O abecadle napisano już wiele wierszy. Bardziej i mniej znani poeci próbują mierzyć się z tym tematem na różne sposoby. Przyjrzyjmy się, jak czynią to Wanda Chotomska i Agnieszka Frączek.
A - jak abecadło. A - jak szkolny alfabet.
Na przykład taki:
A B C - chleba chce.
Albo taka rymowanka:
Be, a, ba - sła baba
B, y, by - na grzyby
Es, a sa - do lasa
Ha, u, hu - w kożuchu
„Zaprawdę drętwa to była mowa, w której uczono dzieci czytania" - ubolewał Jerzy Cieślikowski, uczony znawca literatury dziecięcej.
Znał profesor się na rzeczy -
Temu nie da się zaprzeczyć!
(z wiersza Krowa Kwaczka Agnieszki Frączek)
- ucina dyskusję poetka. Razem z innymi poetkami staje przy tablicy, usadza rozbrykane i skore do igraszek literki w szkolnych ławkach i zaczyna nową lekcję nauki alfabetu. Zamiast nudnych podręczników, pełnych uczonych i powszechnie użytecznych wiadomości, dwie kolorowe książki z wierszami: Berek literek Agnieszki Frączek i Kram z literami Wandy Chotomskiej. To ostatni dzwonek, żeby zacząć takie poetyckie lekcje, bo zdaje się, że cierpliwość literek już się wyczerpała:
Całą noc już tu stoimy,
czy nam każesz stać do pierwszej?
Weź się zaraz do roboty,
o literach napisz wiersze!
(z wiersza Wandy Chotomskiej)
Zatem do roboty...
Lekcja pierwsza - wielka zabawa liter
Dziecko jest po to, aby się bawić. Bawić się w berka i chowanego. Skakać na skakance i przez kałuże. Zjeżdżać po poręczy i jeździć na hulajnodze. Fikać koziołki i stawać na głowie. Dzieci są stale w ruchu, a im więcej ruchu, tym lepsza zabawa. Nie pozostaje zatem nic innego, niż puścić w ruch litery z abecadła:
A kłusuje na arenie
albo skacze na antenie,
O się turla, wrzeszcząc: - Hurra!
H na hulajnodze hula,
B po błocie biega boso
(potem się umyje rosą)
F fikołki fika z U [...]
N w nasturcjach tańczy cza-czę
(z wiersza Berek literek Agnieszki Frączek)
Litery są rozbawione i roztańczone niczym dzieci. Bo nie ma lepszego sposobu na oglądanie i porządkowanie świata niż zabawa. I nie ma lepszego sposobu na poznawanie i oswajanie liter niż alfabetyczne psoty i figle. To lekcja godna zapamiętania po wsze czasy.
Lekcja druga - ciekawskie litery
Każde dziecko przechodzi przez taki wiek, kiedy wręcz maniakalnie raz za razem pyta: Dlaczego? Po co? Pyta, bo coś wprawiło je w zakłopotanie. Pyta z dziecięcej przekory. Pyta, bo jest ciekawe świata. Pyta, bo chce wszystko wiedzieć: dokąd leci dym, kto chwieje drzewami, jak się zrobiło niebo... „Kto krępuje dziecko w tym naturalnym dążeniu, a zwłaszcza ten, kto paraliżuje pytania dziecka, kto oduczył je zadawać >>niemądre pytania<<, wyrządza mu niepowetowaną szkodę" - mówi ex cathedra językoznawca Leon Kaczmarek (Nasze dziecko uczy się mowy, s. 133). Wanda Chotomska uwierzyła tym słowom bezkrytycznie i dopuściła do głosu nader dociekliwą literę D.
D - znane jest z tego,
że denerwuje dorosłych
pytaniami:
- Dlaczego?
- Dlaczego dynia to nie jabłko?
- Dlaczego dziadek nie jest babką?
- Dlaczego dzieci nie są duże?
[...]
- Dosyć mam już tego!
Przestań mnie dręczyć!
