – recenzja filmu „Żółwik Sammy”

Od dłuższego już czasu chodzę na tak zwane filmy dla dzieci z pewną nieufnością, by nie rzec - niechętnie. Żal mi...


Pobyt w szpitalu – jak przygotować dziecko?
Na sam dźwięk słowa „szpital” dorosłych ludzi ogarnia lęk, niepokój i przerażenie. W sytuacji, gdy pacjente...
Rozwijanie przez śpiewanie, czyli muzyka dla słownika
Pamiętam czasy, kiedy z dezodorantem mamy wędrowałam na pokojową „scenę”, aby wyśpiewać kolejny koncert dla...
Róże i błękity - o różnicach płci c.d.
Wiemy z poprzedniej części tekstu, że krótko po urodzeniu nie ma mowy o istotnym wpływie wychowania na zach...
Mamo, boję się, gdy cię nie widzę! O lęku separacyjnym
Lęk separacyjny, czyli silny strach dziecka przez rozstaniem z matką jest określany jako naturalny i rozwoj...

Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.

Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych

Pszczółka Maja

- Maja! - krzyknęła Zuza. - Gdzie? Jaka Maja? - zapytałam zaskoczona rzekomą wizytą nieproszonego gościa. - Tam. - Zuza nie dawała za wygraną. (...)

Czas meteorów