Dziś trudno wyobrazić sobie życie bez samochodów, autobusów, a nawet motorów i skuterów. Nie wszyscy pamiętają, że jeszcze całkiem niedawno, po zupełnie innych ulicach (wcale nie autostradach) jeździły bryczki i wozy. Są na szczęście miejsca, w których każdy, niezależnie od wieku i płci (!) może zobaczyć, jak zmieniały się pojazdy na przestrzeni lat, czym jeżdżono przed wojną, jakimi autami przemieszczali się mieszkańcy bloku wschodniego, a jakimi zadawali szyku bogaci Brytyjczycy.
Muzea motoryzacji, bo o nich mowa, przyciągają tłumy - dorosłych, dzieci, kobiety, mężczyzn, zmotoryzowanych, jak i tych, którzy podróżują komunikacją miejską lub rowerem; znawców, ale też zupełnych laików. Każdy znajdzie w nich coś ciekawego, zdobędzie sporą porcję wiedzy nie tylko o motoryzacji, ale też dziejach świata w ostatnich stu kilkudziesięciu latach. Bo przecież to, co działo się na świecie, miało wpływ na rozwój motoryzacji i jego kierunki.
W ostatnim czasie miałam przyjemność odwiedzić dwa muzea motoryzacji - napatrzeć się na piękne, świetnie zachowane, doskonale opisane (w dwóch językach) samochody, motory i inne eksponaty w Muzeum Motoryzacji w Motali (Szwecja); przyglądać się upchanym, nieco zaniedbanym, marnie opisanym (jeśli w ogóle) pojazdom i innym gratom w Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach.
Nadal jednak twierdzę, że w obu przypadkach była to przyjemność i nie mam zamiaru narzekać, bo znów by wyszło na to, że cudze chwalę, a swojego nie. To najpierw pochwalę Muzeum w Otrębusach za to, że ma w swoich zbiorach kilka ciekawych pojazdów wojskowych, które każdy z nas na pewno widział w niejednym filmie wojennym, kręconym w ostatnich latach. Wrażenie robi także stos walizek, piętrzących się pod jedną ze ścian - i te walizki grają w filmach.

W jakim filmie grał ten samochód?

Ta góra walizek naprawdę robi wrażenie...
Z punktu widzenia matki dzieci dorastających w czasach Policji, doceniam także umieszczenie w zbiorach motoru milicyjnego i Warszawy z "niebieską szklanką" na dachu.

Kiedyś była Milicja i przemieszczała sie takimi motorami...

i Warszawami
Brakuje jednak w Otrębusach przestrzeni, która pozwoliłaby na godne wyeksponowanie ciekawych motorów, upchanych teraz w oddzielnym pomieszczeniu; na rozstawienie samochodów, umożliwiające obejrzenie ich z każdej strony, zajrzenie przez szybę. Ograniczona powierzchnia nie usprawiedliwia jednak panującego w Muzeum nieładu i chaosu, braku opisów eksponatów. Odnosi się tam wrażenie, że zwiedzający nie jest tu najważniejszy...

W takim gąszczu na pewno jest wiele ciekawych okazów, tylko jak je obejrzeć?

Do niektórych pojazdów w Muzeum Motoryzacji w Otrębusach nie sposób się dostać
Muzeum Motoryzacji w Motali ma za to wszelkie cechy charakteryzujące muzea w Szwecji. Dopracowane w każdym calu, począwszy od opisów w dwóch (a czasami nawet trzech) językach, uporządkowane wg pewnego klucza, robi niesamowite wrażenie. Skandynawska dbałość o detale tutaj osiągnęła perfekcję - nawet lalka leżąca w wózku ustawionym koło zabytkowego samochodu popłakuje raz na jakiś czas...

Wejście do Muzeum Motoryzacji w Motali
Na 2 tys. metrów kwadratowych zgromadzono nieprawdopodobną liczbę eksponatów, począwszy od ciężarówki z końca XIX w. (będącej fragmentem scenki rozgrywającej się w warsztacie), przez niezwykłe pojazdy, jak np. motocykl z silnikiem gwiazdowym lub samochód w kształcie łodzi, aż po samochód z napędem odrzutowym i największą w Szwecji kolekcję Rolls-Royce'ów.

Jedna z wielu zaaranżowanych scenek - tutaj, najstarszy pojazd w zbiorach Muzeum

Jedna z ciekawostek - samochód w kształcie łodzi, należący kiedyś do twórcy modeli łodzi w butelkach

Największa w Szwecji kolekcja Rolls-Royce'ów
Szwedzkim zwyczajem udostępniono też eksponat dla amatorów fotografowania się w okolicznościach związanych z tematyką muzeum - tutaj motor z koszem oraz stosownymi strojami. Oczywiście nie zabrakło również kącika dla dzieci, w którym mogły się pobawić... modelami samochodów, rzecz jasna.

Miło jechać w dal, choćby nawet tylko na zdjęciu

Czym można się bawić w Muzeum Motoryzacji?
Niezależnie od przedstawionych mankamentów Muzeum w Otrębusach uważam, że jest ono godne uwagi, tak samo jak Muzeum w Motali (szczególnie, że znacznie łatwiej do niego dotrzeć, zwłaszcza jeśli mieszka się w Warszawie), w którym niestety nie zobaczymy zabytków polskiej motoryzacji.
tekst i fot. Ewa Świerżewska
Muzeum Motoryzacji i Techniki
ul. Warszawska 21
05-800 Otrębusy
http://www.muzeum-motoryzacji.com.pl
czynne codziennie: 10.00-17.00
cena biletów:
normalny - 10 zł
ulgowy - 7 zł
dzieci do 5 lat - bezpłatnie
Motala Motormuseum
Platensgatan 2
Hamnen
591 35 Motala
czynne codziennie: 8.00-20.00, w niedziele: 10.00-20.00
cena biletów:
normalny: 70 SEK, ok. 31 zł
emeryci/studenci: 55 SEK, ok. 25 zł
dzieci i młodzież 7-15 lat - 40 SEK, ok. 18 zł
dzieci 0-6 lat - bezpłatnie
rodzinny (2 dorosłych+2 dzieci w wieku 0-15 lat) - 160 SEK, ok. 72 zł
Więcej o Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach przeczytasz w Przewodniku po Polsce dla Dzieci "Kropka pe el" Wydawnictwa Dwie Siostry".
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)
Utwierdziłam się w przekonaniu, że edukacja architektoniczna na poziomie podstawowym jest tak samo potrzebna jak lekcje biologii czy muzyki. Pozwala zetknąć się z przestrzenią w sposób (...)