Udostępnij

Poznać sąsiada - recenzja książki "Piecyk, czapeczka i budyń"

Dodano: 2010-03-12

Co mają wspólnego trzy tytułowe słowa z najnowszej książki Anny Onichimowskiej? Na pierwszy rzut oka nic, prócz tego, że znalazły się razem na intensywnie błękitnej okładce. Jak się chwilę zastanowić, okazuje się jednak, że łączy je coś jeszcze - mogą kojarzyć się z ciepłem. I tak właśnie kojarzyły się Wielkiemu Trollowi, który mieszkał za górami, za lasami, na lodowej skale w białym zamku (...). Używał ich on, chcąc powiedzieć coś miłego na do widzenia.


Troll, pogodnie usposobiony, odczuwał smutek na myśl o tym, że jest ostatnim trollem na świecie. Ale jako stworzenie otwarte na innych i ciekawe świata, postanowił uczyć się języków obcych. I nie chodziło tylko o język ptaków, przylatujących do jego zamku, z którymi za nic nie mógł się porozumieć, ale przede wszystkim o mowę intrygujących go sąsiadów - mieszkańców malutkiego domku w okolicy. W tym samym czasie mały Pufek pisał opowieść o Wielkim Trollu... I kto wie, jakby się historia dalej potoczyła, gdyby nie przemożna chęć obu, by poznać swojego sąsiada - mimo wielu widocznych na pierwszy rzut oka różnic, które świetnie zostały przedstawione przez ilustratorkę.


Ciepła jak piecyk, czapeczka i budyń, mimo zalegających wokół śniegów, opowieść o tym, że warto otworzyć się na innych i włożyć trochę wysiłku, by ich poznać - do czytania w każdych warunkach pogodowych.

 

Ewa Świerżewska (tekst w nieco okrojonej wersji ukazał się w Piśmie Miesięcznym Ilustrowanym dla Kobiet "Bluszcz" nr 18)

 

Anna Onichimowska, Piecyk, czapeczka i budyń, il. Agata Dudek

 

Piecyk, czapeczka i budyń
Anna Onichimowska
il. Agata Dudek
wyd. Ezop, 2010
sugerowany wiek: 4+

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Jak Myszka stała się Madame de Myss

Nie uwierzę, jeśli ktoś z was powie, że jej nie zna. Żeby ją spotkać, wystarczy zajrzeć do mysiej dziury. Ona na pewno...


Twórcze, starannie opracowane i z misją - recenzja kolorowanek z serii „Bazgroszyt"

Ech, wypada mi tylko żałować, że poza tą na wiele zezwalającą trójką z przodu oznaczającą wiek, stoi za nią...


Anty rady - sposób na długowieczność - recenzja książki "Podręczny nieporadnik. Młotek"

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę książkę (jeszcze w maszynopisie) i przeczytałam kila rad, myślałam, że to...


Wydarzenia książkowe w 2010 roku - subiektywne podsumowanie

Koniec roku to już tradycyjnie czas przeglądu najważniejszych wydarzeń mijających miesięcy, ocen i podsumowań. Kulturze...


Rozkoszna praca! – Małgorzata Musierowicz o tłumaczeniu „Powiastek Beatrix Potter”

Przeczytajcie tę książkę swoim dzieciom, jeśli chcecie, by wyrosły na dobrych, porządnych ludzi. Czytajcie im te...


Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.

Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych

Teatr - dla dzieci jest tylko z nazwy

Plan był taki - wyjdę z dziećmi przyjaciółek do teatru. Wszyscy byli zadowoleni: przyjaciółki, bo miały mieć wreszcie chwilę na zrobienie czegoś dla siebie, dzieci - czekała je (...)

Basia i taniec, Basia i pieniądze