Prawie zawsze, gdy w moim domu pojawia się nowa płyta z piosenkami dla dzieci, stosujemy (moje córki i ja) tę samą metodę. Pierwszego przesłuchania dokonujemy bez patrzenia na tytuły utworów i nazwiska twórców oraz wykonawców wypisane na okładce.
Tak samo postąpiłyśmy z tą płytą, której tytuł bardzo zaintrygował moją drugoklasistkę. Koniecznie chciała się dowiedzieć, co takiego niezwykłego jest w szkole, żeby aż śpiewać o niej piosenki... Od pierwszych taktów słuchała uważnie, żeby czegoś nie przegapić, a przy tym podskakiwała żwawo, gdyż dynamiczna muzyka nie pozwala na siedzenie w miejscu.
Trzecia piosenka wydała nam się dobrze znana, kolejna również. Na tym etapie nie wytrzymałam i sięgnęłam po pudełko. I szydło wyszło z worka - aurami tekstów są, między innymi, dobrze znani z tej działalności: Ewa Chotomska, Andrzej M. Grabowski czy Barbara Stenka, a także znane z tekstów literackich Małgorzata Strzałkowska i Roksana Jędrzejewska-Wróbel.
Melodyjne utwory, w przeważającej większości skomponowane przez Krystynę Kwiatkowską, zaprezentowane zostały także w wersji karaoke, dzięki czemu dzieci mogą wykonywać je samodzielnie. I tu pojawia się pytanie, a także moje zastrzeżenie - dla dzieci w jakim wieku jest ta płyta? Z jednej strony, „Dzień Przedszkolaka", utwór skomponowany na Dzień Wychowania Przedszkolnego, przypadający 29 września; z drugiej zaś - utwór tytułowy, w którym słowo „buda" budzi zdziwienie nie tylko przedszkolaków, ale i uczniów. U mnie się sprawdza, bo mam akurat dzieci i w szkole, i w przedszkolu...
Ewa Świerżewska
nasza ocena


Nie ma jak szkoła
muz. K. Kwiatkowska, R. Obcowski
sł. E. Chotomska, M. Strzałkowska, A.M. Grabowski, B. Stenka, J. Jung, R. Jędrzejewska-Wróbel, D. Błażejczak i M. Urbaniak
wyd. Megafon, 2011
wiek: 4+
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.
Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.
"Dzieci i ryby głosu nie mają" - dla mnie to stare porzekadło nie ma racji bytu. Mój dwuletni synek to mała "gadułka", której bez przerwy i bez chwili (...)