Oj, zaroiło się od przyjaciół Józefa Wilkonia w Galerii Gotyckiej, zaroiło! Inaczej chyba nie można nazwać tych giętkich kotów, psów wielkonosych, ryb ostrozębnych, gęsi długoszyich i zwierząt-grajków różnorakich...
Tuszę, że artysta darzy je wszystkie sympatią szlachetną i odwzajemnioną; że poza czasem, gdy zwierzaki tymczasowo gdzieś prezentują swoje wdzięki (jak choćby na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, gdzie rzeczona Galeria Gotycka się mieści) lub jadą na drugi koniec świata (wszak artysta gościł ze swymi dziełami niemalże w każdym zakątku globu), zajmują godne miejsce w jego domu.

Do Szczecina przybyły: wielki lew, witający przed wejściem do galerii wszystkich zwiedzających, jeszcze większy hipopotam, kangurzyca z maleństwem w kieszeni, niewielki, jakby trochę smutny słoń, krokodyl o niezliczonej ilości zębów, pies szczekający na kota, wataha wilczków miniaturek, kilkanaście białych gęsi kapitolińskich, gruby miś oraz cała ławica ryb kutych z blachy. A do tego jeszcze smok, mucha, nietoperz... Trudno je wszystkie zliczyć i wymienić na jednym wydechu. Dość powiedzieć, że tworzą liczną i różnorodną ferajnę, wokół której można biegać, krzyczeć i wystawiać odwagę na próbę. Tak przynajmniej robił mój niespełna dwuipółletni syn i miałam wrażenie, że, choć zwierzęta pozostały niewzruszone, to świetnie się rozumieli.

Kto widział, ten wie. Rzeźby Wilkonia powstają z nieobrobionych bali drewna. Artysta odrzuca tylko niezbędne minimum, by odkryć kształt zaklęty w kawałku materii. On już tam jest od dawna, wystarczy go tylko wydobyć, odsłonić i pokazać światu. Miejsce styku dwóch konarów może stać się łapami psa, wygięta gałąź - szyją gęsi, ślad po sęku - oczodołem. Wystarczy tylko dobrze się przyglądać...
Drewno to nie jedyny materiał, z jakiego artysta powołuje nowe istnienia. Drugim jest blacha ocynkowana. To z niej powstały ławice ryb, zapełniające gotyckie „akwarium" (ściana pomalowana na niebiesko, służąca za tło) i „pływające" przy każdym poruszeniu powietrza, stadko ptaków domowych, mucha wspinająca się po ścianie, smok czy ogromny nietoperz spoglądający na mnie wielkimi oczami spod sufitu.

Zupełnie inny rodzaj sztuki stanowią gobeliny. Tutaj zaprezentowano tylko dwa: „Król Otokar" oraz ryby. Ilość wystarczająca, by przyjrzeć się precyzji takiej pracy i zorientować w twórczej różnorodności Wilkonia, którego nie można w żaden sposób zaszeregować do jednego li tylko rodzaju artystycznej ekspresji.
Bo już za chwilę patrzymy na piękne ilustracje: raz pastelowe, innym razem akwarelowe, wykonane gwaszem, kiedy indziej są to grafiki... Oglądamy i czytamy daty pod nimi umieszczone: „Moja pierwsza ilustracja. Zawilec (1957)", „Don Kichotte (1963)", „Blues nosorożca (1995)", „Koncert Trąbonosów (1997)", „B. Leśmian, Baśń o rumaku zaklętym (2006)", „W. Woroszylski „Trochę śmiechu, trochę smutku to historia o mamutku (2008), „Chopin (2010)" - dają nam one obraz nie tylko różnorodności tematycznej, w obrębie której artysta swobodnie się porusza, jak i czasu, od jakiego obdarowuje dzieci i dorosłych wyobrażeniami zwierząt i ludzi, w tym postaci historycznych.

Wystawa nie jest jakoś szczególnie ukierunkowana. To jedna z typu tych retrospektywnych, których Wilkoń zapewne zorganizował już dziesiątki. Jak się tworzy ponad pół wieku, to jest co pokazywać. Żal że w Szczecinie tylko do 13. lutego. A gdzie potem wyruszą sympatyczne (nawet te drapieżne a jednak mało groźne) zwierzęta ...?

Jeszcze słowo pragnę rzec o aranżacji wystawy „Ilustracja i rzeźba Józefa Wilkonia" w szczecińskim Zamku. Galeria Gotycka nie bez powodu tak się nazywa - to stara piwnica z ceglanymi ścianami i ostrymi łukami, z tajemniczego pochodzenia wnękami w ścianach i ogromnymi kolumnami, podpierającymi sklepienie. Niemalowana blacha, naturalne drewno, często wyłaniające się spod łuszczącej się już i wyblakłej farby oraz delikatne pastelowe obrazy wydają się idealnie pasować do tej przestrzeni. Zaś za pomysł umieszczenia szafy z gęsiami we wnęce, leżącego lwa przed wejściem, ryb na niebieskim tle, rzeźb gepardów obok ich pastelowych portretów etc. odpowiedzialny jest pan Jerzy Ząbczyk. I za to należą mu się słowa uznania. Praca nad znalezieniem odpowiedniego miejsca dla każdego dzieła trwała trzy dni i podobno nawet sam twórca był oczarowany jej efektem.
Agata Hołubowska*
Wystawa: Ilustracja i rzeźba Józefa Wilkonia
Termin: 10.12.2010 - 13.02.2011
Miejsce: Galeria Gotycka, Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie
*Agata Hołubowska (ur.1981) - z wykształcenia teatrolog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR
Żyjemy w świecie przesyconym elektroniką. Prawie w każdym domu jest komputer stacjonarny lub laptop. Z pomieszczeń dobiegają dźwięki muzyki z odtwarzaczy laserowych, w saloniku stoi włączony (...)