Udostępnij

Odkrywane na nowo - Ta zbawienna wyobraźnia

„Ach, to znowu przez tę twoją wyobraźnię" albo „Przestań wymyślać" czy „Te twoje niestworzone historie!" - takie zdania słyszą nieraz dzieci, postrzegającę wyobraźnię jako rodzaj dodatku do rzeczywistości, na który ich rodzice patrzą z niechęcią. Ludzie dojrzali zazwyczaj świetnie zdają sobie sprawę zarówno z negatywnych, jak i pozytywnych stron wyobraźni.

 

Tymczasem wyobraźnia nierzadko zmienia rzeczywistość na korzyść i o tym dzieci powinny zawsze pamiętać. Tę prawdę przedstawia powieść węgierskiej autorki - Klary Marton - Proszę mnie porwać! (K. Marton, Proszę mnie porwać, il. M. Orłowska-Gabryś, Warszawa 1981) Jest to książka zaadresowana do dzieci w wieku szkolnym, jednak pewne jej fragmenty świetnie nadają się do czytania młodszym pociechom.

 

Proszę mnie porwać! - Klara Marton

 

Główny bohater utworu, chłopiec Misi, świetnie dogaduje się ze zwierzętami. Przypomina więc postać z baśni. Jednak to tylko jeden jego wymiar. Misi mieszka w domu dziecka, co jest dla niego trudnym, bolesnym doświadczeniem. Bardzo chciałby, żeby ktoś go kochał i troszczył się o niego, dlatego tak lubi i ceni wychowawczynię, która do dzieci odnosi się z sympatią, czułością i ciepłem.

 

Misi w domu dziecka przez opiekunów postrzegany jest jako odludek i samotnik chodzący własnym ścieżkami. Właściwie z nikim się tutaj nie przyjaźni. Pewnie dlatego wyobraźnia chłopca tak intensywnie pracuje.

 

Kiedyś przed zaśnięciem dostrzega na suficie słonia. Dzieje się to nagle i nieoczekiwanie. Z cienia rzucanego przez lampę po prostu wyrasta zwierzę z trąbą, które wita nowego znajomego, mówiąc mu: „Serwus!". Słoń zmierza akurat do swojego leśnego domu. Nic więc dziwnego, że podczas wycieczki Misi, widząc drzewa na horyzoncie, myśli sobie, że: [...] kiedyś musi tam dotrzeć. Z pewnością właśnie tam mieszka słoń i dorośli nie mają racji, mówiąc, że w lesie są tylko dziki i sarny.

 

Misi ma przyjemność rozmawiać także z innym zwierzętami i pewnie dlatego trochę przypomina słynnego Małego Księcia. Chłopiec z węgierskiej książki wprawdzie nie poznaje lisa, ale i znajomości ze słoniem oraz wroną Czarnogłówką wiele mu dają. To od nich słyszy słowa:

 

Na świecie zdarzają się rzeczy bardzo niezwykłe i Dzieci potrafią zrozumieć to, czego nie rozumieją dorośli.

 

Istotną wartością powieści Marton jest zarysowany w niej świat uczuć i emocji doświadczanych przez dorosłych. Misi jest za mały, by zrozumieć skomplikowane relacje międzyludzkie, jednak już dostrzega je swoim okiem wytrawnego obserwatora.

 

Lektura książki Proszę mnie porwać! może okazać się dla dziecka czymś na kształt lekcji wiedzy o człowieku. A takie doświadczenia są przecież bezcenne.


Agnieszka Urbańska

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Poważne pytania - recenzja książki "Mała szansa"

Od Marjolijn Hof można się uczyć pisania. Jej książkę czyta się na wdechu, z pełnymi mgły oczami i ściśniętym...


Opowiedziane bez oceniania - recenzja książki "Jak mama została Indianką"

Kiedyś byłam świadkiem sytuacji, która nauczyła mnie, czego i jak nie czytać dziecku. Kilka wieczorów z...


Natura i kultura

Tradycyjnie już przyjęło się, iż kobiety wraz z dziećmi wpisane są w krąg natury, tego co zwierzęce, zmysłowe,...


Nawet w życiu Milutka zdarzają się czasem przykre chwile... - recenzja książki "Milutek"

Był już Mamutek, jest i Milutek. Ale poza podobieństwem imion nie mają ze sobą nic wspólnego. Otóż Milutek...


Huxley dzieciom - recenzja książki "Wrony i wąż"

Przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia, iż Aldous Huxley, angielski powieściopisarz, eseista, poeta i krytyk literacki...


Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!

Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (3 l.)

Aksamitny Królik, czyli jak zabawki stają się prawdziwe