Wrocław w moim głębokim przekonaniu jest jednym z najpiękniejszych miast w Polsce, a z pewnością najczęściej przeze mnie odwiedzanym. Jest wiele powodów. Na przykład niezwykła architektura w postaci małych kolorowych kamieniczek, czy piękny rynek i okolice; Ostrów Tumski – bajeczne mosty a pod nimi Odra.
Wiem jednak, że mój zachwyt jest zupełnie subiektywny i nie każdy lubi takie właśnie atrakcje podczas wizyt w innym mieście. Chodzi mi szczególnie o najmłodszych zwiedzających. Trzeba się trochę nagimnastykować, żeby umilić czas dzieciom. Ja ze swoich dziecięcych wycieczek najgorzej wspominam właśnie to, że przewodnicy nie byli zupełnie przygotowani do prezentowania swojej wiedzy w sposób odpowiedni dla dzieci. Zalewano nas więc masą dat i suchych faktów, oprowadzając po zamkach przez nawet 3h. Nie mówię, że tak było zawsze, ale zdecydowanie za często. Takie same mam wspomnienia z wycieczek do muzeów. Na szczęście teraz czasy się zmieniły i powstaje mnóstwo specjalistycznych programów, tak by dzieci odwiedzając miasta czy miejsca historyczne mogły dowiedzieć się czegoś ciekawego i jednocześnie dobrze się bawić. Często te programy opierają się na bajkach, baśniach i podaniach ludowych. I to jest genialny sposób.

Kamienice na Placu Solnym we Wrocławiu - fot. Kamila Solecka
Nie zawsze będziemy mieli pieniądze czy czas na to, by zabrać swoją pociechę na zorganizowaną wycieczkę. Jednak zwiedzanie można zaplanować samodzielnie, by zarówno dzieci, jak i rodzice dobrze się bawili.
A wracając do Wrocławia... To miasto jest dla dzieci pod pewnym względem wyjątkowe. Krasnale wybrały je sobie na miejsce zamieszkania. Dzięki temu w centrum i na jego obrzeżach, a także w innych miejscach w mieście, możemy spotkać krasnala lub nawet większe ich zbiorowisko.

Krasnale Fontanniane - fot. Kamila Solecka
Nie są to zwyczajne krasnoludki. Każdy z nich ma imię i przynależy do jakiejś dziedziny życia, a stoi najczęściej w miejscu, gdzie mieści się instytucja z tym związana. Krasnali jest bardzo dużo. Rozpanoszyły się niemal po całym mieście. Wystarczy tylko wydrukować sobie mapkę z zaznaczoną lokalizacji poszczególnych figurek. Można też oczywiście skorzystać z oferty przewodników, którzy poprowadzą wycieczkę wyznaczoną trasą, opowiadając o historii i pochodzeniu, legendach i mitach dotyczących krasnoludków.
Niezależnie od tego, czy z przewodnikiem, czy też samodzielnie, z mapą pod pachą i prowiantem w plecaku, warto wyruszyć na niezwykłą wycieczkę po Wrocławiu śladami krasnali. Można zacząć od skrzatów, które postanowiły zamieszkać przed Wrocławskim Teatrem Lalek, w fontannie. Jest ich siedem i każdy pełni ważną funkcję, jest częścią fascynującej historii. Wszystkie ich dzieje zostały spisane w książce pt. "Sekretne życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach", której autorami są Wojciech Widłak i Paweł Pawlak - ten drugi zresztą zaprojektował rzeczoną Fontannę Krasnali w Wielkich Kapeluszach.

Wierzbownik/Wierzbnik i Puszczający stateczki - fot. Ewa Świerżewska
I tak możemy dowiedzieć się, że Krasnal Wierzbownik (Wierzbnik) w niezrozumiały dla siebie sposób znalazł się kiedyś na Wierzbie i tam już został, z nieskończoną liczbą książek. Postanowił, że kiedyś przeczyta wszystkie istniejące książki i stara się jak może osiągnąć cel. Cały czas zgłębia wiedzę, by ostatecznie zgłębić sens wszystkiego. Krasnal Puszczający Stateczki zakochał się w pewnej królewnie i nie wiedział zupełnie, jak się z nią skontaktować, gdyż zamek otaczała woda. Nie był rybą ani muchą, więc nie miał jak dostać się do ukochanej, a dodatkowo wiedział, że ta miłość nie ma prawa bytu. Potrzebował jednak działać i zaczął pisać piękne miłosne wiersze, które puszcza jak statki na wodzie.

