Tamtego poranka św. Mikołaj obudził się smutniejszy niż zwykle. Nie chciało mu się wstawać z łóżka. „Ależ zimno!", wzdrygnął się i naciągnął na siebie puchatą pierzynę. Coś chrobotało pod jego łóżkiem. „To ta wstrętna mysz! Będę musiał nakarmić ją trutką!", mruknął pod nosem. Już był nie tylko smutny, ale i zły.
Zwlókł się z łóżka i idąc w stronę pieca, zatrzymał się przed starym lustrem w obdartej z farby ramie. „Ależ ja wyglądam! Zmarszczkami poorana twarz, zęby pożółkłe, włosy potargane i uczesać ich się nie da. Brzuch wklęsły, a nie wypukły i okrąglutki jak na porządnego Mikołaja przystało", użalał się nad sobą. Użalałby się pewnie jeszcze trochę, gdyby drzwi jego chaty nie otworzyły się gwałtownie, z głośnym trzaskiem.
- Mikołaju, Mikołaju! Do roboty się zabieramy. Paczki pakujemy, strój twój odświeżamy, do drogi się szykujemy! - od progu zabrzmiał tubalny głos i do izby wszedł, podpierając się drewnianą kulą, kolorowy skrzat grubasek z obtłuczoną nogą. Wyglądał zupełnie tak, jak białe i wielobarwne krasnale z gipsu, sprzedawane na straganach targowych i przy drodze.
Mikołaj spojrzał na niego z niechęcią. - Skrzacie! Głowy mi nie zawracaj. Czuję się nienajlepiej. W kościach mi strzyka, w gardle drapie. Żołądek piszczy z głodu, bo do garnka nie mam co włożyć. Prezentów nie nazbierałem. W saniach pękło oparcie. Renifery gdzieś uciekły. Nie ma mowy o wyjeździe - powiedział.
- Hej, Mikołaju! Leniuchu ty jeden! - skrzat tak pomachał Mikołajowi tuż przed nosem kulą, że ten cofnął się przestraszony. - Trzeba było latem i wczesną jesienią po lesie pochodzić, malin, jeżyn, grzybków nazbierać. Warzywa w ogródku pielęgnować, paprykę zamarynować, z pomidorów przeciery zrobić. Miałbyś pyszniutki sos do makaronu. U mnie mąki sporo, kura Złotonioska w podzięce za opiekę nad dziećmi dała mi trochę jajek. Ona chodzi co dwa tygodnie na zajęcia Uniwersytetu Kur Domowych. Wtedy siedzę z maluchami i bajki im opowiadam. A teraz kluski z mąki i jaj złotonioskich wyjdą smaczne. Tylko rękawy trzeba zakasać i do pracy się wziąć! - prawie krzyczał krasnal. Policzki mu jeszcze bardziej poczerwieniały, a włosy chyba dęba stanęły, bo czapka jakaś wyższa się zrobiła i gipsowy skrzat jakby trochę urósł.
„Czy mam inne wyjście? Lepiej się za jakieś zajęcie zabrać niż z pustym brzuchem znowu do łóżka się położyć, albo trząść się z zimna przy piecu, w którym nie ma czym napalić", pomyślał Mikołaj.
Zabrał się więc razem ze skrzatem Gipsonem i gromadą Gipsonków różnej wielkości (udało im się uciec z szopy Pana Janka, sprzedającego tu i ówdzie figury z gipsu) do pracy. Najpierw chatę ogarnęli, w piecu napalili, potem obiad ugotowali. Gdy się najedli, z drewna, guzików, ścinków materiałów kolorowych, kartonów zrobili trochę drobiazgów dla dzieciaków z okolicy. Były wśród nich śmieszne maskotki, mięciutkie poduchy, wielobarwne, niektóre z uszami, z falbankami, nawet gry planszowe. Rozwieźli to potem naprawionymi saniami. Dzieci cieszyły się bardzo, znajdując te drobiazgi w swoich łóżkach, skarpetach albo przy piecu. Jeśli się postarasz, to 6 grudnia usłyszysz ich śmiech...
Zestaw pytań do tekstu „Św. Mikołaj ze wsi pod lasem"
1. Dlaczego św. Mikołaj obudził się smutny?
2. Kto chrobotał w jego izbie?
3. Czy św. Mikołaj mieszkał w małej chatce, czy w mieszkaniu w bloku? A może w domku jednorodzinnym?
4. Jak wyglądał św. Mikołaj z tego opowiadania? A jak wyglądają takie postaci w znanych Ci baśniach i filmach?
5. Czy są jakieś przedmioty, bez których św. Mikołaj nie może się obyć?
6. Dlaczego w gospodarstwie św. Mikołaja nie działo się najlepiej?
7. Czy widziałeś (widziałaś) w jakimś ogrodzie gipsowe skrzaty i krasnale? Czy wyglądają one tak, jak krasnoludki bajkowe?
8. Jaką rolę odgrywa w tym opowiadaniu Kura Złotonioska?
9. Dlaczego skrzat Gipson podpiera się kulą?
10. Z jakiego powodu pojawił się on w domu św. Mikołaja?
11. Czy prezenty rozwożone przez św. Mikołaja są najważniejsze? A może chodzi o coś innego?
12. Czy św. Mikołaj będzie istniał zawsze? A może zastąpi go inna postać, rozdająca prezenty? Na przykład ktoś poruszający się rakietą, a nie saniami, ubrany w skafander kosmiczny, a nie w czerwony płaszcz?
13. Czy znasz słowo „tradycja"?
Agnieszka Urbańska
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka.pl jest doskonałym źródłem wiedzy o wydarzeniach kulturalnych, polecanych książkach; skarbnicą mądrych pomysłów na upominki dla moich siostrzenic.
Edyta Sudoł, specjalista PR
Okres szkoły podstawowej przesiedziałem w bibliotece. Chroniłem się tam przed nielubianymi przedmiotami i niezrozumiałymi rygorami szkoły, przed irytującą hałaśliwością (...)