Druga edycja – jakże udana! – relacja z 2. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci cz.2

Dodano: 2014-06-13

16 przedstawień teatralnych, w tym jedno plenerowe z Czech, niewiele mniej, jeśli chodzi o darmowe warsztaty twórcze dla dzieci (mam tu na myśli rodzaje i prowadzących, bo ilościowo przekraczają tę liczbę), dodatkowo wystawa, gra multimedialna, słuchowisko, wykład i panel dyskusyjny (dwa ostatnie raczej dla dorosłych). Tak w skrócie przedstawia się program minionego 2. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci, organizowanego przez Wrocławski Teatr Lalek.

 

Królowa śniegu

 

„Mój dom jest tutaj".
Oddanie chłodu i pustki lodowej krainy na scenie - okazuje się, że zabieg może być bardzo prosty, taki, jaki w spektaklu „Królowa Śniegu" zastosował Teatr Lalki i Aktora „Kubuś" z Kielc. Owa scena została wyłożona z trzech stron kawałkami luster, załamującymi się pod różnym kątem. Kay i Gerda to przyjaciele od serca, zawsze spędzali ze sobą dużo czasu. Aż do owego pamiętnego dnia, kiedy Kay po raz pierwszy poszedł do szkoły. Za sprawą demonicznego (włosy uformowane w dwa wielkie rogi, na nosie grube czerwone oprawki okrągłych okularów) dyrektora Rokity wpada mu do oka odłamek lustra mądrości. Bo przecież szkoła jest od tego, by „z głupich dzieci stać się mądrymi dorosłymi". Kay nie dostrzega już swojej przyjaciółki. Staje się zły i opryskliwy. Oddaje się we władanie Królowej Śniegu. Treść baśni Andersena jest powszechnie znana. Maria Wojtyszko ją uwspółcześniła i zaadaptowała na scenę. Królowa może nie wjeżdża na scenę saniami, za to zjawia się osobiście - dojrzała atrakcyjna kobieta w spódniczce mini i botkach na obcasach. Mimo że nie chce przytulić Kaya, on idzie za nią... Gerda wraz z Różą wyruszają na poszukiwania. Spektakl operuje skrótami - w ogrodzie Królewicza są kwiaty, ale wykonane z giętych świecących rurek, które się zapalają, gdy o nich mowa. Renifer od Rozbójniczki jest wielką pluszową maskotką - połataną i bez jednego oka. Przedstawienie gra na emocjach małych widzów, które dają temu wyraz niejednokrotnie z widowni. I ja daję się im ponieść. To przedstawienie chwyta za serce.

 

Skarpety i Papiloty


„Ja też jestem zmęczona!"
Gdy mama po latach spędzonych w domu (o, przepraszam - w lisiej norze, bo rzecz dzieje się w lesie, a bohaterami są lisy) postanawia pójść do pracy, dla członków jej rodziny wydaje się to niedorzeczne. Umiejętności rodzicielskie ojca zostają wystawione na próbę, ale kiepsko z niej wychodzi: przypala omlet, niszczy szkolny fartuszek przy prasowaniu, zabiera dzieci na polowanie do kurnika, gdzie Bobolis nabawia się kontuzji, wreszcie pozwala Natalisowi iść samej do koleżanki, w wyniku czego ona gubi się w lesie. Takie są początki spektaklu „Skarpety i papiloty". Rodzina przechodzi swoistą rewolucję, ale wszystko kończy się dobrze... To pierwszy tekst Julii Holewińskiej dla dzieci, a jego podtytuł „sztuka feministyczna" zobowiązuje do podjęcia ważnego społecznie tematu. Mamalis walczy o równouprawnienie. I zapewne większość kobiet zasiadających na widowni się z nią zgadza. Scenografia została tutaj sprowadzona do minimum - trzy ruchome parawany tworzą jednocześnie las i norę (jeden z nich po odwróceniu także kurnik), pufy z otwieranymi pokrywkami są siedzeniami, schowkami, pieńkami, miskami, a nawet elementami samochodu. Wielkie brawa należą się Tomaszowi Maśląkowskiemu za rolę Tatalisa!

