Spotkaliśmy się po to, by usłyszeć swój głos i oddech. Spotkaliśmy się, by czerpać radość ze wspólnego śpiewania. Poznać tradycyjne polskie kołysanki. Posłuchać, co na ich temat może opowiedzieć Ania Broda - prowadząca warsztaty „A ja nie chcę spać!".
Na co dzień związana z Kapelą Brodów, gdzie śpiewa i gra na cymbałach, występuje w Polsce i za granicą, bierze udział w wielu projektach muzycznych i etnograficznych. Ma troje dzieci, więc w pewnym momencie życia naturalnym stało się dla niej zainteresowanie twórczością dla najmłodszych, zarówno tą tradycyjną jak i nowszą, współczesną.

Ania Broda (fot.Karolina Machowicz)
W warsztatach wzięło udział trzy razy więcej osób, niż planowali organizatorzy, czyli członkowie Fundacji Korzenie z Krakowa. Przeważały mamy (obecne i przyszłe), ale nie zabrakło też ojców, a nawet małych słuchaczy.

fot. Karolina Machowicz
Motywacje uczestnicy mieli różne: jedni chcieli wzbogacić repertuar kołysankowy dla swoich dzieci, inni zawodowo zajmują się terapią i pragnęli zdobyć dodatkowe narzędzie pracy, a jeszcze inni przyszli pośpiewać białym głosem. Jednak większość była zdania, że muzyka odtwarzana ze sprzętu nie ma takiego efektu jak głos na żywo oraz że miło jest pośpiewać w większym gronie, tym przyjemniej, jeśli przewodzi temu taka znawczyni tradycji i białego głosu jak Ania Broda.

fot. Karolina Machowicz
W repertuarze, który ćwiczyliśmy przez sześć godzin w ciągu dwóch dni (15-16.01.2011) znalazły się tradycyjne kołysanki z Mazowsza i Polesia, ale także jeden tekst Józefa Czechowicza, do którego Ania Broda skomponowała melodię. Któż tak jeszcze śpiewa:
Kołysz mi się, kołysz
Kolibko lipowa
Oj, niechże cię mój synku
Sam Pan Jezus chowa
Niektóre pieśni można znaleźć u Oskara Kolberga, inne wyszukała sama Ania podczas własnych wędrówek po polskich wsiach:
Aaaa, kotki dwa,
szare, bure obydwa
Kotku łysy idź na myszy
Kotku bury idź na szczury
Po wstępnych ćwiczeniach pobudzających przeponę i struny głosowe, zaczęliśmy śpiewać melodie dawno już zapomniane. Melodie, które zostały w nas bezpowrotnie uśpione, które odchodzą wraz z najstarszym pokoleniem, jeśli ktokolwiek je jeszcze pamięta...

fot. Karolina Machowicz
Współczesny człowiek mieszkający w mieście musi od nowa uczyć się dźwięków, które niegdyś każdy nosił w sobie. Słyszał je już od kołyski (czy nawet wcześniej), a później przez całe życie. Bo dawniej wieśniacy mieli do dyspozycji kilka dobrze znanych melodii, często tanecznych, do których kobiety układały słowa:
Kołysz mi się, kołysz kołysejko z wierzby
Żebyś mi dziecino nie płakało nigdy
Nie są to łatwe melodie. Nasze uszy nie przywykły do nieharmonijnych dźwięków, a struny głosowe do otwartości i długości, jakie wymusza biały głos. Jednak fakt, w jaki sposób zaśpiewamy dziecku, nie ma przecież większego znaczenia. Najważniejszy jest kontakt i więź, jaka się tworzy wieczorową porą, przy zgaszonym świetle i dobrze znanym głosie mamy czy taty. Najpiękniejszym z głosów...

fot. Karolina Machowicz
Cieszę się z pobytu na warsztatach Ani Brody, cieszę się ze spotkania z nią, jak i innymi uczestnikami. Ale najbardziej raduje mnie spotkanie z samą sobą. Jedną z kołysanek natychmiast wypróbowałam na własnym synu. Działa!:)
Dla tych, którzy chcieliby przeżyć coś podobnego, będzie szansa w lutym w Krakowie i w marcu w Kielcach. Zachęcam i gwarantuję, że nikt nie będzie żałował.
Agata Hołubowska*
Miejsce: Teatr Lalek „Pleciuga", Szczecin
Czas: 15-16.01.2011
Organizatorzy: Fundacja Korzenie
Teatr Lalek „Pleciuga"

*Agata Hołubowska (ur.1981) - z wykształcenia teatrolog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR
Dziś piszę jako świeżo upieczony ojciec. A może raczej - świeżo oskubany. Ale zacznijmy od początku... Maja urodziła się 9 stycznia, w samo południe, w warszawskim szpitalu przy (...)