- A dlaczego?
(z wiersza Wandy Chotomskiej)
Ciocia Cesia z ciastek tacką po cukierni skacze chwacko.
(z wiersza Ciocia z tacką Agnieszki Frączek)
- poetka próbuje odwrócić uwagę litery C, powstrzymać choć na chwilę lawinę pytań. Próżne wysiłki, próżny trud. Ciekawskie C nie daje za wygraną i wymyśla nowe pytania:
- Co to znaczy „lać jak z cebra"?
- Co na deser wcina zebra?
- Co cebula robi nocą?
- Co ceruje car? I po co?
(z wiersza Ciekawskie C Agnieszki Frączek)
Niekończące się pytania. Jako żywo przypominają pytania ciekawskich i dociekliwych maluchów. Nie ma takiej siły, która by ich powstrzymała przed zadaniem setnego pytania: Dlaczego? Tak wielka jest dziecięca ciekawość świata. Nieustannie pobudzać tę ciekawość - to zadanie pierwsze. Nauczyć dzieci patrzeć z ciekawością na świat liter - to zadanie drugie. Tę lekcję warto nieraz powtórzyć.
Wielka przerwa
Szkolny korytarz podczas wielkiej przerwy. Wesoła wrzawa, straszliwy harmider i gwar. Jakieś strzępki słów i dziecięcych rozmów. Strzępki poetyckiego bujania i bajania:
Hiena Henia od niechcenia w Chełmie hełmy z pchłą wymienia.
(z wiersza Agnieszki Frączek)
Albo:
byk w balecie
(z pchłą na grzbiecie),
banan z brodą
(zgodnie z modą),
bzik w bigosie,
bzdurek osiem
(z wiersza Banialuki Agnieszki Frączek)
Absurd, nonsens, ani krzty logiki. Jednym słowem, prawdziwa poezja. Sklecić wiersz, w którym piętrzyłyby się słowa zaczynające się od tej samej litery - to mistrzowska szkoła Agnieszki Frączek. I zarazem mistrzowska lekcja nauki abecadła. Nigdy nie przestanę powtarzać, że dziecko lubi bawić się w słowa i literki. Wierszyk, w którym głównym bohaterem są litery, to dla dziecka doskonała zabawka. Doskonały sposób na naukę abecadła w przerwie między ważnymi i poważnymi zajęciami.
Lekcja trzecia - awantura o abecadło
Bądź grzeczny! Nie kłóć się z bratem! Nie ma większych nudziarzy niż dorośli z tymi swoimi przestrogami i nakazami. Nuda? - pyta poetka. Jaka tam nuda...
Nigdy się nie nudzę. Wcale!
Taki mam niezwykły talent.
(z wiersza Nuda? Agnieszki Frączek)
- zapewnia Agnieszka Frączek. I nie bacząc na konwenanse, wszczyna poetycką kłótnię z Wandą Chotomską. Oto awantura na dwa wiersze: czy to M staje na głowie i udaje W, czy to W stoi do góry nogami i udaje, że jest literą M? Dwie poetki - niczym bestie - pokłóciły się o ową kwestię; ostrzą pióra, rymy klecą, aż z ich wierszy iskry lecą (z wierszy Agnieszki Frączek, w: Pokłóciły się poetki o pietruszkę i skarpetki, wyd. Bis). Wanda Chotomska przekonuje:
Mówił mi jeden zecer,
że M wyprawia hece -
nagle na głowie staje
i wtedy W udaje.
No, a czytelnik czyta zdumiony,
że bardzo smaczne są welony,
że wanna to jest taka kasza,
że salon wody nas zaprasza.
(z wiersza Wandy Chotomskiej)
Nic podobnego - zdaje się mówić Agnieszka Frączek. - Jest pani w wielkim błędzie, bo wszystko wygląda dokładnie na odwrót. To litera W - a nie M - uwielbia płatać figle, skakać, fikać i stawać na głowie. Zresztą, niech pani sama posłucha:
Co się wówczas nie wyprawia!
