Nawet podczas jednodniowej wizyty w Londynie trzeba koniecznie odwiedzić pewne niezwykłe miejsce, gdzie dorośli na powrót stają się dziećmi, a dzieci przyklejają nosy do szyb i patrzą szeroko otwartymi z zachwytu oczami.

Kolekcja zabawkowych pojazdów
Poustawiane w przeszkolonych gablotach Museum of Childhood (Muzeum Dzieciństwa) setki eksponatów sprawiają, że budynek przypomina gigantyczny pokój dla dziecka. Aż nie chce się stamtąd wyjść. Ja spędziłam na podziwianiu wystawy trzy godziny, ale z chęcią posiedziałabym jeszcze dłużej. Dwukondygnacyjne Muzeum (z bardzo wolno jeżdżącą windą) ma w ofercie nie tylko zwiedzanie (w kolekcji znajdują się zabawki, m.in. lalki, domki dla lalek, misie, gry, odzież, meble, obrazy), ale także warsztaty dla dzieci i dorosłych, koncerty oraz przeróżne programy edukacyjne. Co roku gości w jego progach niemalże 400 tysięcy odwiedzających.

Kolekcja orientalnych lalek teatralnych
Oprócz ekspozycji godne polecenia są wystawy czasowe - ja akurat trafiłam na retrospektywę Judith Kerr - popularnej niemieckiej pisarki i ilustratorki. I z przykrością muszę stwierdzić, że pomimo iż jej książki na świecie uznawane są za klasykę literatury dziecięcej, w Polsce nadal nie zostały wydane. A szkoda, bo chociażby „The Tiger Who Came to Tea" został już przetłumaczony na 11 języków, a sprzedał się w niemalże 5 milionach egzemplarzy. Na wystawie można obejrzeć rysunki pisarki, napić się herbaty w towarzystwie Tygrysa w kuchni Sophie, przymierzyć tygrysią maskę oraz poczytać o przygodach kota Moga, leżąc w jego przytulnym koszyku.
Natomiast po wejściu do Muzeum warto przyjrzeć się uważniej wystawie zatytułowanej „The Stuff of Nightmares". Z ukrytych głośników płynie mrożąca krew w żyłach muzyka, a w surrealistycznym lesie stoi ogromny, czarny dziecięcy wózek, za drzewami czają się jakieś dziwne lalki, wiedźmy, a na gałęziach siedzą wielkie ptaszyska. Te wszystkie instalacje, wspólnie z artystami, wykonały dzieci z miejscowych szkół. Ponury, mroczny krajobraz to ich interpretacja jednej z baśni braci Grimm - „Ptak Straszydło".
W tym samym klimacie utrzymana jest ekspozycja starych i „koszmarnych" zabawek. W jej skład wchodzi m.in. mechaniczny kot z ostrymi jak szpilki zębami, wielka włochata małpa i patrzące przenikliwym wzrokiem, małe, celuloidowe laleczki. A jednym z dziwniejszych przedmiotów jest z pewnością bardzo długi naszyjnik z... zębów małpy!

Mechaniczny kot i wielka małpa
Muzeum posiada też imponującą kolekcję lalek, jest ich ponad 8 tysięcy! Najstarsze egzemplarze pochodzą z 1300 roku p.n.e. (wykonane z drewna), a najnowsze powstały w 2005 roku (np. lalki Bratz). Mój zachwyt wzbudziły lalki w kunsztownych, jedwabnych sukniach, o arystokratycznie bladych, woskowych twarzach. Dzieci mogą się dowiedzieć, jak powstaje taka lalka, bo w jednej z gablot leży metalowa forma odlewnicza, wykorzystywana do produkcji.

Forma odlewnicza wykorzystywana do produkcji lalek
Ogromne wrażenie robią czarujące domki dla lalek i miniaturowe sklepy (np. mięsny albo piekarnia). Najstarszy z nich to pochodzący z 1673 roku dom norymberski. Wszystkie domki zostały wykonane z wielką dbałością o szczegóły, np. w pokojach stoją XIX-wieczne meble, w kuchni - miedziane naczynia, pod sufitami wiszą kryształowe żyrandole, a na ścianach stare zdjęcia i obrazy oraz wyblakłe nieco tapety, w malutkich szafkach stoją zastawy stołowe, w pokojach pysznią się kunsztowne dywany i łoża z baldachimami. Można podpatrzeć, jak kiedyś wyglądało życie: oto przy stole grupka chłopców emocjonuje się nad grą planszową, a na bujanym fotelu zasiadła pani domu i pochyla w skupieniu głowę nad jakąś robótką. Jest sala bilardowa i oranżeria. Kto wie, może mali mieszkańcy tych domków ożywają, kiedy zamykają się drzwi za ostatnim zwiedzającym? Co ciekawe, nie wszystkie domki służyły dzieciom do zabawy. Niektóre z nich były przeznaczone dla dorosłych, bardziej jako kolekcjonerski przedmiot zachwytu i zazdrości znajomych.

Piekne wnętrza małych domków
Oczarowała mnie też przypominająca miniaturową kamienicę szafa na dziecięce ubrania, składająca się z mnóstwa szufladek i drzwiczek oraz mały, drewniany sekretarzyk. I z chęcią zagrałabym w szachy, będące postaciami z Alicji w Krainie Czarów!
Na dłużej warto zatrzymać się przy zabawkach optycznych, niektórymi z nich można się pobawić. Magiczne latarnie, zoetropy czy kalejdoskopy stwarzają iluzję poruszającego się albo trójwymiarowego obrazu. Są i stare, XIX-wieczne pozytywki, wystarczy wrzucić monetę, by wprawić w ruch tańczące marionetki.
Ale Muzeum Dzieciństwa to nie tylko klocki, pajacyki i konie na biegunach. Jest kolekcja ubrań, mebli i akcesoriów dla dzieci: kołyski, pieluchy, grzechotki, nocniki, butelki, łóżeczka, a nawet kosmetyki (raczej mocno przeterminowane). Muzeum przygotowało też wystawę, której eksponaty można dotknąć bez żadnych przykrych konsekwencji. Są tam skórzane buty z różnych lat - nawet przedwojenne pantofelki zachowały fason i miękkość - i kawałki różnych gatunków materiałów.

Całkiem prawdziwe ubrania i akcesoria z przełomu XIX i XX wieku
Tak więc Muzeum nie tylko bawi, ale i uczy. A kiedy zmęczy nas nadmiar wrażeń, możemy odpocząć w kawiarence, gdzie często odbywają się różne pokazy (np. capoeiry).
Magdalena Świtała
V&A Museum of Childhood
Cambridge Heath Road
London E2 9PA
godziny otwarcia: od poniedziałku do niedzieli w godzinach 10.00-17.45 (ostatnie wejście 17.30)
wstęp wolny
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR
Topnieje śnieg. Za firankami słoneczko zalotnie spogląda w okna ("...wiosno, wiosno czy to ty?"). Przyroda jeszcze otumaniona, ale powoli budzi się ze snu. Już niedługo zazielenią (...)