Udostępnij

Wydziergany świat - recenzja książki "Babcia robi na drutach"

Dodano: 2009-04-11

Są autorzy, których książki tłumaczy się na wiele języków, są wznawiane i czytane na całym świecie. Do takich z pewnością zaliczyć można Uri Orleva, izraelskiego prozaika polskiego pochodzenia - jego powieści i opowiadania czytają dzieci od Danii po Chiny i Japonię. I tu właśnie pojawia się pewien problem - czytają wszędzie, ale nie w Polsce.

 

W 1990 roku ukazała się w wydawnictwie Nasza Księgarnia "„Wyspa na ulicy Ptasiej", uhonorowana Międzynarodową Nagrodą im. Janusza Korczaka, przyznawaną przez Polską Sekcję IBBY; inna została przetłumaczona, ale nigdy nie ujrzała światła dziennego. Aż wreszcie znalazła się odważna mini oficyna, która nie boi się wyzwań i lubi eksperymentować. Spośród licznych książek autora wybrano napisaną wierszem opowieść, opublikowaną po raz pierwszy w 1980 roku. Co ciekawe, Uri Orlev sam przetłumaczył swój tekst na język polski.

 

"Babcia robi na drutach" to historia o poszukiwaniu własnego miejsca, oswajaniu nieznanego; o rozczarowaniu i bólu; o nadziei, która nigdy nie umiera i motywuje do dalszych poszukiwań. Snując opowieść o kobiecie przybywającej do nowego, nieznanego miasteczka, w którym stwarza sobie ona swój wydziergany świat - zaczynając od kapci, przez dywanik, dom, a wreszcie wnuki, autor w nieskomplikowany sposób opowiada o potrzebie odnalezienia własnego miejsca na ziemi, zapuszczenia korzeni (które jednak nie będą miały szansy się przyjąć). Kiedy wydaje się, że włóczkowa rzeczywistość może bez problemu współistnieć z tą "prawdziwą", okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Dzieci z dziureczkami, czyli wełniane wnuki padają ofiarą nietolerancji i bezinteresownej głupoty. Narastająca w babci determinacja, spowodowana bezsilnością i ogromnym rozczarowaniem, jest silniejsza nawet od straży, które otrzymały rozkaz pilnowania zjawiskowej robótki ręcznej. Kobieta, oczko po oczku, pruje wydziergany świat, zostawiając "(...)tylko pole i kartofle", a później wyrusza w dalszą drogę, w poszukiwaniu miejsca, gdzie odmienność zostanie zaakceptowana.

 

Nie tylko autor snuje tu swoją historię; równolegle robi to, w charakterystycznym, znanym już z innych książek stylu, Marta Ignerska. Jej dziergana historia jest dynamiczna, choć momentami niedopowiedziana; oddaje tekst, a do tego ilustratorka wtrąca swoje trzy grosze.

 

"Babcia..." to kolejna publikacja Wydawnictwa Wytwórnia, po nagradzanych "Wierszach dla dzieci" Juliana Tuwima, która z pewnością podzieli czytelników (głównie tych dorosłych, którzy dzieciom czytają) na dwie grupy - entuzjastów i zagorzałych krytyków; nikt nie pozostanie obojętny.

 

Ewa Świerżewska (tekst w nieco okrojonej wersji ukazał się w Piśmie Miesięcznym Ilustrowanym dla Kobiet "Bluszcz" nr 7)

 

Babcia robi na drutach
Uri Orlev
il. Marta Ignerska
wyd. Wytwórnia, 2009
sugerowany wiek: 5+

 

 

 

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Wszystko o czytaniu dzieciom - poradnik, cz. I

To, że czytanie najmłodszym jest pożyteczne, to pogląd powszechnie znany. Mówią nam o tym celebryci w kampanii...


Nie taki wilk straszny, jak go malują – recenzja książki „Zielone pomarańcze, czyli PRL dla dzieci”

Pamięć ludzka jest jak sito: filtruje wspomnienia, zostawiając na wierzchu tylko te ważniejsze. Co decyduje o ich ważności?


Najwierniejszy z wiernych – recenzja książki „Kaktus, wierny przyjaciel”

Ha, kto nie chciałby mieć psa?! Na ten temat już kilka książek powstało i wiadomo wszem i wobec, że mało jest takich...


X Muza

Myśląc o dzieciach i kreskówkach, zazwyczaj widzimy taki oto obraz: zagapiony w migoczący ekran małolat, bez...


12 kolorów... - Na opak

Wiersze z cyklu "Do wyboru do koloru" cz.1. to idealna płyta na długie podróże i męczącą nudę....


Qlturka pokazuje nam - rodzicom, świat widziany oczyma dziecka. Jest to nieoceniona pomoc w jego zrozumieniu!

Edyta Jungowska, aktorka, wydawca książek Astrid Lindgren w wersji audio

Rodzicu, won ze szkoły!

Życie nauczycieli byłoby dużo łatwiejsze, gdyby uczniowie nie posiadali rodziców. Wiadomo, rodzic to kłopot. Przyłazi, dopytuje się, chce uczestniczyć w życiu szkoły, ba - czasami ma (...)

W Karzełkowie jesień złota