Drwal do wanny nogi wstawia,
panna młoda ściąga Welon
i na głowę wkłada Melon.
(z wiersza Zwariowane W Agnieszki Frączek)
Przyznaję, nie potrafię rozwiązać tego sporu. Na szczęście z ambarasu wyprowadziła mnie inna poetka, Urszula Kozłowska:
[...] spierajcie się zażarcie.
Niech was bawi każde starcie,
bo świat wtedy jest ciekawy,
gdy się różnie widzi sprawy.
(z wiersza Śmiechu warte Urszuli Kozłowskiej, w: Pokłóciły się poetki...)
Święta racja. Świat jest wtedy ciekawy, gdy jest wielowymiarowy i wielopłaszczyznowy. A nauka alfabetu dopiero wtedy robi się ciekawa, gdy na litery możemy patrzeć z kilku punktów widzenia, których czasem nie da się pogodzić i połączyć.
Lekcja ostatnia
Dwie poetki wchodzą do klasy na ostatnią lekcję nauki abecadła. Oficjalna mina. Surowy i groźny wzrok. Żarty się skończyły, dziś poetki nauczycielki będą mówić o sprawach poważnych. Temat lekcji: do czego służą litery z alfabetu?
Bez niepotrzebnych wstępów Agnieszka Frączek mówi tak:
Gdyby nie było L w alfabecie,
to nikt by lodów nie lizał w lecie.
(z wiersza L Agnieszki Frączek)
Wanda Chotomska ze swadą opowiada:
Gdyby nie było C
w alfabecie,
toby nie było cyrków
na świecie.
Żadnych sensacji,
żadnych atrakcji,
magicznych sztuczek
i akrobacji.
Nikt z cylindra
nie wyciągnąłby królika.
(z wiersza Wandy Chotomskiej)
A wnioski? Niech każdy sam wyciągnie wnioski z tych opowieści - mówią jednym głosem poetki. Wywołana do tablicy, odpowiadam: alfabet, litery, słowa to klucz do naszego świata. Tak jak nie ma wspomnień, dopóki nie przemówi pamięć, tak nie istnieje świat - z cyrkowymi sztuczkami i lodami w lecie - dopóki nie zostanie przez człowieka nazwany. Między światem a słowem istnieje trwała i nierozerwalna więź. Czasami jest to więź tożsamości. Droga przez słowa i przez alfabet wiedzie wprost do otaczającego nas świata ludzi i rzeczy. A język pozwala nam ów świat oswoić i uporządkować.
Zamiast podsumowania
Ostatni dzwonek. Puste ławki. Lekcje o abecadle się skończyły. Koniec i kropka. Jakby powiedziała Agnieszka Frączek:
Było miło, było słodko.
Czas zakończyć lekcję kropką.
tekst: Agata Rytel*
W. Chotomska, Kram z literami, wyd. Literatura, Łódź 2008
A. Frączek, Berek literek, czyli psoty od A do Z, Agencja Wydawnicza Jerzy Mostowski, Janki k. Warszawy 2007
Agnieszka Frączek, Agata Widzowska Pasiak, Urszula Kozłowska, Pokłóciły się poetki o pietruszkę i skarpetki, czyli awantura na 48 wierszy, wydawnictwo BIS, 2008
* Autorka ukończyła Wydział Polonistyki oraz Pomagisterskie Studium Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Publikowała w tygodniku "Nowe Państwo" i "Dzienniku". Obecnie przygotowuje pracę doktorską o językowym kategoryzowaniu świata w wierszach dziecięcych. Pracuje w tygodniku "Newsweek Polska". Lubi dawne mapy, stare pocztówki i współczesną literaturę.
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka
Wakacje przekroczyły półmetek. Ci bardziej zapobiegliwi już w czerwcu skompletowali wyprawki szkolne, inni zaczynają o tym myśleć. Zapewne i tym razem nie obejdzie się bez solidnego (...)