Wydziergany świat - recenzja książki "Babcia robi na drutach"

Są autorzy, których książki tłumaczy się na wiele języków, są wznawiane i czytane na całym świecie. Do takich z pewnością zaliczyć można Uri Orleva, izraelskiego prozaika polskiego pochodzenia - jego powieści i opowiadania czytają dzieci od Danii po Chiny i Japonię. I tu właśnie pojawia się pewien problem - czytają wszędzie, ale nie w Polsce.

 

W 1990 roku ukazała się w wydawnictwie Nasza Księgarnia "„Wyspa na ulicy Ptasiej", uhonorowana Międzynarodową Nagrodą im. Janusza Korczaka, przyznawaną przez Polską Sekcję IBBY; inna została przetłumaczona, ale nigdy nie ujrzała światła dziennego. Aż wreszcie znalazła się odważna mini oficyna, która nie boi się wyzwań i lubi eksperymentować. Spośród licznych książek autora wybrano napisaną wierszem opowieść, opublikowaną po raz pierwszy w 1980 roku. Co ciekawe, Uri Orlev sam przetłumaczył swój tekst na język polski.

 

"Babcia robi na drutach" to historia o poszukiwaniu własnego miejsca, oswajaniu nieznanego; o rozczarowaniu i bólu; o nadziei, która nigdy nie umiera i motywuje do dalszych poszukiwań. Snując opowieść o kobiecie przybywającej do nowego, nieznanego miasteczka, w którym stwarza sobie ona swój wydziergany świat - zaczynając od kapci, przez dywanik, dom, a wreszcie wnuki, autor w nieskomplikowany sposób opowiada o potrzebie odnalezienia własnego miejsca na ziemi, zapuszczenia korzeni (które jednak nie będą miały szansy się przyjąć). Kiedy wydaje się, że włóczkowa rzeczywistość może bez problemu współistnieć z tą "prawdziwą", okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Dzieci z dziureczkami, czyli wełniane wnuki padają ofiarą nietolerancji i bezinteresownej głupoty. Narastająca w babci determinacja, spowodowana bezsilnością i ogromnym rozczarowaniem, jest silniejsza nawet od straży, które otrzymały rozkaz pilnowania zjawiskowej robótki ręcznej. Kobieta, oczko po oczku, pruje wydziergany świat, zostawiając "(...)tylko pole i kartofle", a później wyrusza w dalszą drogę, w poszukiwaniu miejsca, gdzie odmienność zostanie zaakceptowana.

 

Nie tylko autor snuje tu swoją historię; równolegle robi to, w charakterystycznym, znanym już z innych książek stylu, Marta Ignerska. Jej dziergana historia jest dynamiczna, choć momentami niedopowiedziana; oddaje tekst, a do tego ilustratorka wtrąca swoje trzy grosze.

 

"Babcia..." to kolejna publikacja Wydawnictwa Wytwórnia, po nagradzanych "Wierszach dla dzieci" Juliana Tuwima, która z pewnością podzieli czytelników (głównie tych dorosłych, którzy dzieciom czytają) na dwie grupy - entuzjastów i zagorzałych krytyków; nikt nie pozostanie obojętny.

 

Ewa Świerżewska (tekst w nieco okrojonej wersji ukazał się w Piśmie Miesięcznym Ilustrowanym dla Kobiet "Bluszcz" nr 7)

 

Babcia robi na drutach
Uri Orlev
il. Marta Ignerska
wyd. Wytwórnia, 2009
sugerowany wiek: 5+

 

 

 

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Przekleństwa, przekręty i... Chopin - wywiad z Michałem Rusinkiem

Nigdy bym o sobie nie powiedział, że jestem pisarzem książek dla dzieci. Nie, ja pisuję przy okazji; zdarza mi się....


Impresje na temat DZIECKO - Żyrafa po drugiej stronie lustra

Jeśli chce się wejść do dziecięcego świata, trzeba umieć się po nim poruszać - taką lekcję dał mi ostatnio...


Rakietą do gwiazd - podróż dla wybrańców

Oczywiście jestem feministką. Co prawda nie sądzę, bym kiedykolwiek znalazła się na pierwszej linii frontu, ale na pewno...


Nie ma miejsca dla palca w literaturze dla dzieci! - wywiad z Roksaną Jędrzejewską-Wróbel

Pisanie dla dzieci jest szczególnym rodzajem sztuki. Ale tak jak w każdej innej dziedzinie, także tutaj twórca...


Zaczynamy od TATY, czyli "Dynastia Miziołków" w Korei Południowej

"Zabawnie jest widzieć swoją książkę złożoną za pomocą egzotycznej czcionki" - mówi Joanna Olech,...


Góra ponura i inne wiersze