Udostępnij

Św. Mikołaj ze wsi pod lasem. Czytanie − sposób na rozwijanie wyobraźni, empatii i wrażliwości

Dodano: 2010-12-02

Tamtego poranka św. Mikołaj obudził się smutniejszy niż zwykle. Nie chciało mu się wstawać z łóżka. „Ależ zimno!", wzdrygnął się i naciągnął na siebie puchatą pierzynę. Coś chrobotało pod jego łóżkiem. „To ta wstrętna mysz! Będę musiał nakarmić ją trutką!", mruknął pod nosem. Już był nie tylko smutny, ale i zły.

 

Zwlókł się z łóżka i idąc w stronę pieca, zatrzymał się przed starym lustrem w obdartej z farby ramie. „Ależ ja wyglądam! Zmarszczkami poorana twarz, zęby pożółkłe, włosy potargane i uczesać ich się nie da. Brzuch wklęsły, a nie wypukły i okrąglutki jak na porządnego Mikołaja przystało", użalał się nad sobą. Użalałby się pewnie jeszcze trochę, gdyby drzwi jego chaty nie otworzyły się gwałtownie, z głośnym trzaskiem.


- Mikołaju, Mikołaju! Do roboty się zabieramy. Paczki pakujemy, strój twój odświeżamy, do drogi się szykujemy! - od progu zabrzmiał tubalny głos i do izby wszedł, podpierając się drewnianą kulą, kolorowy skrzat grubasek z obtłuczoną nogą. Wyglądał zupełnie tak, jak białe i wielobarwne krasnale z gipsu, sprzedawane na straganach targowych i przy drodze.


Mikołaj spojrzał na niego z niechęcią. - Skrzacie! Głowy mi nie zawracaj. Czuję się nienajlepiej. W kościach mi strzyka, w gardle drapie. Żołądek piszczy z głodu, bo do garnka nie mam co włożyć. Prezentów nie nazbierałem. W saniach pękło oparcie. Renifery gdzieś uciekły. Nie ma mowy o wyjeździe - powiedział.


- Hej, Mikołaju! Leniuchu ty jeden! - skrzat tak pomachał Mikołajowi tuż przed nosem kulą, że ten cofnął się przestraszony. - Trzeba było latem i wczesną jesienią po lesie pochodzić, malin, jeżyn, grzybków nazbierać. Warzywa w ogródku pielęgnować, paprykę zamarynować, z pomidorów przeciery zrobić. Miałbyś pyszniutki sos do makaronu. U mnie mąki sporo, kura Złotonioska w podzięce za opiekę nad dziećmi dała mi trochę jajek. Ona chodzi co dwa tygodnie na zajęcia Uniwersytetu Kur Domowych. Wtedy siedzę z maluchami i bajki im opowiadam. A teraz kluski z mąki i jaj złotonioskich wyjdą smaczne. Tylko rękawy trzeba zakasać i do pracy się wziąć! - prawie krzyczał krasnal. Policzki mu jeszcze bardziej poczerwieniały, a włosy chyba dęba stanęły, bo czapka jakaś wyższa się zrobiła i gipsowy skrzat jakby trochę urósł.


„Czy mam inne wyjście? Lepiej się za jakieś zajęcie zabrać niż z pustym brzuchem znowu do łóżka się położyć, albo trząść się z zimna przy piecu, w którym nie ma czym napalić", pomyślał Mikołaj.
Zabrał się więc razem ze skrzatem Gipsonem i gromadą Gipsonków różnej wielkości (udało im się uciec z szopy Pana Janka, sprzedającego tu i ówdzie figury z gipsu) do pracy. Najpierw chatę ogarnęli, w piecu napalili, potem obiad ugotowali. Gdy się najedli, z drewna, guzików, ścinków materiałów kolorowych, kartonów zrobili trochę drobiazgów dla dzieciaków z okolicy. Były wśród nich śmieszne maskotki, mięciutkie poduchy, wielobarwne, niektóre z uszami, z falbankami, nawet gry planszowe. Rozwieźli to potem naprawionymi saniami. Dzieci cieszyły się bardzo, znajdując te drobiazgi w swoich łóżkach, skarpetach albo przy piecu. Jeśli się postarasz, to 6 grudnia usłyszysz ich śmiech...

