Szlakiem legend krakowskich

Dodano: 2011-09-17

Każde miasto ma swoje podania i legendy - choć dużo w nich fantastyki, przekazują nam wiele cennych informacji. Pomagają rozszerzyć wiedzę o tradycji, zapoznać się z historią oraz rozwinąć poczucie lokalnego patriotyzmu. Oprócz wspólnego czytania można również zorganizować wspólną wycieczkę szlakiem baśni i legend.

 

Co wieczór przed snem czytam swojej córce bajki na dobranoc. Pewnego razu wpadła mi w ręce ślicznie ilustrowana książka dla dzieci pt. „Krakowskie legendy". Nawet nie przypuszczałam, że tak bardzo Lence się spodoba. Zostałam oczywiście zasypana tysiącem pytań typu: dlaczego, po co, gdzie? W końcu znużona udzielaniem odpowiedzi na powtarzające się w kółko pytania odpowiedziałam: „zobaczysz jutro sama, a teraz chodźmy spać". I tak zrodził się pomysł na kolejną naszą wyprawę. Jeszcze tej samej nocy wyszukałam informacji o miejscach i wydarzeniach, które były opisane w legendach i opracowałam plan wycieczki. Punktem wyjścia naszej „przygody" miał być Rynek Główny.


Legenda o dwóch braciach i Wieży Mariackiej

 

Idąc ul. Floriańską w kierunku Rynku, można już dostrzec Kościół Mariacki. Patrząc na niego nietrudno zauważyć, że jego dwie wieże nie są równej wysokości. Z wyższej grany jest hejnał, w niższej zaś wisi kościelny dzwon zwany Półzygmuntem. Związana jest z nimi pewna legenda, która tłumaczy różnicę w wysokość wież. Kiedy zatrzymałyśmy się przed bazyliką Mariacką, Lenka od razu skojarzyła legendę o dwóch braciach i wskazała najwyższą wieżę mówiąc: „to tę wybudował zły brat".

 

szlakiem legend krakowskich


Według legendy za czasów panowania Bolesława Wstydliwego postanowiono do korpusu kościoła dobudować dwie wieże. Budowy podjęli się dwaj bracia - starszy z nich zajął się budową wieży południowej, młodszy zaś wieży północnej. Na początku ich prace szły w równym tempie, ale z czasem wieża południowa zaczęła piąć się w górę, pozostawiając w tyle wieżę północną. Wywołało to złość u starszego brata. Pod wpływem urażonej ambicji zamordował swojego brata. Niedokończoną budowę swojego brata kazał nakryć kopułą, sam zaś dokończył budowę wieży północnej. Męczony jednak wyrzutami sumienia, w czasie poświęcenia bazyliki rzucił się z okna wieży, trzymając w ręce nóż, którym zabił brata. Nóż ten można do dziś oglądać - wisi w jednej z bram sukiennic dla upamiętnienia tamtego wydarzenia.


Legenda o żółtej ciżemce


Będąc pod Kościołem Mariackim weszłyśmy oczywiście do środka - nie bez czekania, bo kolejka zwiedzających była spora. Chciałam jednak, aby Lenka zobaczyła ołtarz Wita Stwosza, ten sam, za którym znaleziono w czasie prac konserwatorskich (1867 r.) żółty trzewik. Ekspertyza trzewika wykazał, że przeleżał on tam blisko 400 lat. Aby wyjaśnić fakt znalezienia trzewika, narodziła się legenda o „żółtej ciżemce" - jedna z ulubionych Lenki.