Krasnal Spragniony - fot. Kamila Solecka
Krasnal Spragniony (Zbierający Wodę) zamieszkał w fontannie. Wiele w życiu przeżył i doświadczył, a jak zobaczył wierzbę płaczącą, to postanowił zbierać jej łzy. Uznał bowiem, że jak tego dokona, to ona przestanie płakać.

Krasnal Karmiciel - fot. Kamila Solecka
Krasnal Karmiący ptaki (Karmiciel) niespecjalnie przepada za ptakami, ciągle gdera i narzeka. Ptakom to jednak nie przeszkadza i bardzo lubią do niego przylatywać i być karmione.

Krasnal Parasolnik - fot. Ewa Świerżewska
Ciekawą postacią wśród krasnali fontannianych jest Parasolnik. Po pierwsze jest największy, a po drugie nie miał pomysłu na swoje życie. Wszyscy jego bracia już coś robili i oczywiście wszystko to on też chciał robić. Jedyne co mu pozostało, to wybór między byciem Działaczem a Parasolnikiem. Postanowił zostać tym drugim i łączyć niebo z ziemią. Tak stal sobie z otwartym parasolem, jak któregoś dnia pod parasol wskoczyła żabka i odtąd było mu raźniej.

Krasnal Ogrodnik/Ogrodniczka - fot. Ewa Świerżewska
Ogrodnik lub Ogrodniczka nie mieszka w głównej części fontanny, tylko kawałek dalej. Lubiła samotność i zawsze chowała się pod kapeluszem. Przyglądanie się cudowi natury, jakim są piękne kwiaty, trawa i zieleń, sprawiało ogromną przyjemność, ale trochę pewnie brakowało jej towarzystwa. Czasem odwiedza ją kot, któremu może powierzyć swoje smutki.

Krasnal Rapsodnik - fot. Kamila Solecka
Ostatnim z fontannowej grupy krasnali jest oczywiście Rapsodnik (Aktor). Nie chowa twarzy pod kapeluszem, ale za to ma maskę, która zasłania oczy i pokazuje długi i spiczasty nos. To on wygląda jakby wychodził naprzeciw wszystkich, którzy zbliżają się w stronę Krasnali i Teatru.

Papa Krasnal - fot. Kamila Solecka
Spacerując od Teatru Lalek w stronę Rynku, koło przejścia podziemnego, napotkamy jednego z największych wrocławskich Karsnoludków. Jest to Papa Krasnal - pomnik Pomarańczowej Alternatywy, ufundowany przez Agorę.

Krasnale Syzyfki - fot. Ewa Świerżewska
Idąc dalej ulicą Świdnicką, widzimy chyba najczęściej fotografowane krasnale - Syzyfki, które pchają wielką kulę i cały czas nie mogą ruszyć z miejsca. Ze Świdnickiej można skręcić w prawo i, idąc prosto, koło pierwszego skrzyżowania, napotkamy Grajka i Melomana.

Krasnale Grajek i Meloman - fot. Kamila Solecka
Teraz należy trochę zawrócić w stronę Rynku, gdzie też można znaleźć masę krasnali. Na skrzyżowaniu Rynku, ul. Stwosza i ul. Kuźniczej dzielnie i bezustannie pracuje Kowal. Podobno wytacza uprzęże dla gołębi, które służą Krasnalom jako środek transportu już od wielu, wielu lat.

Krasnal Kowal - fot. Kamila Solecka
Zresztą na samym rynku, gdzieś koło jednej z kawiarni siedzi właśnie na gołębiu krasnal Gołębnik. Przy wejściu do ratusza, na wózku inwalidzkim siedzi W-Skers. Przy biurze SKOK obok Banku Zachodniego WBK, też na Rynku, znalazł swoje miejsce Bankuś Pieniążek.