 

Zestaw pytań do tekstu „Św. Mikołaj ze wsi pod lasem"

 

1. Dlaczego św. Mikołaj obudził się smutny?
2. Kto chrobotał w jego izbie?
3. Czy św. Mikołaj mieszkał w małej chatce, czy w mieszkaniu w bloku? A może w domku jednorodzinnym?
4. Jak wyglądał św. Mikołaj z tego opowiadania? A jak wyglądają takie postaci w znanych Ci baśniach i filmach?
5. Czy są jakieś przedmioty, bez których św. Mikołaj nie może się obyć?
6. Dlaczego w gospodarstwie św. Mikołaja nie działo się najlepiej?
7. Czy widziałeś (widziałaś) w jakimś ogrodzie gipsowe skrzaty i krasnale? Czy wyglądają one tak, jak krasnoludki bajkowe?
8. Jaką rolę odgrywa w tym opowiadaniu Kura Złotonioska?
9. Dlaczego skrzat Gipson podpiera się kulą?
10. Z jakiego powodu pojawił się on w domu św. Mikołaja?
11. Czy prezenty rozwożone przez św. Mikołaja są najważniejsze? A może chodzi o coś innego?
12. Czy św. Mikołaj będzie istniał zawsze? A może zastąpi go inna postać, rozdająca prezenty? Na przykład ktoś poruszający się rakietą, a nie saniami, ubrany w skafander kosmiczny, a nie w czerwony płaszcz?
13. Czy znasz słowo „tradycja"?

 

Agnieszka Urbańska

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Abstrakcyjne zabawy pobudzają wyobraźnię - recenzja książki "Podręczny Nieporadnik. Grzebień"

Parafrazując cytat z osiemnastowiecznej encyklopedii ks. Benedykta Chmielowskiego, "grzebień jaki jest, każdy...


Odkrywanie wiosny w zajęczej rodzinie - recenzja książki „Filip i bociany”

Kto by pomyślał, że życie zajączków może być tak zajmujące, zabawne i pełne uroczych pomyłek. Książka...


Pomocne bajki – recenzja książki „Blogowe dbajki”

Co to takiego „dbajki"? Powstały z połączenia dwóch słów: „dbanie" i...


I milej się robi, i wilk przestaje być groźny – recenzja książki „Wilczek”

Nie ma co kryć - wilk w kulturze europejskiej nie kojarzy się najlepiej. Już w Biblii możemy znaleźć jego negatywny...


Do oswajania nieznanego – recenzja książki „Bo ja idę do szpitala”

Tak się złożyło, że przeczytałam tę książkę zaraz po przeczytaniu powieści „Dwa serca anioła" Wojciecha...


Wychowanie czy rzucanie kłód pod nogi?
Nie każdy dorosły obdarzony jest silną wolą. Często robimy różne rzeczy, o których doskonale wiemy, że robi...
O adaptacji – w żłobku i przedszkolu
W życiu prawie każdej rodziny nadchodzi czas, kiedy rozpoczynamy edukację żłobkową lub przedszkolną. Wbrew ...
Rozwijanie przez śpiewanie, czyli muzyka dla słownika
Pamiętam czasy, kiedy z dezodorantem mamy wędrowałam na pokojową „scenę”, aby wyśpiewać kolejny koncert dla...
Wymyślony przyjaciel dziecka
Maluchy uważają, że ich wymyślony przyjaciel istnieje naprawdę. Z tego powodu dorosłym tak trudno jest poją...

Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.

Edyta Sudoł, specjalista PR

Ocalony przez książki

Okres szkoły podstawowej przesiedziałem w bibliotece. Chroniłem się tam przed nielubianymi przedmiotami i niezrozumiałymi rygorami szkoły, przed irytującą hałaśliwością (...)

Miś Hubert - Zimowe Harce - gra komputerowa