Stolica Holandii, miasto położone przy ujściu rzeki Amstel - Amsterdam - wciąż (niesłusznie) kojarzony jest tylko z paleniem trawki i dzielnicą Czerwonych Latarń. Jak podają przewodniki, w Amsterdamie codziennie obywa się około czterdziestu koncertów, do dyspozycji odwiedzających są pięćdziesiąt cztery muzea, rocznie w „Wenecji północy" ma miejsce szesnaście tysięcy wydarzeń kulturalnych.
Do Amsterdamu z dzieckiem? Czemu nie? Warto dobrze się zastanowić, co chcemy, a co możemy pokazać naszemu maluchowi.
W przypadku niemowlaków jesteśmy w „łatwej" sytuacji: pożyczamy rower z przyczepką (dostępne w prawie każdej wypożyczalni rowerów) lub fotelikiem i ruszamy. To nie wymysł przewodników turystycznych - po stolicy Holandii można wszędzie jeździć rowerem! Wytyczone ścieżki rowerowe pozwalają dojechać w każdy zakątek miasta.
Innym rozwiązaniem, adresowanym bardziej do rodzin ze starszymi, chodzącymi już dziećmi, jest wycieczka do muzeum. Spośród wspomnianych pięćdziesięciu czterech muzeów wybrałam dwa. Gdy planujemy spędzić w Amsterdamie więcej niż jeden dzień, warto sprawdzić też ofertę ZOO i obserwatorium astronomicznego. Zatem gdzie udać się z ciekawym świata kilkulatkiem? Proponuję NEMO - muzeum techniki oraz Muzeum Historii Żydów. Wybór podyktowany jest kilkoma przesłankami: NEMO oddalone jest o 10 minut drogi piechotą od głównego dworca kolejowego, natomiast JHM (Jewish Historical Museum) znajduje się w spokojnej dzielnicy, gdzie zapach palonej trawki nie gryzie w nos, a na wystawach sklepów nie zobaczymy olbrzymich penisów (nawet tych czekoladowych!).
NEMO (www.e-nemo.nl) to po pierwsze piękny architektonicznie budynek, po drugie miejsce, gdzie można spędzić cały dzień i nie nudzić się ani przez chwilę - dotyczy to zarówno dzieci, jak i dorosłych. Nic nie jest tutaj bez znaczenia. Nazwa NEMO oznacza „nikt" - ma to pokazać brak jakichkolwiek ograniczeń w myśleniu; budynek przypomina wielki statek - jak z powieści Verne'a.

NEMO, fot. Dota Szymborska
Układ Muzeum pozwala „uczyć się" czegoś innego na każdym piętrze, od pokazu siły bezwładności poprzez budowę komórek do psychologii rozwojowej. Kilka razy dziennie odbywają się pokazy - od puszczania baniek dla najmłodszych do eksperymentów w prawdziwym chemicznym laboratorium. Jeżeli wybraliśmy się latem do Amsterdamu, warto odwiedzić taras widokowy w NEMO - cudowna panorama stolicy, przemiła atmosfera i dobra kawa lub ekologiczny soczek dla dziecka będą miłą przerwą w odkrywaniu świata.

NEMO, fot. Dota Szymborska
Hitem jest znajdująca się na drugim piętrze maszyna, która przygotowuje cyfrową symulację i pokazuje, jak dziecko będzie wyglądało mając lat kilkanaście, pięćdziesiąt i siedemdziesiąt pięć! Uwaga, wstęp do muzeum jest drogi - to nie jest miejsce, do którego wpadniemy na chwilę, trzeba zarezerwować sobie co najmniej pół dnia, choć biorąc pod uwagę zaplecze gastronomiczne, można tam spędzić cały dzień i z dachu zobaczyć zachód słońca nad amsterdamskimi kanałami.
Drugie muzeum - Muzeum Historii Żydów - JHM, tak naprawdę niewiele różni się od NEMO, jeżeli chodzi o interaktywność i dobrą zabawę malucha. JHM składa się z kilku części - jest to sieć połączonych muzeów i synagog. Nas interesuje Kinder Museum. Kilka lat temu JHM otworzyło placówkę dedykowaną dzieciom. Jest to kilkupiętrowy budynek, który znajduje się tuż obok Muzeum Historii Żydów. Jeżeli lubimy nowinki techniczne, inne podejście do historii, to Kinder Museum jest dla nas i dla naszych dzieci. Historia Amsterdamu nierozerwalnie związana jest z diamentami, przez lata to właśnie Żydzi trudnili się handlem, to Baruch Spinoza wynalazł jeden z najpiękniejszych szlifów brylantów! Kinder Museum podzielone jest na kilka sekcji, każdy maluch znajdzie tu coś dla siebie! Dzieci otrzymują specjalną książeczkę z naklejkami i zadaniami, gdzie Max the Matzo - animowana postać, pokazuje historię i uczy o tradycji. Dzieci wysłuchują mówiącej ściany, która w przystępny sposób opowiada o losach Amsterdamskich Żydów, mogą upiec swoją chałę - dzięki temu w praktyce, w kuchni poznają tajniki koszernego gotowania. Jest też pokój nauki, gdzie maluchy mogą nauczyć się pisać swoje imię po hebrajsku. W Kinder Museum, maluch ani przez chwilę się nie nudzi, wszystkiego może dotknąć, sprawdzić, otworzyć szuflady czy zagrać na gitarze. Dziecięca sekcja JHM jest bardzo przemyślanym muzeum, gdzie przez zabawę maluchy poznają kulturę i zwyczaje, a na koniec wybierają, czy upieczoną chałę zjeść na miejscu, czy wziąć „do domu". Co ważne, nie trzeba czekać, aż zbierze się grupa odwiedzających, obsługa tak samo poważnie traktuje jednego gościa, jak i dziesięcioosobową wycieczkę. Informacje o muzeum można znaleźć na facebook'u, a Kider Museum ma swoją stronę: www.jhmkindermuseum.nl
Dota Szymborska*
* Instruktorka wychowania, od ponad 2 lat pracuje z rodzicami, współpracuje z Dziecko.onet.pl, kwartalnikiem KIKIMORA, jest jednym z jurorów w konkursie SUPERPRODUKT 2009 Magazynu dla Rodziców Mam Dziecko, prowadzi portal www.wczesnaedukacja.com. Prywatnie mama przedszkolaka.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych
Jaka jesteś Matko Polko? Widzę cię, jak pędzisz zaniedbana, w rozciągniętych ubraniach z ciucholandu, dźwigając siaty pełne zakupów na obiad, śniadanie, kolację dla rodziny. (...)