„Był sobie pewien biedny chłopiec o imieniu Wawrzak, który ponad wszystko kochał rzeźbić. Pewnego razu tak poświęcił się swojej pasji, że nie zauważył, jak krowa, której pilnował, niszczy zboże na polu proboszcza. Bojąc się konsekwencji, uciekł do lasu, a tam zgubił drogę. Błąkając się, znalazł w końcu dróżkę, którą postanowił iść. Szedł bardzo długo, aż doszedł do Krakowa. Tu przygarnął go kanonik, który szybko poznał się na talencie chłopca i oddał go na naukę do mistrza Wita Stwosza. Talent Wawrzka docenił sam król Kazimierz Jagiellończyk. W nagrodę podarował chłopcu żółte trzewiczki. Długo jednak Wawrzek się nimi nie nacieszył. Malując jedną z rzeźb, zgubił bucik, który spadł za ołtarz i tak biedny chłopiec znowu musiał chodzić boso".


Legenda o zaczarowanych gołębiach


Wychodząc z kościoła Mariackiego, postanowiłyśmy chwile odpocząć na płycie Rynku. Dużą frajdę sprawiła Lence zabawa przy nowej fontannie. Nie obyło się też bez karmienia gołębi. Kiedy zobaczyłam, jak dzieci rzucają im okruszki, przypomniała mi się inna legenda, którą pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Powiedziałam wówczas do córki, że krakowskie gołębie są zaczarowane. Oczywiście wzbudziło to jej ogromne zainteresowanie i zaczęła dociekać: „dlaczego?". Opowiedziałam więc jej legendę o krakowskich gołębiach.

 

szlakiem legend krakowskich


„Kiedy na tronie zasiadł Henryk IV Prawy, postanowił zjednoczyć wszystkie ziemie księstwa i koronować się na króla. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ nie miał wystarczającej ilości pieniędzy. Wtedy z pomocą przyszła mu czarownica, zamieniając książęcą drużynę w gołębie. Obsiadły one kościół Mariacki i zaczęły wydziobywać kamyki, które spadając na ziemię, zamieniały się w złote monety. Książę ze złotem wyprawił się do Rzymu, by uzyskać poparcie papieża w zdobyciu korony. Po drodze jednak stracił wszystkie pieniądze na zabawy i uczty. Nigdy już nie wrócił do Krakowa, a jego drużyna pozostała zaklęta, czekając nadal na swojego księcia, który zdejmie z nich czar".


Mówi się, że krakowskie gołębie nie boją się ludzi i często siadają na ramieniu przechodniów, licząc, że właśnie wrócił ich Książę, by je odczarować. Myślę, że ta legenda utkwiła Lence szczególnie w pamięci, bo za każdym razem, gdy przechodzimy przez Rynek, widząc gołębie, mówi: „Patrz, książę dalej ich nie odczarował".

 

Legenda o Lajkoniku

 

Kolejnym etapem wyprawy był Wawel. Postanowiłam, że przejdziemy ul. Grodzką. I tu właśnie natknęłyśmy się na Lajkonika. Lenka zaczęła pytać: kto to, co robi i dlaczego jest tak przebrany? Opowiedziałam więc jej o krakowskim zwyczaju wjeżdżania do miasta w oktawę Bożego Ciała „chana tatarskiego" wraz z orszakiem włóczków:

„W roku 1287 u bram Krakowa pojawiła się tatarska horda. Był już wieczór i Tatarzy postanowili przenocować w zaroślach w podkrakowskiej wsi Zwierzyniec. Rano mieli uderzyć na miasto. Na szczęście zauważyli ich włóczkowie, którzy zaatakowali śpiących Tatarów i w mgnieniu oka pokonali zaskoczoną hordę. Po tym zajściu postanowili, ze nastraszą trochę mieszkańców. Przebrani w stroje tatarskie wjechali do miasta. Mieszkańcy Krakowa widząc ich, wpadli w panikę i w popłochu zaczęli uciekać. Kiedy włóczkowie zdjęli stroje, w mieście zapanowała radość, a burmistrz Krakowa ogłosił, że na pamiątkę tego wydarzenia raz do roku do miasta będzie wjeżdżał chan tatarski wraz z orszakiem włóczków".

 

Tradycja Lajkonika trwa do dziś i towarzyszy jej wiele atrakcji. Wszystko przebiega według ustalonego scenariusza. Dla mnie to jedna z najciekawszych legend Krakowa.

