Udostępnij

Staramy się otwierać drzwi – wywiad z Martą Bręgiel-Benedyk z wydawnictwa Namas

Dodano: 2011-04-10

Do tej pory wydaliśmy dwa tytuły dla dzieci, oba pochodzące z Węgier. Łączy je osoba wielokrotnie nagradzanej ilustratorki, Katalin Szegedi - mówi Marta Bręgiel-Benedyk z Wydawnictwa Namas w rozmowie z Agatą Hołubowską.


Agata Hołubowska: Skąd pochodzi nazwa wydawnictwa i co ona oznacza?


Marta Bręgiel-Benedyk: Słowo namas w sanskrycie i stąd również w hindi znaczy „pełne szacunku pozdrowienie, pokłon". Sporo osób w Polsce zna już słowo namaste, którego używa się w hindi na powitanie. To bliskie sobie słowa. Nazwa odzwierciedla nasze intencje :)


AH: Jaki jest cel wydawnictwa, jego założenia i idea?


MB-B: Jeśli chodzi o literaturę dla dorosłych, wydajemy książki indyjskich autorów oraz książki poświęcone Indiom. Jednocześnie interesują nas książki dla dzieci, które pozwalają im wkroczyć w świat różnorodności, otwartości na drugiego człowieka, także całkiem innego od nich samych. Myślę, że to wspaniała przygoda - spotkanie z kimś, kto może wzbogacić moje własne postrzeganie świata, dzięki komu mogę odkrywać nieznane obszary, również w sobie samym. Dziecko czerpie ze świata pełnymi garściami; sądzę, że jeśli nie nauczymy go uprzedzeń, widzenia świata przez pryzmat krzywdzących stereotypów, może stać się otwartym i mądrym dorosłym, co chyba jest najlepszą drogą do szczęścia.

 

AH: Co wydajecie, a czego na pewno nie będziecie wydawać?


MB-B: Do tej pory wydaliśmy dwa tytuły dla dzieci, oba pochodzące z Węgier. Łączy je osoba wielokrotnie nagradzanej ilustratorki, Katalin Szegedi. Nasza druga książka, „Lenka", jest pierwszą z serii czterech książeczek, które mogą być przyczynkiem do rozmowy z dzieckiem o ważnych dla niego sprawach i emocjach. Zasadniczo nasze książki przeznaczone są do wspólnego czytania. Oczywiście dziecko może samo wracać do książki, jeśli zechce, ale moment wspólnego czytania z rodzicem jest bardzo ważny; rozmowa z bliską osobą dorosłą to najlepsza kontynuacja tego, co stara się przekazać książka.
Myślę, że nie grozi nam publikowanie pozycji, które świadczyłyby o braku szacunku dla najmłodszego czytelnika. W momencie wyboru lektur dla siebie dorosły czytelnik kieruje się wieloma czynnikami: atrakcyjnością fabuły, estetyką, ma ulubionych autorów, tłumaczy, ulubione serie wydawnicze czy też nawet konkretne wydawnictwa, na których się nie zawiódł. Sądzę, że tak samo powinno być w przypadku książek, które dajemy naszym dzieciom - szczególnie, że wracają one do swoich lektur znacznie częściej niż my, a zatem i książka powinna być jak najbardziej przemyślana. Na polskim rynku istnieje w tej chwili wiele wspaniałych wydawnictw i rodzice mają z czego wybierać. Ostateczną ocenę książkom wystawiają dzieci: jeśli nasza publikacja potrafi je zainteresować albo (największe marzenie!) stać się ich ulubioną lekturą, to znaczy, że dobrze wykonaliśmy swoją pracę. Takie sygnały od rodziców są bardzo cenne.

W najbliższych dniach naszym nakładem ukaże się „Maximum City. Bombaj" Suketu Mehty. To po części książka autobiograficzna, po części reportaż opowiadający o spotkaniu z miastem, które jest dobrze znane (to rodzinne miasto autora), a zarazem obce (autor powraca doń po 21 latach mieszkania poza granicami Indii). Odkrywając miasto przed sobą samym, pokazuje je nam z zupełnie niezwykłej perspektywy. Zapraszam wszystkich do wzięcia udziału w tej wyprawie, zaznaczam jednak, że ze względu na zawarte w niej opisy brutalnych scen jest to książka przeznaczona dla czytelników dorosłych.
W tym roku planujemy również wydanie dwóch książek indologicznych. No i oczywiście dalszych tytułów z serii zapoczątkowanej przez „Lenkę".
W przyszłości chcemy poszerzyć ofertę o pozycje adresowane do dzieci starszych i młodzieży.

 

AH: Jakie kryteria musi spełniać książka, by wzbudziła twoje zainteresowanie?


MB-B: Przede wszystkim musi przykuć moją uwagę. W przypadku książki dziecięcej sprzeczna z moim gustem ilustracja dyskwalifikuje projekt. Poza kryteriami, o których już mówiłyśmy w związku z profilem wydawnictwa, książka musi zwyczajnie mnie przekonywać. Muszę mieć ochotę przeczytać ją mojej córce, sobie. Tekst musi mieć w sobie to „coś", co pozwala zatrzymać się nad nim na dłużej. Sądzę, że w przypadku małych wydawnictw dobór projektów jest bardzo indywidualny, a to oznacza większą frajdę z pracy, brak sztywnych ram i ograniczeń, większą elastyczność.


