Wreszcie wakacje! Najlepiej oczywiście iść do lasu, nad rzekę albo nad jezioro, zwiedzać, pływać, biegać, skakać, i to wszystko na świeżym powietrzu. A kiedy pada? Wtedy trzeba mieć plan awaryjny. Gra „Poszukiwacze zaginionej Warszawy" świetnie się nadaje na deszczowy dzień.
Grę ściąga się za darmo ze strony i instaluje na własnym komputerze. Żeby grać (również wielokrotnie), nie trzeba już mieć łącza internetowego. Narrator, głosem Kuby Sienkiewicza, objaśnia, co się dzieje.
„Poszukiwacze zaginionej Warszawy" to edukacyjno-historyczna gra przygodowa. Każdy z etapów rozgrywa się w innym roku. Gracz otrzymuje zadanie, które musi wykonać, przemierzając Warszawę, poznając jej znane i nieznane zakątki. Do wykonania zadania będzie potrzebować różnych przedmiotów. Tłem wydarzeń są zdjęcia starej Warszawy (w kolejnych etapach mamy lata: 1899, 1938, 1950, 1983 i 2008). Bardzo często istotną rolę odgrywają drobiazgi charakterystyczne dla danego okresu, realia historyczne, prawdziwe wydarzenia, które zostały umiejętnie wplecione w fabułę.
Każde miejsce pokazane w grze zostało dokładnie opisane (z lewej strony ekranu wystarczy kliknąć w strzałkę). Ponieważ gra wymaga spostrzegawczości, często zdarza się, że trzeba kilkukrotnie wrócić w to samo miejsce. Dzięki temu dziecko oswaja się z obrazami starej Warszawy, a w ferworze gry szybko zapomina, że ma przed sobą „tylko" fotografie, a nie animowanego awatara.
Dość myląca jest piosenka, którą gra się rozpoczyna, ponieważ o ustroju PRL-u w grze jest akurat niewiele. W każdej z epok najważniejszy jest klimat, jaki wówczas panował w Warszawie. Autorom znakomicie udało się uchwycić, czym w danym momencie żyło miasto, gdzie się bawiono, co ludzie robili w wolnym czasie, jakie mieli problemy dnia codziennego. Komentarze narratora na pewno nikomu nie skojarzą się z nudną lekcją historii.
Gra jest właściwie dla całej rodziny. Można razem słuchać, patrzeć co się dzieje i kombinować, jak rozwiązać problem, albo gdzie szukać brakującego przedmiotu. Młodsze dzieci nie rozumieją jeszcze wszystkiego, ale bardzo szybko łapią konwencję i bawią się doskonale. Jeśli chodzi o starsze, to gra jest znakomitym pretekstem, żeby porozmawiać o historii Polski i Warszawy. Gimnazjaliście można z czystym sumieniem dać komputer na 2 godziny, bo naprawdę dużo się przez ten czas nauczy.
Ponieważ w „Poszukiwaczach..." nie liczy się czas, grę można spokojnie przerwać, kiedy wyjdzie słońce i wznowić w tym samym miejscu po tygodniu. O ile oczywiście rodzice, ciekawi co będzie dalej, nie rozegrają gry do końca po położeniu dzieci do łóżek.
Anna Buchner
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych
Nie ma nic piękniejszego niż widok szczęśliwego dziecka, które z uśmiechem od ucha do ucha oznajmia: "Rodzice, kocham Was!" (...)