 

brzUCHO


Łagodnie i błogo
W świat kojących dźwięków, miękkich poduszek i łagodnych barw zaprasza spektakl „brzUCHO" Alicji Morawskiej-Rubczak. Na widowni poduszki w kształcie kamieni, na scenie z tych samych poduszek ułożona jakby ścieżka zwężająca się ku tyłowi sceny. W roli przewodniczek po tym „wewnętrznym" świecie dwie aktorki Wrocławskiego Teatru Lalek. O tym, że znajdujemy się w tytułowym brzuchu świadczą dźwięki i projekcje. Słychać szum deszczu, a po chwili na ścianie pojawia się deszcz... plemników. Jak ciąża, to i woda, do której jest dużo odniesień. Rybki z różowej tasiemki, szum morza, pokrzykiwania mew, nawet niektóre z poduszek stają się rybami. Sekwencje płynnie przechodzą jedne w drugie, symbole są czytelne nawet dla małych dzieci, a wszystkiemu towarzyszy łagodna muzyka. Tak tu przyjemnie, że niektórym dzieciom trudno się oprzeć, by nie wejść na teren gry. Na szczęście po symbolicznej scenie narodzin, gdy różowa rozwijająca się wstążka, niczym pępowina, oddziela scenę od widowni, można wejść i się pobawić. Niektóre z małych kamieni są jednocześnie grzechotkami. Uczucie, które zostaje po takim spektaklu, to błogość. Trudno wrócić do hałaśliwego pędzącego świata. Może tak właśnie czuje się dziecko tuż po narodzinach?

 

Kino Palace


„Teraz stworzę człowieka!"
„Kino Palace" Marka Zákostelecký'ego z Teatru Lalka w Warszawie to absolutnie wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju spektakl, niepozbawiony humoru, ale i nutki nostalgii. Swą estetyką przywołuje klimat kina niemego: czarno-biała scenografia, mocne makijaże aktorów, bezsłowna gra, za to kwestie dialogowe i tytuły ukazujące się na ekranie. Znajdzie się tu i Charlie Chaplin w meloniku i Harold Lloyd w białym słomkowym kapeluszu i okularach. W przedstawieniu wykorzystano dwa sławetne teksty kultury: „Frankensteina" i „King Konga", które są przeplatane gagami Człowieka bez biletu (usiadł z dziećmi na widowni, też chciał sobie obejrzeć) i grubego Policjanta, który wciąż go goni, dmuchając w gwizdek i wygrażając pałką. Co ciekawe, Zákostelecký wykorzystał tu także lalki - pojawiają się wtedy, gdy akcja przenosi się w inne miejsce(plener) i wymaga ukazania w szerszym kontekście oraz gdy trzeba pokazać dysproporcje między postaciami - np. Jenny i King Kong. Przezabawne są te sceny z lalkami, np. gdy doktor Frankenstein idzie na cmentarz i wykopuje trumny. Właściwie każda scena tutaj zaskakuje - są tak różnorodne, nowatorskie i śmiałe (szczególnie widok stołu operacyjnego z góry). Dzięki takim rozwiązaniom można na nowo uwierzyć w magię teatru, nawet gdy zaczęło się w nią wątpić. Choć trzeba przyznać, że spektakl jest wymagający w odbiorze. Mała różnorodność kolorystyczna i brak słów są cechami, do których współczesne dzieci nie są przyzwyczajone. Stąd tym większa wartość takiego przedsięwzięcia, bowiem przywołuje świat, jakiego już nie ma.