AH: Do kogo książki wydawnictwa Namas są skierowane? Czy istnieje „idealny" odbiorca?


MB-B: Książki dla dzieci, które obecnie wydajemy, adresowane są do dzieci powyżej 3 roku życia. „Narodziny księżniczki", nasza pierwsza książka, nie jest definiowalna w sensie grupy wiekowej odbiorcy. Współpraca duetu Katalin Szegedi i Ildiko Boldizsar zaowocowała książką, której czytelniczki to zarówno małe dziewczynki jak i dojrzałe kobiety. „Maximum City. Bombaj" mogłaby się wydawać książką skierowaną głównie do osób zainteresowanych współczesnymi Indiami, ale tak naprawdę mówi ona o doświadczeniu życia w metropolii, porusza ten temat w bardzo szerokim, uniwersalnym zakresie.
Nie sądzę, że istnieje ktoś taki jak „idealny" odbiorca. Od momentu wydania książka żyje swoim życiem. Oczywiście potrafimy w pewnym zakresie przewidzieć, jak zostanie odebrana, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto dostrzega w niej coś zupełnie innego. To stwarza pole do dyskusji, przemyśleń. Staramy się otwierać drzwi, a nie zamykać je, zapraszamy wszystkich, którzy mają ochotę na przygodę czytelniczą.


AH: Czy planujecie wydawać również literaturę polską?


MB-B: Tak, mamy takie plany, przede wszystkim w zakresie literatury naukowej, ale pojawiają się również bardzo ciekawe propozycje młodych polskich twórców, debiutantów, które chcielibyśmy kiedyś zrealizować.


AH: O czym są książki, które do tej pory wydaliście?


MB-B: Nasza pierwsza książka, „Narodziny księżniczki", jest skierowana do dziewczynki, dziewczyny, kobiety; opowiada właśnie o byciu kobietą. Mówi o wolności od stereotypów, o potencjale, jaki każda z nas ma w sobie. Tekst ma wiele warstw, inaczej odbiera go trzylatka, inaczej dorosła kobieta. Prawdziwą radością jest dla mnie każda rozmowa, z której dowiaduję się, jakie emocje i przemyślenia wzbudziła ta książka. To wspaniałe wiedzieć, że praca, którą się wykonuje, oddziałuje na innych i wnosi coś w ich życie.
„Lenka" ukazuje jeden dzień z życia małej dziewczynki, która bardzo pragnie z kimś się zaprzyjaźnić, ale nie znajduje akceptacji wśród dzieci. Pozostaje sobą, ma własne pasje, talenty, którymi potrafi się cieszyć. I to dzięki nim, dzięki byciu sobą znajduje w końcu prawdziwego przyjaciela. Bardzo prosta historia, pełna ciepła i czułości.


AH: Dziękuję za rozmowę.


Z Martą Bręgiel-Benedyk z Wydawnictwa Namas rozmawiała Agata Hołubowska

 

Marta Bręgiel-Benedyk, wydawnictwo Namas


Marta Bręgiel-Benedyk - wydawca i tłumacz. Z wykształcenia magister filozofii. Od 15 lat stara się poznawać Indie, co zajmie jej zapewne resztę życia.

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Chciałabym, ale się boję – refleksje na temat podejścia do trudnych tematów w literaturze dla dzieci

Program gdańskich spotkań, zorganizowanych w ramach projektu „Tabu w sztuce dla dzieci", już od samego początku...


Melcia i zabawki - komiks

Znacie już Melcię? Jeśli nie, to poznajcie ją - jej też rzeczywistość czasem wymyka się spod kontroli...


Wszędzie dobrze, ale… - recenzja książki „Zwierzyniec państwa Sztenglów”

Są książki dla dzieci, które warto przeczytać nie tylko maluchom, ale i sobie. Na pewno należy do nich...


Nie taki smok straszny – recenzja książki „Księżniczki i smoki”

Siedem księżniczek na siedem dni tygodnia. Tak w skrócie można by przedstawić tę książkę. Ale... pojęcie...


Pokaż język! - Z Rafałem Witkiem rozmawia Dorota Koman

Wciąż szukam nowych, ciekawych form, jakiegoś zaskakującego sposobu na opowiadanie historii. Wierzę, że dzieci czekają...


Dobra szkoła - trudna decyzja
Jakimi kryteriami kierować się przy wyborze szkoły podstawowej dla swojego dziecka? To pytanie nurtuje wszy...
Warto mówić do malucha
Czy warto mówić do dziecka tuż po urodzeniu? Zdecydowanie tak! A nawet wcześniej. Słuchanie głosu mamy już ...
Małe wielkie lęki
Często bagatelizujemy dziecięcy strach. Tłumaczymy: „przecież nie ma się czego bać” – zazwyczaj bez skutku....
Przedszkolak uczy się języka obcego – co jest ważne, jak go wspomóc?
W dzisiejszych czasach nauka języka obcego zaczyna się przeważnie już w przedszkolu, albo nawet wcześniej. ...

Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.

Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka

Bolek z Lolkiem czy Kasdepke?

Kto przyciągnął tłumy dzieciaków i rodziców do kina Muranów w pewien niedzielny poranek? Autor „Kocha, lubi, szanuje...", który przeczytał zgromadzonym w (...)

Wiersze dla dzieci Juliana Tuwima