Udostępnij

Dziecięca Beatlemania!

Dodano: 2010-05-08

Zbiorową histerię fanów, do której dochodziło na koncertach The Beatles w latach sześćdziesiątych, mogę bez wątpienia porównać do stopnia natężenia radości dzieci podczas wspólnego słuchania płyt z muzyką tych wspaniałych artystów.


Mimo upływu czasu fenomen The Beatles pozostaje świeży i niezmienny, a co najważniejsze, rozprzestrzenia się nawet wśród najmłodszych. Rozprzestrzenia - chyba zbyt dużo powiedziane, gdyż dzieci mają obecnie utrudniony dostęp do utworów grupy (pomijając małych szczęściarzy, których rodzice zgrywają sobie nocami całą dyskografię The Beatles przez Internet lub kupują sobie nawzajem ich płyty na gwiazdkę).


Każdy wie, co to The Beatles, albo przynajmniej wie, że „coś takiego" było i że „ci panowie kiedyś grali. I to nawet fajnie. Podobno". Ale co grali? To pytanie jest już trudniejsze, nie ze względu na niewiedzę, ale niezręczny wstyd, jaki wzbudza w nas świadomość, że nie zna się na nie odpowiedzi. Bo przecież „to akurat wiedzieć się powinno". Powinno, owszem. Uczymy się zatem tytułów utworów, czytamy biografię Johna Lennona i wyszukujemy w Wikipedii definicji „rock". Niepotrzebnie.


A dzieci? Po prostu czują radość. Chłopcy skaczą i tańczą, a dziewczynki wdzięcznie łapią rączkami koniuszki falbanek swoich kolorowych sukienek i, nucąc melodię „Here comes the sun", kręcą się w koło. Bierzmy z nich przykład, moi drodzy! Po prostu słuchajmy. Przede wszystkim dzieci. Od nich możemy się wiele nauczyć, szczególnie szczęścia.


A oto utwory, według mnie, najlepsze z najlepszych. Wybór był dość trudny, wszystkiego zamieścić niestety się nie da. Zapraszam do posłuchania. Przede wszystkim dzieci!


Sandra Miśkiewicz*

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

* Psychologia połączona z pedagogiką wzbogaciły doświadczenia Sandry podczas pracy z dziećmi. Wmieszała się w to wszystko również muzyka. Nieustanna chęć poznawania rozmaitych zestawień dźwięków sprawia, że Sandra chce się nimi ze wszystkimi podzielić. W pełni poddając się urokowi atmosfery,  spotykając się z dziećmi melodyjnie nasyca ich fantazję intrygującymi brzmieniami. A fascynacja i radość, którą dostrzega w oczach maluchów za każdym razem, gdy obdarowuje je nową muzyką, jest dla niej największą nagrodą.

drukuj powrót
poleć artykuł

Warto przeczytać

Cisza, szelest, szum i Gadające patyki – rozmowa z Marcinem Urzędowskim

Pytasz, czy prowadzę warsztaty perkusyjne. Odpowiedź jest prosta: nie. To co robię z dzieciakami, czy nawet z dorosłymi...


„Gaz na ulicach”, a w domu szał - recenzja płyty Arki Noego „Pan Krakers”

Ten, kto po tej płycie spodziewał się słodkich głosików dzieciaków, rytmów i tekstów dla...


Dziecięca Beatlemania!

Zbiorową histerię fanów, do której dochodziło na koncertach The Beatles w latach sześćdziesiątych, mogę...


Dziecięcy koncert roku, czyli jeszcze o Piccolo Coro... w Zabrzu

Jak to nigdy w życiu nie wiadomo, kto nam zrobi dobrze! Mi zrobili dobrze organizatorzy III Metropolitalnego Święta Rodziny,...


Z myślą o dzieciach - wspólne wydobywanie zapomnianego na warsztatach kołysanek

Spotkaliśmy się po to, by usłyszeć swój głos i oddech. Spotkaliśmy się, by czerpać radość ze wspólnego...


Qlturka jest dla mnie nieocenionym źródłem informacji o tym, co dobre i bezpieczne dla moich synów.

Paweł Trzaska, zapalony żeglarz, tata dwóch chłopców

Zabawa w teatr

Dawno, dawno, choć nie aż tak bardzo dawno temu miałam okazję „bawić się w teatr" z seniorami w pewnym domu pomocy społecznej. Według niechętnych uczestników (a była ich (...)

Nieprawdziwy świat