Krasnal Gołębnik - fot. Kamila Solecka

Krasnal W-Skers - fot. Kamila Solecka

Krasnal Śpioch - fot. Kamila Solecka
Na jednym z narożników Rynku, obok kościoła Św. Elżbiety z wierzą widokową, stoją dwie połączone ze sobą kamieniczki. To Jaś i Małgosia. Widnieje tam też zejście do podziemnego miasta Krasnali, którego pilnuje Śpioch. Dalej można udać się w stronę ulicy Jatki, gdzie na początku przywitają nas zwierzęta - królik, kaczka i świnki. To Pomnik Ku Czci Zwierząt Rzeźnych, a przy nim tablica z napisem: "Ku czci Zwierząt Rzeźnych - Konsumenci". A niedaleko stoi sobie Krasnal Rzeźnik.

Ku czci zwierząt rzeźnych - fot. Ewa Świerżewska

Krasnal Rzeźnik - fot. Kamila Solecka

Krasnal Tynkuś - fot. Kamila Solecka
Krasnale poza samym rynkiem zamieszkują też boczne uliczki - tak jak Tynkuś, który upodobał sobie ulicę Sukiennice. Na ulicy Więziennej kiedyś znajdowało się miejskie więzienie. Nic już po nim nie zostało, poza jednym krasnalem - Więziennikiem, o którym chyba zapomniano. Biedaczek nic nie może na to poradzić, bo nogę obciążono mu wielką ołowianą kulą.

Krasnal Więziennik - fot. Kamila Soleckapapa
Niedaleko na Placu Solnym, gdzie można usiąść, zajadać się pysznymi lodami z pobliskiej kawiarni i wąchać kwiaty, które sprzedawane są tam chyba o każdej porze dnia i nocy, znajdują się czterej Słupnicy wiszący na przeciwległych latarniach. Krasnale podobno dlatego powdrapywały się na słupy, bo czuły się dyskryminowane ze względu na wzrost. Nic nie jest dostosowane do ich wielkości, więc żeby widzieć więcej, zamieszkały na latarniach. Są ich dwa rodzaje - wspinacze i spoglądacze.


Krasnal Wspinacz i Spoglądacz - fot. Ewa Świerżewska
Koło Kina Helios, na ulicy Kazimierza Wielkiego, znajduje się Kinoman Młodszy. Siedzi na rowerze/kamerze - jakby bardzo spieszył się do Heliosa na film lub jakby wprawiał w ruch taśmy w kamerze.

Krasnal Kinoman Młodszy - fot. Kamila Solecka
To na razie wszystko o krasnalach, które widziałam. Jest ich zdecydowanie więcej i z pewnością jeszcze wrócę do tematu, jak tylko uda mi się pojechać do Wrocławia.
Same krasnale są już tak rozpoznawalną wizytówką Wrocławia, że powstał nawet pomysł umieszczenia ich w godle miasta. Poza tym organizowanych jest mnóstwo wycieczek z oprowadzaniem po mieście szlakiem krasnali; rozdawane są ulotki, dzięki którym można zobaczyć Wrocław i poszukać Krasnoludków. Figurki w większości nie są duże, bo liczą zaledwie ok. 30 cm, ale za to są bardzo barwnymi postaciami. Każdy ma swoją historię. Jest ich teraz około 115 i od 2001 roku nieustannie pojawiają się nowe. Wzbudzają dość dużo dyskusji, bo nie wszyscy są zgodni co do tego, że mają pozytywny wpływ na wizerunek miasta. Zdarzyło mi się nawet przeczytać, że świadczą o tym, że Wrocławianie są infantylni. Dla mnie zdecydowanie odwrotnie - wrocławskie krasnale są przejawem bujnej wyobraźni, weny twórczej i fantazji.
Poszukiwanie krasnali nie jest wcale takie łatwe. Małe figury czasem niewidoczne są dla ludzkiego oka, skupionego na "gigantycznych" rzeczach. Czasami też ukrywają się między barami, parasolami, ale nikogo nie powinno to odstraszać. Trzeba wytrwale szukać, zrobić mapki, przygotować się na podróż i choć może to być wyczerpujące dla dzieci, z pewnością będzie to świetna zabawa.
Tekst: Kamila Solecka
fot. Ewa Świerżewska i Kamila Solecka
* Informacje o Krasnalach Fontannianych zostały zaczerpnięte z książki "Sekretne życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach", tekst:Wojciech Widłak, il. Paweł Pawlak
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka
Wakacje, czas urlopu - rodzina rozpierzchła się w poszukiwaniu przygód, a ja - rada nie rada - zostałam w stolicy osnutej deszczem. „Wreszcie nadrobię zaległości" - ucieszyłam (...)