 

Legenda o smoku wawelskim

 

Kiedy dotarłyśmy pod Wawel, największą atrakcją był oczywiście smok. Choć nieraz tamtędy przechodziłyśmy, to nigdy nie widziałam takiego zainteresowania Lenki „ziejącym potworem". Teraz znała już legendę o smoku, który mieszkał w grocie pod Wawelem. Pożerał zarówno zwierzęta jak i ludzi, nic więc dziwnego, że budził strach w mieszkańcach. Król Krak postanowił, że raz na zawsze rozprawi się z bestią i wezwał do siebie szewczyka Skubę. Kazał mu zabić barana i wypchać go siarką. Skuba wypełnił polecenie i tak „przyrządzonego" barana podrzucił pod smoczą jamę. Kiedy smok zjadł barana, poczuł ogromne pragnienie. Wskoczył więc do Wisły i pił tak długo, aż pękł. Miasto zostało uwolnione od straszliwego smoka, a szewczyk otrzymał od króla obiecaną nagrodę i poślubił jego córkę.

 

szlakiem legend krakowskich

 

Legenda o Rycerzach śpiących pod Wawelem

Siedząc pod smoczą jamą, nawiązałam znajomość ze starszą Panią. Kiedy powiedziałam jej, że zrobiłyśmy sobie wycieczkę szlakiem krakowskich legend zapytała, czy wiemy, że ze smoczą jamą wiąże się też inna legenda. Moje zaskoczenie było duże, bo nie mogłam skojarzyć żadnej legendy. Dlatego też chętnie jej wysłuchałyśmy.

 

„Raz w roku z podziemi zamku słychać rżenie koni i wrzawę wojenną. Wtedy Bolesław Chrobry o północy wychodzi na zewnątrz i przechadza się po zamkowych podworcach. Kiedy w czasie jego przechadzek spotka go jakiś dobry człowiek, to odchodzi szczęśliwy, jeżeli natomiast zły, to odczuwa przeraźliwy strach i żal. Mówi się też, że gdy jakieś nieszczęście ma spotkać naród to z podziemi słychać jęki".

 

Stopka królowej Jadwigi

 

Kiedy pospacerowałyśmy już nad Wisłą, postanowiłam, że zejdziemy na Planty, którymi przejdziemy pod Teatr Bagatela. Plan tej trasy był zamierzony. Niedaleko teatru Bagatela, na ul Karmelickiej stoi piękny kościół Nawiedzenia Marii Panny. Chciałam Lence na koniec naszej wyprawy pokazać jeszcze jedną atrakcję - Stópkę królowej Jadwigi.

 

Według legendy królowa Jadwiga namówiła swojego męża na dokończenie budowy zaczętego niegdyś kościoła. Jako fundatorka budowy świątyni, często przychodziła tam, aby ocenić postępy prac. Kiedyś niechcący nadepnęła na świeże wapno i ubrudziła sobie trzewik. Kamieniarz, który stał obok, zaraz zajął się czyszczeniem bucika królowej. Królowa oparła więc nogę o kamień i wdała się w rozmowę z kamieniarzem, który opowiedział jej o swojej ciężkiej sytuacji. Jadwiga wzruszona jego historią, podarowała mu drogocenny pierścień.

 

szlakiem legend krakowskich

 

Kiedy odeszła, kamieniarz zauważył, że na kamieniu, gdzie spoczywała noga królowej, został odciśnięty ślad jej trzewika. Aby uczcić to wydarzenie, wykuł stopę w kamieniu, a obok niej datę 1390 r. Kamień obecnie wmurowany jest w narożnik świątyni, gdzie można go podziwiać.

 

Tak zakończyła się nasza wycieczka. Oczywiście nie zdołałyśmy zobaczyć wszystkiego - Kraków obfituje w wiele legend i aby poznać je wszystkie, nie starczyłoby dnia. Ja sama dotarłam do około 40, które są dla mnie inspiracją na dalsze zwiedzanie miasta.

