Kilka poprzednich podejść do wizyty w Centrum Nauki Kopernik kończyło się niepowodzeniem, a widoczna z dala, wijąca się kolejka powodowała szybki odwrót. Planowałam nawet wybrać się któregoś dnia tuż przed zamknięciem i kupić karnety roczne, ale odkładałam to na wrzesień. Jako że niestety w tym roku lipiec bardziej przypomina jesienne miesiące niż środek lata, a chcieliśmy jakoś ciekawie spędzić weekend z dziećmi, zapisałam naszą czwórkę na warsztaty familijne, organizowane cyklicznie w CNK.
Tematem miały być segregacja odpadów i recycling - sprawy ważne i na czasie. Kiedy przybyliśmy pod nowoczesny i przyciągający uwagę budynek nad Wisłą, niezawodna kolejka już tam była. Tym razem jednak nie zrobiła na nas większego wrażenia - osoby zapisane na warsztaty wchodzą bez kolejki, a wejściówki na zajęcia wykupują w oddzielnej kasie. Cóż to było za zaskoczenie, gdy okazało się, że możemy kupić także bilety na wystawę. Nie wahaliśmy się ani przez moment. Z wejściówkami na warsztaty, biletami do Centrum, a także kartami wstępu do Teatru Robotycznego i Galerii Bzzzz!, rozpoczęliśmy dzień pod znakiem Kopernika. Dzień, który skończył się wraz z zamknięciem CNK.

Dzieci uważnie słuchają o tym, do jakich pojemników należy wrzucać poszczególne rodzeje odpadów
Warsztaty odbywające się w specjalnie wydzielonej sali przyciągnęły sporą gromadę dzieci i tyleż samo rodziców. Prowadzące - miłe i kompetentne - przedstawiły zasady (dzieci biorą udział, starają się wszystko robić same, a rodzice pomagają) i bez zbędnego przeciągania przystąpiły do tematu.

Z tej góry śmieci dzieci miały wybrać po pięć różnych odpadów, a potem wrzucić do odpowiedniego pojemnika
Dzieci z radością wypełniły koszyki najróżniejszymi odpadkami, które później musiały posegregować i umieścić w odpowiednich pojemnikach. Po wykonaniu zadania przyszedł czas na sprawdzenie, czy aby na pewno wszystkie śmieci trafiły we właściwe miejsce. Okazało się, że dzieci naprawdę sporo wiedzą o rodzajach odpadów, a także o tym, co się później z nimi dzieje.

Butelki można zgniatać ręcznie (lub nogą), ale można też przy pomocy
specjalnego urządzenia - zgniatarki
Elementem warsztatów była projekcja, przedstawiająca drogę różnych śmieci, ich utylizację i przetwarzanie. Na koniec uczestnicy wykonali z pudełek po butach pojemniki na zużyte baterie i przeterminowane leki, które zabrali ze sobą. Muszę przyznać, że były to jedne z najciekawszych warsztatów, w jakich do tej pory uczestniczyłam wraz z dziećmi, a uczestniczymy naprawdę w wielu.

Teraz już na pewno żadna bateria w naszym domu nie trafi do śmieci komunalnych
Po warsztatach przyszedł czas na zwiedzanie Centrum. Spodziewaliśmy się, że będzie tłok, ale przerósł on nasze oczekiwania. Aż trudno było się dostać do poszczególnych eksponatów i obiektów, nie mówiąc już o możliwości spokojnego przeanalizowania przedstawionych zjawisk. Na szczęście w Teatrze Robotycznym nie było tłumów. Spektakl stworzony na podstawie jednej z "Bajek Robotów" Stanisława Lema ("O królewiczu Ferrycym i królewnie Krystalii"), grany oczywiście przez roboty i wzbogacony projekcją multimedialną, choć zbyt trudny dla małych dzieci, zrobił na nas wszystkich ogromne wrażenie.

Świat pod mikroskopem jest naprawdę fascynujący
Kolejną atrakcją na trasie zwiedzania była wizyta w Galerii Bzzz!, przeznaczonej dla dzieci do 6. roku życia. I rzeczywiście - raj na ziemi. Nie dość, że wszystkiego można dotknąć (tak jak i w całym CNK), to na dodatek eksponaty znajdują się na wysokości oczu dzieci, a do tego są w 100 proc. interaktywne.

Mamo, las pachnie, a lis śmiedzi...
Poznawanie zapachów, słuchanie odgłosów łąki, wcielanie się na kilka sekund w rybę czy węża (by zobaczyć, jak one widzą) czy zabawa w budowanie zapór to tylko część z czekających na najmłodszych niespodzianek. Radości było co nie miara, na szczęście czas przeznaczony na tę część ekspozycji (zwiedzający, po wcześniejszej rezerwacji podczas zakupu biletu, wpuszczani są o określonej godzinie na 70 minut) w zupełności wystarczył.

Ależ ta ryba widzi niewyraźnie...
W porze obiadowej opuściliśmy Centrum, by powrócić późnym popołudniem - co jest możliwe, gdyż karta, którą otrzymuje się przy zakupie biletów upoważnia do jednokrotnego opuszczenia budynku i powrotu w tym samym dniu.
Posileni i wypoczęci wróciliśmy, by dalej eksplorować. Okazało się, że na piętrze jest tak wiele ciekawych propozycji, że aż trudno się zdecydować. "Świat w ruchu", "Człowiek i środowisko" i "Strefa światła" wciągnęły nas na dobre.

Wyrosła nam córka ostatnio :)
Dzięki późnej porze tłok nieco zmalał, co umożliwiło lepsze zgłębianie poszczególnych tematów. Dzieci, jak oszalałe biegały od eksponatu do eksponatu, chcąc wszystkiego spróbować. Niestety czas był nieubłagany i gdy ogłoszono, że właśnie minęła 19.00 i Centrum Nauki Kopernik zaraz zostanie zamknięte, pozostał niedosyt. Zatem plan, by we wrześniu kupić roczne karnety, uprawniające do dowolnej liczby wizyt i - co najważniejsze - wejścia bez kolejki, nadal jest aktualny.
tekst i fot. Ewa Świerżewska
Więcej o Centrum Nauki Kopernik przeczytasz w Przewodniku po Polsce dla Dzieci "Kropka pe el" Wydawnictwa Dwie Siostry".
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!
Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)
Dla wielu rodziców cały świat dziecka powinien się kręcić wokół edukacji. Najlepiej, żeby w wieku pięciu lat umiało biegle czytać i liczyć... ale nie po polsku, bo to (...)