To nie jest film lekki, łatwy i przyjemny. To film dla wrażliwców, dla widzów wyrobionych (niezbyt małych oraz dużych), którzy docenią obraz przełamujący stereotypy łagodnego kina dla i o najmłodszych.
Reżyser Spike Jonze (znany z filmów „Być jak John Malcovich", „Adaptacja") sfilmował klasyczną książeczkę dla dzieci Maurice'a Sendaka "Where the Wild Things Are".
Bohaterem opowieści jest Max - dziewięciolatek mieszkający z wychowującą go samotnie mamą i starszą siostrą. Jest osamotniony, pełen nieskrywanych, a wręcz wykrzykiwanych emocji i lęków. Cechuje go też błyskotliwa inteligencja i bujna fantazja. Pewnego dnia czara goryczy przelewa się. Siostra nie okazuje mu wsparcia, gdy jeden z jej kolegów niszczy zbudowane przez Maksa na podwórzu śniegowe igloo. Niedługo potem Max widzi mamę, całującą się z obcym mężczyzną.
Chłopiec zatrzaskuje za sobą drzwi i ucieka w świat wyobraźni. Podróżuje nocą, przedziera się przez las w przebraniu ni to królika, ni to szopa; płynie łodzią przez ocean i dociera tam, gdzie mieszkają Dzikie Stwory. Wreszcie jest wśród swoich, bo wielkie włochate stwory są dokładnie takie, jak on - tak samo pełne nieokiełznanych emocji, pasji niszczenia, ale także konstruowania. Max ogłasza się ich królem i przewodzi budowie fantastycznej twierdzy. Czas wolny spędzają wspólnie na ulubionych rozrywkach dziwaków - demolowaniu lasu, spacerowaniu po pustyni, rozmowach. Fabuła filmu toczy się leniwie, nie ma tu niezwykłych przygód ani zaskakujących zwrotów akcji. Jest opowieść o samotnym chłopcu, który wreszcie znalazł przyjaciół. Ale znalazł ich we własnej głowie i póki nie wykona zadania, czyli nie wybuduje z nimi twierdzy, nie wróci do świata rzeczywistego.
Przyznam, że mam kłopot z tym filmem, bo choć dystrybutor przeznaczył go dla dzieci, to nie każde dziecko będzie go oglądało z przyjemnością. Ja przetestowałam go na swojej dwójce - 8-letnim Jaśku i 9-letniej Kasi. Janek większość filmu przesiedział z kocem na głowie. Co ciekawe, nie bał się samych stworów, tylko ich destrukcyjnych zabaw oraz wybuchów złości Maksa. Z kolei Kasię film znużył, nie dokończyła go oglądać . Wiem jednak, że są dzieci, którym film się bardzo podoba. Decyzja, czy pokazać film dziecku musi być więc przemyślana. Na pewno nie można zostawić z nim młodego widza sam na sam.
Obraz Spike'a Jonze'a polecam za to ze gorąco rodzicom. W zgiełku codzienności zapominamy o tym, że w głowach naszych dzieci czają się dzikie stwory, które w chwilach rozpaczy mogą być dla nich wsparciem. Lepiej jednak, byśmy to my nim byli.
Zuzanna Matyjek
Nasza ocena
dla dzieci

dla dorosłych


Gdzie mieszkają Dzikie Stwory
reż. Spike Jonze
scenariusz: Dave Eggers, Spike Jonze
produkcja: Tom Hanks, Gary Goetzman, Bruce Berman
zdjęcia: Lance Acord
muzyka: Carter Burwell, Karen O.
scenografia: K. K. Barrett
czas projekcji 97 minut
film DVD z polską wersją lektorską
wyd. Warner Bros. Pictures
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka
- To nie jest do schodzenia, tylko do wchodzenia - na placu zabaw przy konstrukcji z opon tata poucza dziecko. - Nie tak się prowadzi hulajnogę - gromi babcia wnuczka. - Grabki nie są do kopania (...)