 

Guliwer


„Gdy patrzę w twe oczy maleńkie jak moje, widzę serce dobre i prawe jak ja"

Do dawnych czasów i świata, który zanika, odwołuje także spektakl „Guliwer w Krainie Olbrzymów" grany w Bajkobusie (WTL) tym razem we wrocławskim ZOO w ramach 8. edycji Wieczoru Marzeń w ZOO. Kilka przygód Guliwera posłużyło do stworzenia przedstawienia ukazującego szerszy kontekst. Oto teatr jarmarczny, jakich kiedyś było wiele, a w nim zjawiska: kobieta z brodą, człowiek w koronie na głowie i szalony naukowiec (a wszystko ZA DARMO, co było niejednokrotnie powtarzane). To oni tworzą widowisko-dziwowisko, jednocześnie animując lalki, wśród nich Guliwera. Dla maleńkiego Wielkiego Podróżnika osa czy szczur stwarzają prawdziwe zagrożenie - pomysłowe lalki wykonane z puszek i butelek PET. Tajemniczy świat kryje się w wielkich słoikach stojących w rzędach na regałach, wśród nich np. buźki dzieci Guliwera, z którymi rozmawia. Raz zjawia się małpa Zofia, która boi się bananów, a i niektóre dzieci jej się przestraszyły. Kolejne dziwadło do kolekcji... To spektakl o tym, że wojna nie jest rozwiązaniem problemów, bo najważniejsze są prawda i miłość, a inność jest czymś, z czym trzeba umieć sobie poradzić.


Agata Hołubowska
cdn.

 

fot. Karol Krukowski

 

Pod patronatem Qlturka.pl

 

2. Nowy Przegląd Nowego Teatru dla Dzieci

1-8 czerwca 2014, Wrocław

Organizator: Wrocławski Teatr Lalek

 

 

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Warto przeczytać

Bez fajerwerków - recenzja filmu „Ratujmy Mikołaja”

Święta za pasem, więc można się było spodziewać, że w kinach, jak co roku, ukaże się kolejna świąteczna bajka dla...


Język bez słów - teatr tańca dla dzieci

Nie od wczoraj wiadomo, że niemowlęta potrafią porozumiewać się z otoczeniem za pomocą ruchu. Metoda Sign2Baby (w Polsce...


Filmowy e-book "Zmyślne Zmysły"

Do sieci trafił właśnie filmowy e-book, przeznaczony dla dzieci i ich rodziców. Jest on częścią projektu...


Pełen przygód lot z Karlssonem – recenzja filmu „Karlsson z Dachu”

Karlsson z Dachu jest postacią znaną, lubianą i przerabianą na wiele sposobów, prawie w równym stopniu co...


Nie tylko pingwin ma prawo wątpić – recenzja spektaklu „Na Arce o ósmej” w Teatrze Lalka

Najkrócej mówiąc, to trzeba zobaczyć. Rzadko bowiem na deskach teatru dziecięcego można trafić na spektakl,...


Mały geniusz w dziecku
Każdy rodzic chce być dumny z osiągnięć swojej pociechy! Nasza rola nie polega jednak na „programowaniu gen...
Dziecko z ADHD. Rodzice i nauczyciele mają wspólny cel
Rodzice i nauczyciele to dwie strony tego samego medalu. Medalem jest nasze wyjątkowe dziecko. Jak sprawić,...
Onomatopeje, czyli pierwsze "słowa" w życiu dziecka
Wiosenna pogoda sprzyja rodzinnym spacerom i obcowaniu z budzącą się do życia przyrodą. W tym roku, wspólni...
Słodkich snów, maluszku
Jednym z najtrudniejszych zadań stających każdego dnia przed wieloma rodzicami jest położenie dziecka do łó...

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

Z okazji Dnia Matki Polki - list.

Jaka jesteś Matko Polko? Widzę cię, jak pędzisz zaniedbana, w rozciągniętych ubraniach z ciucholandu, dźwigając siaty pełne zakupów na obiad, śniadanie, kolację dla rodziny. (...)

Planeta Taniec