Udostępnij

Morska katastrofa – recenzja filmu „Delfin Plum”

Dodano: 2011-08-06

Mając w pamięci takie produkcje jak „Gdzie jest Nemo", „Rybki z ferajny" czy „Żółwik Sammy" względem „Delfina Pluma" żywiłam wielkie oczekiwania. Spodziewałam się fascynującej podróży w głąb oceanu, sympatycznych mieszkańców toni wodnej, zapierających dech w piersiach przygód, zachwycających obrazów morskiej flory.

 

Tymczasem już po dziesięciu minutach oglądania filmu wiedziałam, że będę świadkiem katastrofy morskiej, katastrofy, z której ani twórcy, ani widzowie nie wyjdą cało.

 

Ale od początku. „Delfin Plum" to ekranizacja powieści peruwiańskiego pisarza Sergio Bambaréna pt. „Delfin. Opowieść o marzycielu". Jest to historia młodego delfina, który buntuje się przeciwko nudnemu życiu w lagunie. Pragnie zobaczyć kawałek świata, zakosztować przygody. Z tęsknotą spogląda na ocean i marzy o legendarnej fali. Pewnego dnia słyszy tajemniczy, zachęcający do opuszczenia domu i spełniania swoich marzeń głos. Wbrew zakazom przewodnika stada Plum opuszcza lagunę, wypływa na szerokie wody, udaje się w podróż życia. W czasie wędrówki pozna wielu mieszkańców oceanu. Zaprzyjaźni się kalmarem, rekinem i sympatycznym Bączkiem. Lecz obok pozytywnych bohaterów jego drogi splotą się także z wyzyskującą podwodne stworzenia barakudą oraz Złodziejem marzeń. Ten ostatni krok w krok podąża za Plumem i za wszelką cenę chce skraść jego marzenia.

 

Po obejrzeniu „Delfina Pluma" próbowałam sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz oglądałam tak żenującą produkcję. I doszłam do wniosku, że jeżeli będę rozpatrywać ostatnie pół roku, to w kategorii animowanego kiczu i tandety „Delfin Plum" jest bezkonkurencyjny. Wszystko, począwszy od nudnej fabuły poprzez drętwych i sztucznych bohaterów, a skończywszy na animacji, jest tragiczne.

 

Przez blisko dziewięćdziesiąt minut byłam świadkiem, jak niebieski ssak pływa w głębinach oceanu, a jego poczynania komentuje narrator. Spotykane przez Pluma stworzenia albo silą się na mało śmieszne żarty, albo wygłaszają trącące aż do bólu dydaktyzmem tyrady.

 

Delfin Plum

 

Tym, czego absolutnie nie mogę wybaczyć twórcom animacji i co definitywnie zdyskredytowało „Delfina Pluma" w moich oczach, jest sposób przedstawienia czarnych charakterów. Barakuda i Złodziej marzeń naprawdę wzbudzają strach, są jakby wyjęte z horroru. Rekin z filmu „Szczęki" przy Złodzieju marzeń to kochana rybka, którą chciałoby się przytulić. W „Delfinie Plumie" sceny, w których potwór goni tytułowego bohatera oraz kradnie mu marzenia mogą przerazić dziecko i stać się przyczyną nocnych koszmarów.


Wielki minus twórcom „Delfina Pluma" należy się także za animacje. To już nie te czasy, kiedy każdy kolorowy obrazek wywoływał dziecięcy entuzjazm. Dziś takie wytwórnie jak Pixar i DreamWorks wyznaczają trendy w animacji. Stawiają wysoką poprzeczkę i dziękujmy im za to, bo w ten sposób kształtują gust młodego odbiorcy. Nie serwujmy dzieciom bylejakości, pokazujmy to, co najlepsze.

 

 

„Delfin Plum" jest produkcją, w której brakuje lekkości i polotu. Fabuła nudzi, żarty nie śmieszą, animacja wykonana niby w Paincie pozostawia bardzo wiele do życzenia. Twórcy filmu muszą się jeszcze wiele nauczyć, jeżeli chodzi o tworzenie filmów animowanych, a może jednak odpuszczą i oszczędzą sobie i nam kolejnej miałkiej produkcji. Tworzenie filmów animowanych jest bowiem artyzmem i nie każdy musi posiadać ten talent.


Nie polecam! Stanowczo odradzam!

 

Barbara Zając

 

nasza ocena:

Ocena portalu Qlturka.pl 1

 

Delfin Plum

 

Delfin Plum
reżyseria: Eduardo Schuldt
scenariusz: Michael Wogh, Judy Kellem
produkcja: Niemcy, Peru, Włochy
Polski dubbing: Marcin Hycnar, Robert Więckiewicz, Anna Dereszowska, Jerzy Kryszak

dystr. Kino Świat

drukuj powrót
poleć artykuł

Warto przeczytać

Wyprawa poszukiwawcza na rockową nutę – recenzja spektaklu „Białe baloniki”

Teatr Współczesny w Szczecinie nie jest teatrem dziecięcym, jednakże dba o to, by w repertuarze pojawiał się od...


Szekspir według krasnoludków - recenzja filmu "Gnomeo i Julia"

Historia Gnomea i Julii, jak wskazuje tytuł, luźno nawiązuje do jednej z najbardziej znanych tragedii na świecie. Chodzi...


Do teatru... Ale kiedy?

Gdy dorośli uwielbiają chodzić do teatru, filharmonii czy opery, prędzej czy później zaczynają marzyć o tym, by...


Roztańczone lata 30. – recenzja spektaklu „Pchła Szachrajka” w warszawskim Guliwerze

Zachodziłam w głowę, co jeszcze można wymyślić na temat kultowego wiersza Jana Brzechwy, niezliczoną ilość razy...


Tożsamość odnaleziona – recenzja spektaklu „Ja jestem Ja”

W kameralnym foyer Instytutu Teatralnego gwarno i ciasno. Dzieci i rodzice kręcą się to w jedną, to w drugą stronę,...


Fascynujący świat pacynek a bajkoterapia
Czar pacynek, kukiełek, marionetek wydawałoby się istnieje od zawsze. Już starożytni Egipcjanie, Grecy czy ...
Napięcia emocjonalne u dzieci
Bardzo wielu dorosłych przeżywa napięcia emocjonalne i radzi sobie z nimi poprzez uprawianie sportu, jedzen...
Mama wraca do pracy – jak przygotować malucha do rozstań?
Powrót do pracy jest zazwyczaj stresującym wydarzeniem dla młodych mam, a tym bardziej dla ich dzieci. Przy...
Leśne zabawy
Wypoczynek wśród polskich lasów to urlopowy lub weekendowy wybór wielu z nas. Jak zorganizować leśne wypady...

Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.

Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola

Pseudoedukacja

  Od buciczka do trzewiczka, od sandałka do kamaszka uczę się chodzić po świecie. Andrzej Bursa   Podrostki z dużą nadzieją patrzą w kierunku samodzielnej (...)

Czarodziej Prztyk