 

Jest mnóstwo pomysłów na zorganizowanie wycieczek po Krakowie szlakiem legend. Warto ich plan układać pod względem tematycznym, uwzględniając zainteresowania naszych dzieci, ich wiek, itp. Można również zaproponować dzieciom ilustrowanie ulubionych legend lub stworzenie mapy, na której zaznaczą lokalizację zwiedzanych miejsc.

 

Legendy krakowskie do których dotarłam i na ich podstawie organizuję nasze wspólne spacery:

 

Książęcy rycerze, Czart na Rynku, Czarna Dama w Krzysztoforach, Misterium złotej trąbki, Kapliczne jęki, Pałacowe zmory, Szatani przy grobie świętego, Raubritter bez głowy, Duch pięknej Katarzyny, Dom Alchemika, Collegium Maius - miejsce wiedzy tajemnej, Faust w Krakowie, Mistyczny Kamień, Zagadka smoka wawelskiego, Grób męczennika, Krucyfiks królowej Jadwigi, Katedralne zjawy, Tajemnica królewskiego dzwonu, Tajemnicze kości, Kulisty piorun w katedrze, Królewska klątwa, Magiczna szklanica, Trumna Marszałka, Wawelskie głowy, Duch królowej Barbary, Rycerze Wawelu, Cudowna Studnia, Sprofanowana hostia, Święty dekonspirujący ladacznice, Cudowna sadzawka, Żydowskie wesele, Nienaruszalna stela grobowa, Pajęcza sieć, Przestroga błogosławionej Barbary, Czarna księżniczka, Grób pokutnika, Czarodziejska księga, Katedra mistrza Twardowskiego, Panieńskie Skały, Kraków miejscem narodzin szatana.
Jest więc w czym wybierać...

 

Anna Brzyszcz

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 1 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Wioski Świata w Krakowie

W samym centrum Krakowa jest takie miejsce, gdzie można dotknąć kultur znanych tylko z telewizji, książek...


Inna twarz Berlina – relacja z wycieczki architektonicznej w ramach Kids Love Design

Trzeci festiwal Kids Love Design, trzecia wycieczka dziecięca do Berlina. Tym razem „architektoniczna" oraz do...


NEMO, kuzyn Kopernika – wizyta w Centrum Nauki w Amsterdamie

O tym, że pogoda w Holandii może dać w kość, wiedzieliśmy, planując wyprawę rowerową po kraju sera i wiatraków...


Hiszpania inaczej, czyli z dzieckiem w Kraju Basków

Wyjazd do Hiszpanii z dzieckiem nasuwa automatyczne skojarzenie - plaża, błękitne morze, późne kolacje jedzone pod...


Druskienniki, Wilno, Ryga - na Litwie i Łotwie z dzieckiem

Tegoroczny wyjazd wakacyjny wypadł nam w środku sezonu, więc pomysły, by zwiedzać kraje słynące z upalnej pogody, nie...


Mały geniusz w dziecku
Każdy rodzic chce być dumny z osiągnięć swojej pociechy! Nasza rola nie polega jednak na „programowaniu gen...
Dziecko z ADHD. Rodzice i nauczyciele mają wspólny cel
Rodzice i nauczyciele to dwie strony tego samego medalu. Medalem jest nasze wyjątkowe dziecko. Jak sprawić,...
Onomatopeje, czyli pierwsze "słowa" w życiu dziecka
Wiosenna pogoda sprzyja rodzinnym spacerom i obcowaniu z budzącą się do życia przyrodą. W tym roku, wspólni...
Słodkich snów, maluszku
Jednym z najtrudniejszych zadań stających każdego dnia przed wieloma rodzicami jest położenie dziecka do łó...

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

Bose stopy Franklina

Wieczór. Czytamy. Syn opiera się o moje ramię i patrzy na ilustracje w książce. „Była sobie kacza mama i jej pięć kaczątek..." - tekst znanej bajki płynie wśród (...)

Memo wycinanki